<![CDATA[Zamieszkaj w Kamperze]]>https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/favicon.pngZamieszkaj w Kamperzehttps://blog.zamieszkajwkamperze.pl/Ghost 5.12160<![CDATA[#9 live Q&A o podróży po Norwegii]]>

Pełny zapis rozmowy

Rozruch techniczny

Słychać nas? Słychać, widać? Chyba widać i słychać. Dajcie znać. Dajcie znać, czy nas słychać, czy widać. Pokaż. Jeszcze poogarnę tu. Dajcie znać

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/9-live-q-a-o-podrozy-po-norwegii/6a668942b8154f0001f344f6Sun, 26 Jul 2026 22:25:06 GMT

Pełny zapis rozmowy

Rozruch techniczny

#9 live Q&A o podróży po Norwegii

Słychać nas? Słychać, widać? Chyba widać i słychać. Dajcie znać. Dajcie znać, czy nas słychać, czy widać. Pokaż. Jeszcze poogarnę tu. Dajcie znać. Ja potwierdzam. Na naszym drugim laptopie nas słychać i widać. Musisz mówić Werka trochę głośniej. Możesz patrzeć czy nie mówisz za głośno. Zawsze ja siedziałem na tym miejscu przy wszystkich kontrolkach i teraz się zamieniliśmy. Tak, dzisiaj się zamieniliśmy. Mówię, że głośniej. Dobra, będę mówiła głośniej. Ja się postaram nie odzywać. Poczekaj. We wszystkich technicznych sesjach gadałem. I gadałem, i gadałem, i gadałem, i gadałem, i gadałem. Ja dużo gadam. A za mało słychać mojej pięknej żony, więc... Czyli co? Nie chcesz nic mówić o Norwegii? No dobra. Nie. No dobra, to dzisiaj właśnie będziemy... To twój pomysł był tu przyjechać. Brzmiało jak zarzut. Nie, jest spoko. Nie, serio.

Ale to był Werki pomysł, tu przyjechać. Tak, to jest prawda. No dobra. To co? Może zaczynamy?

Wstęp i pierwsze wrażenia

To będziemy dzisiaj mówić głównie o Norwegii. Jesteśmy już tutaj drugi miesiąc. Jeszcze co prawda miesiąc przed nami. I to w zasadzie samo, samo południe. Ale tak szczerze, przynajmniej ja mam takie odczucie, że chyba to co najlepsze już zobaczyliśmy. Zostało nam południe. Zostało nam południe. Zostało nam południe. Jedziemy z północy, z samej, samej północy. No i oprócz takich kilku rzeczy, co już chyba wydaje mi się, że Norwegia nas nie zaskoczy. Przynajmniej takie mam wrażenie. Zobaczymy. A Ty? Jak? Jak to czujesz, że jeszcze miesiąc nam został? Co prawda ostatnio sprawdzaliśmy sobie taką bucket list, co musimy zrobić. I zmniejszyliśmy ze stu rzeczy, które musimy jeszcze zrobić. Ze stu trzydziestu rzeczy. Ze stu trzydziestu rzeczy. Nie było co jeszcze musimy zobaczyć. To było łącznie z tymi rzeczami na północy. Okej, no tak. No.

Sto nam ile? Trzydzieści? No trzydzieści. I większość z tych rzeczy jest na dole. Ale nam się tu już od kiedy minęliśmy Trondheim, to już nam się troszeczkę mniej podoba mi się wydaje. Jest więcej ludzi, mniej pusto, a na północy Norwegii było po prostu rewelacyjnie. Tak mniej więcej od Nordkappu aż do Lofotów było po prostu ekstra. Mimo że byliśmy tam w lipcu, a lipiec to jest szczyt norweskiego sezonu. W tym momencie już jest po sezonie. Już dzieci w Norwegii wróciły do szkoły, także... Tak, będziemy właśnie o tym mówić. To może już przejdźmy do naszej prezentacji. No właśnie, a propos planowania trasy. Może od razu już wyprzedzę ten punkt jako najlepszy czas przyjazdu, tak jak Mateusz już wspomniał. Już jest w Norwegii po sezonie. I to już widać, słychać i czuć. Dzieciaki zaczynają swoje wakacje w połowie czerwca do połowy sierpnia.

Byliśmy na kempingu akurat na kilka dni przed rozpoczęciem ich roku szkolnego. No i już ten właściciel tego kempingu, kiedy zadaliśmy pytanie, do której możemy zostać, powiedziałeś, że mu już wszystko jedno. Bo sezon się skończył. No i to widać tak naprawdę. Bo ich największy szczyt zwiedzania własnego kraju czy wakacyjnego czasu to jest właśnie lipiec. I w tym szczycie, tym najgorętszym czasie byliśmy na Lofotach. I to było widać. A teraz już tych kamperów jest zdecydowanie mniej. Zostali tylko najwytrwalsi albo ci z późnym urlopem. No i Niemcy. Niemcy są zawsze. Nie? Nie? No dobra, ale to tak przeskoczyłam.

Planowanie trasy i sezon

Bo może zacznijmy od tego, że trzeba zaplanować jak się do tej Norwegii dostać. Mówimy tu o trasie z Polski do Norwegii. Mamy trzy opcje tak naprawdę. Tu już każdy sobie wybierze sam, która jest dla niego najlepsza pod względem czasu, pieniędzy, przejechanych kilometrów. I jak to w ogóle zaplanuje. My zdecydowaliśmy się na podróż przez kraje bałtyckie. Przez kraje bałtyckie niby trochę lądem, ale był tam fragment promu między Tallinnem a Helsinkami. I mówię, tam chyba 5-6 dni zajęła nam cała podróż i już byliśmy w Nordkappie. Na Nordkappie, ale ciągle, cały czas jechaliśmy. Chyba jeden dzień mieliśmy takie przerwy, gdzie rzeczywiście spotkaliśmy inną ekipę vanlife'ową i trochę odpoczęliśmy i trochę pozwiedzaliśmy. No ale to były głównie takie kraje tranzytowe, żeby jak najszybciej do tej Norwegii się dostać.

A dlaczego się jak najszybciej dostać, to powiemy potem. No i co jeszcze? Jest oczywiście najbardziej popularna opcja, czyli prom. Promy mamy aż trzy miasta w Polsce, które mają bezpośrednie połączenia ze Szwecją. Ale to o tym też za chwilkę powiemy. No i jeszcze ostatnia, chyba najmniej popularna z tego co zauważyliśmy, chociaż my się nad nią zastanawiamy nad powrotem. No to jest trasa lądowa przez, w naszym przypadku to byłyby Niemcy, Dania, Szwecja i Norwegia. Bo mamy połączenie mostem między Danią a Szwecją. Jest to płatne połączenie. No właśnie tego się nie spodziewaliśmy, nie zupełnie. Bo planowaliśmy pojechać w ogóle stronę tą trasą, żeby nie być zależnymi od promów. Na promy trzeba przyjechać wcześniej, trzeba czekać, trzeba być w konkretnym dniu i czasie. To jest delikatnie upierdliwe. I my jeszcze mieliśmy małe pieski.

Nie jakoś strasznie, ale jest delikatnie upierdliwe. Tak, z psami na promach też jest troszeczkę trudniej. W każdym razie myśleliśmy, że ten most jak to most, zwykły most, idziemy i tyle. A tu się okazuje, że nasz zestaw z przyczepką kosztował chyba prawie 1200 zł za przejazd oboma mostami w jedną stronę. Także fortunę, za krótszy samochód jest znacznie taniej, ale nadal to jest kilkaset złotych, a nie jakieś drobiazgi. Osobówka chyba dwa mosty przejeżdża za mniej więcej 300 czy 400 zł. Więc to też nie jest coś bardzo taniego. Ten most jest w sumie porównywalny do ceny promu, jak się złapie w dobrym czasie. Nasz prom z Tallinna do Helsinek kosztował 1400 zł, bo kupowaliśmy go późno. Dało się go kupić za jakieś 1100-1200 zł z psią kabiną i... Tak, my go kupowaliśmy dzień przed. I z naszym zestawem, tak.

A promy ze Świnoujścia też są w podobnej cenie, pomimo, że płyną znacznie dłuższą drogę. Nie wiem dlaczego. Takie są po prostu ceny. No i też trzeba... No ale to o promach jeszcze porozmawiamy, bo mamy osobny slajd. No ale prom to trzeba już... No nie róbcie tak jak my dzień wcześniej, chociaż popularność z połączenia Tallinn-Helsinki jest znacznie mniejsza niż na przykład, nie wiem, Świnoujście, Trelleborg. Także no z tego co słyszeliśmy to większość osób rezerwuje sobie z rocznym, półrocznym wyprzedzeniem te połączenia, więc nie róbcie tego na ostatnią chwilę. Raczej to trzeba już sobie zaplanować. My tego planowania nie chcieliśmy. W zasadzie to jeszcze tydzień przed naszym wyjazdem... Nie, kłamię was.

Dzień przed naszym wyjazdem rozchorował nam się pies, więc my dobrze byliśmy niezależni od tego promu, bo mogliśmy spokojnie przeczekać kilka dni dodatkowych w Polsce, nie bojąc się, że nam będziemy musieli przebukować bilety i różne takie. Więc po prostu wyjechaliśmy kiedy pies ozdrowiał i po prostu spokojnie, trochę szybszym, ale na spokojnie jechaliśmy wiedząc, że ten prom tam będzie. Bo myślę, że tak nie pozwolilibyśmy sobie na Świnoujście, Szwecję i tak dalej. No tak, tak, tak. Świnoujściu jest zdecydowanie ciężej w szczególności dorwać psią kabinę. Myślę, że miejsce na promie to by się znalazło, ale psią kabinę już niestety niekoniecznie. A jeśli chodzi o Helsinki, Tallinn to jest zdecydowanie częściej te promy pływają.

Można praktycznie na doskok z dnia na dzień przypłynąć, no bo to jest połączenie, które trwa dwie, czy tam dwie i pół godziny w jedną stronę, a nie osiem. Więc siłą rzeczy te promy, jeden prom jest w stanie kilka razy obrócić jednego dnia. Tak, tak, to prawda. No i jeszcze może do tego najlepszego czasu przyjazdu, tak jak mówiłam, no ten X sezon to jest zdecydowanie wakacyjny. Ale no mamy, znamy ludzi, znamy ekipę, które uważają, że najlepszy czas przyjazdu do Norwegii to wręcz nie jest szczyt sezonu, tylko zima. Czyli łapanie zorzy i w sumie to gdybyśmy mieli lepiej przygotowanego zimowego kampera, to myślę, że byśmy rozważali przybycie tutaj. Przepraszam, co mamy źle zaplanowanego? Zamarza nam woda. Gdzie ci zamarza woda? W którym miejscu? Co ty wymyślasz? W tyłu. Od kiedy? No zamarzła nam woda jak byliśmy...

Zamarzła jak nie mieliśmy ogrzewania, jak pierwszy raz go testowaliśmy, przecież teraz mamy tam ogrzewanie. No jak byliśmy w gorącym potoku? No. No dobra, to nie... Dobra, to nie czas i miejsce na dyskusję, nie zamarza nam woda. Ale zamarzła nam woda, a... Raz jak jeździliśmy kamperem przez pierwszy miesiąc. Okej. Po budowie. To prawda. No ale myślę, że będziemy kiedyś rozważać łapanie zorzy i kampera. Tylko nie wiem, czy jesteśmy przygotowani na te wymagania, które trzeba spełnić w zimie, a tych wymagań jest troszkę. Na pewno trzeba brać pod uwagę, że Norwegia ma dość drogi w dość kiepskim stanie. Są takie dość wąskie, są kręte, kręte. Myślałam, że na północy będzie więcej takich trudniejszych dróg, a to jednak okazuje się, że wszystkie kręte drogi zostały... Są przed nami na południu. No i to widać, są te serpentyny.

Nawet nie mówię tutaj o tej słynnej drogi, Drodze Trolli. Po prostu tutaj jest dużo tych serpentyn. I w zimie jest wymagane posiadanie łańcuchów. Kolce to obowiązkowe są dla samochodów w kategorii... znaczy dla ciężarówek, ale każdy samochód musi mieć łańcuchy w trakcie zimy. To też trzeba mieć to na uwadze. Kolce to takie specjalne opony z kolcami tak jeszcze. Tak. I to muszą mieć ciężarówki z tego, co wyczytaliśmy. Więc my po prostu musielibyśmy mieć same łańcuchy. No nie wiem czy jesteśmy na to gotowi. Mamy łańcuchy. Przecież mamy ze sobą łańcuchy nawet. Wiem, że je mamy. Ale czy byśmy chcieli nimi jeździć i się bali? Niekoniecznie. Ja właśnie chyba też nie. Nasz kamper jest dość ciężki i nie ma napędu na... Ma napęd tylko na przednią oś. To nie jest takie hop-siup podjechać pod stromą górkę, co dopiero w zimie.

Także myślę, że to nie byłoby bardzo komfortowe dla nas. Ale no nie trzeba pchać się też w góry. Na północy rzeczywiście jest stosunkowo płasko. Zdecydowanie większa część gór jest na dole. Takie, że jest góra na górze i czasami nie ma po prostu innej drogi jak przejechać przez trochę tych serpentyn. A na północy nawet jeśli są te góry to zazwyczaj droga jedzie wokół góry albo przez górę tunelem i rzadko się wjeżdża bezpośrednio na górę. Tak, tak. To prawda. Co jeszcze możemy powiedzieć?

Formalności i przepisy drogowe

Dokumenty i formalności przed wyjazdem, no to trzeba powiedzieć, że Norwegia nie jest w Unii, ale mamy jak najbardziej bez żadnych wiz. Mamy swobodną możliwość wjazdu na teren ich kraju. Bo jest właśnie w strefie Schengen. Jedyny przepis to kiedy chcemy być w Norwegii dłużej niż trzy miesiące to musimy się uśmiechnąć i przywitać w jakimś pobliskim, jak to nazwać? Posterunku policji. Tylko zgłosić pobyt. Tak, nic więcej. To może nas czekać jeśli rzeczywiście przekroczymy te trzy miesiące, ale to na razie, na razie nic na to nie wskazuje, no ale to jest po prostu jedyny wymóg. Tak i to tylko w przypadku ciągłego pobytu. Wystarczy wyjechać na chwilę na przykład do Szwecji i czy do Finlandii i to już liczy się od nowa. Tak, to się zaczyna jakby resetuje się ten czas.

Tak, więc wydaje nam się, że wyjedziemy tuż przed tym jak minie trzeci miesiąc, bo jeszcze musimy wrócić do Polski. Tak, jeszcze kawał drogi przed nami, już coraz bliżej, ale nadal daleko. W kwestii przepisów drogowych, no to nie wiem, chyba nic żadnej... Nie wymyślimy nic nowego. Wszyscy wiemy, że w Norwegii są bardzo wysokie taryfikatory mandatów. Z tego co widzieliśmy, ja szczerze mówiąc widziałam więcej fotoradarów, czy takich... pomiarowych tych prędkości, jak to się nazywa? Tych... Odcinkowych właśnie pomiarów prędkości, aniżeli samej policji. Ale no nikt nie chciałby dostać, jak już wróci do Polski, jakiegoś mandatu do opłacenia. Co jeszcze? Dużo jest ograniczeń prędkości. 80 km na godzinę i to praktycznie non stop. Oczywiście w terenach zabudowanych to ograniczenie jest do 40-50. Co jest najbardziej absurdalne?

To jest dość bogaty kraj, ale ma tylko jedną autostradę, po której można jeździć tylko 100 km na godzinę. My i tak nie próbujemy, bo mamy dość duży zestaw, więc nas obowiązują przepisy do 80 km, ale też jak patrzymy po Norwegach, to oni raczej jeżdżą spokojniej. Żeby nie było, też jesteśmy tuż poniżej Trondheim, więc cała ta Norwegia, najgęściej zaludniona, Bergen, Oslo i tak dalej, jest jeszcze przed nami w stronę południa. Tam jest coraz więcej autostrad, tam jest zdecydowanie więcej pasów ruchu, ale tak na dobrą sprawę aż do Trondheim z Nordkappu. Autostrada, w sumie to jest droga kategorii europejskiej, droga E, to nie jest autostrada, ale wszyscy mówią na nią autostrada, ma jeden pas ruchu, zazwyczaj bez pobocza. Więc to naprawdę nie jest szeroka droga, nie jest duża droga, wygląda jak polska droga krajowa.

Ta cała duża, polecana przez ludzi i chwalona infrastruktura jest jeszcze przed nami na południu. A na północy po prostu te drogi nie są szerokie, są wręcz wąskie i przez większość czasu jest ograniczenie do 80, czasami nawet do 60 km na godzinę. Więc my nawet jadąc z przyczepką nie blokujemy specjalnie ruchu.

Przerwa techniczna

Możecie dać nam znać, czy nas w ogóle dobrze słychać, bo notorycznie nam się świeci na czerwono, że mamy słabe połączenie. Chociaż jak ja sprawdzam tutaj na bieżąco, to chyba nas słychać w miarę ok. I z tego co widzę mamy cały czas internet, ale dajcie znać. Tak, czy nas widać i słychać? No dobra. Ja może w międzyczasie spróbuję nas przełączyć na inne źródło internetu. Niestety stoimy na Starlinku właśnie między dwoma górami i niestety te góry, jakbyśmy nie stanęli, przesłaniają część nieba, większą część satelitów. Słychać i widać. Słychać i widać cały czas. No dobra. No to super, bo się trochę martwiliśmy. Specjalnie stanęliśmy na kempingu na ten webinar, a okazało się, że tutaj jest zasięg gorszy niż... Właśnie, że tak, że jest gorszy niż zupełnie na dziko, bo jest po prostu między dwoma bardzo wysokimi górami.

I antena jest zasłonięta, przysłonięta przez ten... przez górę. Dobra, może na sekundę nas przerwać. Ja sobie spróbuję rozłączyć się ze Starlinkiem i wrzucić się na... hej? I jest. Mamy nadzieję, że... Nadal widać i słychać. Mamy nadzieję, że teraz będzie lepiej. OBS nam pokazuje w tym momencie, że mamy mniej urwanych klatek w naszym streamie. Tak, no dobra. Więc miejmy nadzieję, że póki się to nie zmieni, będziemy musieli poprawiać jeszcze raz. Jesteśmy przygotowani na takie przypadki źródeł internetu. Mamy przynajmniej trzy w tym momencie. Licząc nasze telefony to pięć. Korzystamy z tych bardziej stabilnych z antenami na dachu, jak ze Starlinka, czy z anteny właśnie 5G/LTE. Teraz się przyłączyliśmy właśnie ze Starlinka, który musiał ewidentnie urwać sygnał na jakiś czas.

On potrafi na kilkadziesiąt sekund stracić sygnał prawie do zera właśnie. Jak satelita wejdzie za jakiś obiekt, no to mamy górę. Dobra, koniec dygresji. Jedziemy dalej. Tak, jedziemy dalej.

Promem z Polski

No to przejdźmy do... Tak naprawdę najważniejszej to, no to tak jak mówiliśmy, ta przeprawa promem. Najbardziej popularna jest chyba najłatwiejsza. Logistycznie może nie. Chociaż to zależy jak ktoś porównuje ogarnięcie przeprawy, aniżeli jechać kilka dni. No ale to już we własnym zakresie trzeba się zastanowić. Ale no po prostu wjeżdżamy, zostawiamy kampera, odpoczywamy za kilka godzin, pojawiamy się już w innym kraju. No a tutaj zaznaczyliśmy najbardziej popularne połączenia. No to wiadomo, że Świnoujście to jest ta Trelleborg Ystad? To jest chyba najbardziej popularne Trelleborg Ystad. Nie wiem czy to dobrze wymawiamy. Ja też nie wiem. W każdym razie tam się płynie koło 8 godzin, także akurat można sobie wybrać taki rejs, gdzie można się wyspać. No i nie dość, że nie zużywamy paliwa, to nie zużywamy własnej energii.

Więc to jest naprawdę ogromny plus. I jeśli by jechać samochodem, bądź niewielkim kamperem, bo do 6 metrów nasz kamper ma 6,40, więc już nie jest traktowany jak osobówka. Jest też różnie z wysokością, ale w ogóle są niższe ceny mniej więcej do 6 metrów. Na większości promów, ja nie mówię tutaj o tych konkretnie, bo tym akurat nie płynęliśmy, ale też to się liczy, tyczy promów w samej Norwegii. Więc jeśli nie macie też piesków, bo z pieskami też jest trochę zamieszania na promie, trzeba w zależności od przewoźnika, albo trzymać je cały czas przy sobie na smyczy. Nie można do niektórych miejsc wchodzić. Czasami można zostawić je w samochodzie, ale zazwyczaj to nie dotyczy takich długich rejsów.

Na rejsie, który my płynęliśmy z Tallinna do Helsinek, można było je zostawić w samochodzie, ale nie można było tam wejść z powrotem do tego samochodu przez 2 godziny całego rejsu. To jest chyba wspólny czynnik wszystkich tych promów, jest zakaz zejścia do samochodu, do kamperów. Ludzie nie mogą tam być, ale zwierzęta mogą tam przebywać, ale to jest pod pokładem, jest ciemno, warczy silnik i nasze pieski by się niesamowicie przestraszyły. Ale są też zwierzęta, które sobie radzą z czymś takim bez problemu, także to zależy po prostu od waszego zwierzaka. Myśmy wybrali takie połączenie, żeby była po prostu nawet na te 2 godziny, kabina dla psów, w której mieliśmy własną przestrzeń, bez innych ludzi, żeby psy się nie stresowały, nie czekały na wszystkich dookoła. I tak dalej to było super.

I takie opcje też są w połączeniach właśnie z Polski do... Tutaj mamy. Tutaj właśnie ta, o której Mateusz mówi. Kabina dla psiaków, to ona nie jest niczym wyjątkowa, po prostu jest po prostu przygotowane. Panie, które przyjdą posprzątać, wiedzą, że będzie wszędzie sierść, no bo jak widać te psy czuły się dość swobodnie w tej... Nie miała wykładzin, miała sztuczną podłogę, żeby łatwiej się... A, rzeczywiście, żeby było odkurzać. W razie jakby pies miał awarię, to też żeby było łatwiej sprzątnąć. Tak, tak, to prawda. I było specjalne miejsce dla psów, gdzie pieski mogły sobie odbyć swoją toaletę niezbyt... Tak. Mów, mów, ja miałem nie mówić. Tak, ogółem takie promy są przygotowane na czworonożnych towarzyszy podróży. To już... Może nie będę tego... O może puszczę, po prostu tu jest specjalnie przygotowane, to trzeba było podnieść i...

Tam był piasek. I tam był piasek, tak. I śmierdziało. No to nie było przyjemne, ale no pies... Nasze z tego nie korzystały, więc nie wiem. Bo to tylko dwie godziny, ale przy ośmiu godzinach, no to raczej byłby obowiązek. Tak. Nie wiem, czy by chciały z tego korzystać, ale no nie miałby innej opcji, więc myślę, żeby przeanalizowały sytuację i jednak by z tego skorzystały. No ale jak widać, no to jest super przyjazne. Zresztą całe takie promy są na tyle szerokie i jakoś tak... Czy promy ogółem są te promy, które zabierają samochody na dłuższe trasy po Morzu Bałtyckim są po prostu gigantyczne. To są wielkie statki, na które wjeżdża kilkadziesiąt tirów swobodnie, czy ciężarówek, samochodów. To naprawdę może być mnóstwo. No i na tym statku jest wszystko. Jest wiele restauracji. Na statku, którym płynęliśmy, płynęliśmy bardzo nowym statkiem.

Miał dwa lata, czy trzy lata od kiedy został w ogóle wcielony do tej linii, którą płynęliśmy. I ten statek miał dwupiętrowy sklep. Tam bardzo dużo Finów chyba korzystało z tego, że można kupować alkohol na wodach międzynarodowych. Nie płacąc chyba akcyzy, bo byli ludzie, którzy ewidentnie weszli na statek tylko, żeby zrobić zakupy w tym sklepie. Nawet była specjalna sekcja na tym promie, poziom parkingu, który był mniejszy i nie dało się tam wjechać kamperem, bo był niższy, ale był tuż przy tym sklepie i tam się dało wchodzić do samochodu właśnie jako wyjątek. Za dopłatą, żeby można było od razu te zakupy ze sklepu wnieść do samochodu. Także te promy są naprawdę dość luksusowe.

Nawet jak się wybierze starszy prom, to może będzie tam troszeczkę brzydziej, mniej fancy, ale swobodnie człowiek nawet nie mając kabiny na tych wszystkich lożach się pomieści, czy nawet się zdrzemnie, myślę, że bez najmniejszego problemu. Tak. Tutaj przygotowałam... No, o, tu mamy... Po prostu chodzi mi o to, że to jest tak proste. Te promy wypływają raz dziennie, codziennie, a niektóre nawet kilka razy dziennie. I żeby w ogóle zarezerwować, no to jest po prostu... Wpisujemy tylko, nie wiem, tutaj ile jest osób dorosłych, jaki pojazd, długość pojazd, no bo to jest wymagane, powrót i inne dane, no, no, psiaki tutaj też jest. Więc ogółem to jest już... Nie wiem, dla mnie to zawsze było takie, że Jezu, to będzie tyle rzeczy, taki stres. A Norwegia to wrzuciła na taki poziom i w ogóle już te kraje... Właśnie to nie jest Norwegia.

Ja wiem, że to nie, ale mi chodzi o to, że to już jest taki, jak dla nas autobus. To jest po prostu przewoźnik z jednego miejsca do drugiego i załatwić sobie bilety to kilka, dosłownie kilka minut. Tak jak my to zrobiliśmy na trasie Tallinn-Helsinki, kilka minut już wiedzieliśmy, że że następnego dnia rano będziemy mogli wypływać, więc... Bardzo szybko można to wszystko kupić i załatwić. Tylko trzeba pamiętać, że kabiny dla psów rozchodzą się jak świeże bułeczki i to trzeba mieć na uwadze. I to tyle. A i jeszcze mogę dodać, my co prawda tego nie mamy, bo nie mamy gazu w kamperze, ale są zupełnie inne zasady i przewoźnicy mogą wymagać... Znaczy na pewno trzeba powiedzieć, zadeklarować, że tak, mam w kamperze gaz. Z tego co się zorientowałam, no to jest wymagane oczywiście zabezpieczenie i zakręcenie tego gazu i jedyne co, to może dostać...

Możemy dostać taką naklejkę do przyklejenia na kampera. W miejscu, w którym jest butla. Tak. I w zasadzie to tyle, więc to też już jest tak raz, dwa, trzy i... Raz ogółem trzeba zakręcać na każdym promie. Nawet na takich małych, lokalnych promach, co płyną 15 minut w Norwegii też jest taki obowiązek. Powinien być zakręcony. Tak, ale to nie bójcie się, że zapomnicie, są po prostu takie wielkie etykiety przypominające. Przypominające, tak. Także to też jest, to nie jest żaden stres ani nic z tych rzeczy.

Przydatne aplikacje

No i co jeszcze zanim w ogóle dojedziemy do Norwegii, trzeba się zaopatrzyć w przydatne aplikacje. Tutaj mamy kilka, z których my korzystamy praktycznie cały czas. No Park4night'a nie wiem, czy muszę komuś przedstawiać, chyba nie. Wszyscy wiedzą, jak on wygląda, jak on działa i... Może tu warto dodać, że na Park4night'a, o ile na przykład na zachodzie Europy rzeczywiście praktycznie każda najdrobniejsza miejscówka jest zaznaczona. Tak. To jeśli chodzi o Norwegię, to naprawdę mnóstwo miejsc nie jest zaznaczonych. W ogóle. I... O, Park4night nas znowu wylogował. Tak, ale chodzi mi o to, że w takim małym tutaj obszarze jest tego bardzo dużo, a prawda jest taka, że tego jest znacznie więcej, po prostu... Bo w Norwegii można stanąć na każdej zatoczce, na każdej... Zgadza się.

Na każdej rest area, przy drodze, a mają do tego inne podejście niż w Polsce. Nie robią takich dużych miejsc obsługi podróżnych, jak u nas, że McDonald's, że wielki betonowy plac. Raczej te place są znacznie mniejsze, czasami naprawdę malutkie na dosłownie 3-4-5 samochodów, ale są bardzo często. I na Park4night przynajmniej połowy ich nie ma, jak nie większej części ich nie ma, więc po prostu można jechać po drodze i znaleźć coś. I będzie tam mniej ludzi niż na tych miejscówkach, które są na Park4night. Oznaczone, tak. I rzeczywiście te najładniejsze najczęściej na Park4night są, więc tutaj warto na to zwrócić uwagę, że trzeba podchodzić do tego tutaj z delikatnym dystansem. I miejscówki w Norwegii są bardzo źle pooznaczane, jeśli chodzi o kategorie.

Bardzo często coś, co jest oznaczone jako parking, gdzie w Europie Zachodniej od razu możecie się spodziewać, że to będzie bezpłatna miejscówka, jest na przykład płatną miejscówką. Coś, co jest oznaczone jako camperpark, gdzie spodziewacie się z serwisu, się okazuje po prostu płatnym placem z udeptaną ziemią. I to jest... nie wiem dlaczego tak jest, ale rzeczywiście jest to po prostu bardzo chaotycznie tutaj pozaznaczane. Warto czytać komentarze. Przynajmniej my się sugerujemy już, głównie chyba komentarzami, tak mi się wydaje. No dobra, chyba można iść dalej. Tak.

Drogi płatne i AutoPASS

Chyba najważniejsza rzecz, co trzeba zrobić przed wyjazdem, bo to jedyna rzecz z tych aplikacji, którą trzeba zrobić przed wyjazdem, jeśli chce się to zrobić, to w Norwegii jest system dróg płatnych. I w Norwegii wszystkie drogi płatne są zautomatyzowane, czyli są kamery, które sczytują wam rejestrację. Tak. I nic nie musicie robić, przyjdzie Wam faktura do domu. I to zupełnie serio. Bez żadnej kary, bez niczego normalnie przyjdzie Wam faktura do domu i musicie ją opłacić. Więc po prostu po podróży czekacie sobie, nie wiem, miesiąc czy coś takiego i przychodzi na adres rejestracji samochodu. I normalnie trzeba ją zapłacić, tyle. Tak. I kilka osób znamy, że tak robią, po prostu sobie jechało i po prostu... Było to tutaj nawet w Tromso. Był parking i my szukamy, jak tutaj można za to zapłacić, gdzie aplikacja, gdzie jakieś ten...

parkomat, a Ty po prostu jak zagadałeś do tych ludzi, to oni powiedzieli, że po prostu za miesiąc, dwa przyjdzie do nich faktura za ten parking. A tak, tak, tak. I oni się tym w ogóle nie przejmowali. Dokładnie, dokładnie. No bo to przyjdzie. Tak wygląda. Chociaż za parkingi płacicie aplikację, o której tu akurat nie wymieniliśmy, EasyPark. Bo to każde... albo to mała taka metropolia ma własny, albo obszar ma swój własny, a to jeszcze jakieś mariny to mają własne. Jeszcze są parkingi właśnie w marinach, aplikacja GoMarina. Tak. Jest aplikacja EasyPark i jeszcze Park coś. SmartPark był w Trondheim, w Oslo będzie coś jeszcze innego.

Aplikacje raczej są oczywiste, tak jak w polskich miastach, każde miasto ma jakąś tą aplikację do płacenia, wystarczy sobie w Google wpisać, ale ogólnopolski, ogólnonorweski system to jest AutoPASS i AutoPASS to jest system rządowy, ale to nie jest usługodawca. AutoPASS ma wiele różnych usługodawców, czyli prywatne firmy, które mogą Wam wynająć, bądź sprzedać, bądź dać za darmo właśnie takiego taga, którego tutaj mamy. My nawet go mamy, o tu dokładnie. Nie wiem czy go widać. Teraz go będzie widać. Widać go? To właśnie może daj tę dużą kamerę. Pokaż. Bo tutaj widać tylko prezentację. No to jest takie coś. Myślę, że w Polsce też są takie tagi. Tu jest taki rzep, żeby można go było przyczepić i odczepić na szybę. Trzeba go mieć po prostu przy szybie i on identyfikuje samochód właśnie na drogach.

I działa to o tyle fajnie, że w zależności od usługodawcy w tym AutoSyncu my płacimy 20 koron. Korona to jest mniej więcej jedną trzecią złotówki, więc jakieś 7 złotych miesięcznie opłaty za tego taga. Taki abonament, tak. Jeśli przestaniemy go używać to możemy po prostu wyrzucić to urządzenie i przestać płacić te 20 koron. Alternatywą jest kaucja, u innego dostawcy jest kaucja zwrotna 200 koron. Czyli odsyłacie tego taga i oddają wam te 200 koron. Tak słyszeliśmy i tak widzieliśmy, ale zdecydowaliśmy się na niego. Ładną stronę internetową miał i przyjemną obsługę klienta. Rzeczywiście pisaliśmy tam kilka razy i działało. Rzeczywiście nam na bieżąco odpowiadali i tłumaczyli co i jak. Tak, strona też jest po angielsku. No i co najważniejsze z tych informacji to dowolna subskrypcja u dowolnego dostawcy ma te same zasady.

Czyli jest 10% zniżki na wszystkie przejazdy. I to jest fajne, ponieważ te 20 koron, które my płacimy za tego taga to się zwraca przy pierwszym lepszym przejeździe. Działa to też na promy. Działa to na wszystkie tunele, wszystkie autostrady i wszystkie promy w Norwegii. Więc po prostu nic więcej nie musi was interesować. Nie musicie się nawet zastanawiać czy płyniecie jakimś nowym promem, czy starym promem w środku niczego. Bo się zdarzają, że stare terminale promowe nie mają tych czytników do tych tagów. Wtedy pracownik wam normalnie robi zdjęcie tablicy rejestracyjnej smartfonem i to też się pojawia w tym systemie. Wszystko jest w jednym miejscu. Przychodzi to z opóźnieniem maksymalnie dwudniowym. Możecie też sobie na bieżąco na stronie internetowej sprawdzać ile za co zapłaciliście.

I czy to się wszystko zgadza, czy te zniżki są przyznane. Też będziecie wiedzieć ile po prostu wam przyjdzie ta faktura i też raz na trzy miesiące, bo po przekroczeniu pewnej kwoty przychodzi faktura. Jedyny minus, no spodziewałem się, że tu się wpina kartę i samo pobiera z karty, a trzeba normalnie ręcznie robić przelew w koronach na norweskie konto. Co nie jest jakimś gigantycznym problemem, ale jest troszeczkę upierdliwe jak za korzystanie z jakiejś takiej usługi. No i tak, no 10% zniżki jeśli chodzi o drogi to to nie jest dużo, można to olać. Jeśli chodzi o promy to już się opłaca, bo prom przeciętnie kosztuje około 100 koron dla osobówki, a dla naszego strasznie długiego zestawu jest już bardziej 300 koron. Więc pojedyncze te 10% zniżki to jest duża różnica.

I nie ma znaczenia, to też jest ważne, czy ciągnijcie przyczepę czy nie ciągniecie przyczepę, jeśli chodzi o podstawowy system opłat za autostrady, tunele itd. Na promie liczy się długość, ale jeśli chodzi o opłaty takie typowo drogowe, to póki macie 3,5 tony, nie jesteście ciężarówką, to płacicie tyle samo co osobówka. Także to jest wszystko to samo i my tutaj też tak na dobrą sprawę za same drogi, nie licząc promów, myślę, że zapłaciliśmy do tej pory 200 koron max, przejeżdżając 3/4 Norwegii, z tym, że większość opłat jest na południu. Tu ewidentnie już myślę, że 150 z tego chyba na północy aż do Trondheim zapłaciliśmy tylko za jeden most w obie strony 30 koron. W Tromso i koniec. I Narvik jeszcze. W Narwiku tunel, no dobra, no to zapłaciliśmy 60 koron, a potem 150 tutaj, pomimo, że tutaj na południu jesteśmy mniej więcej od tygodnia.

Tak, tak. No ale to nie są jakieś gigantyczne kwoty, to nie są autostrady we Francji czy w Hiszpanii, które kosztują miliony euro za każdy przejazd. No póki co nie jesteśmy raczej pozytywnie zaskoczeni tymi cenami, nawet jeśli chodzi o promy. To prawda, to prawda. A, mówiłem, że to trzeba koniecznie zrobić wcześniej, ponieważ te tagi do Polski są wysyłane za darmo, już nie płacicie za żadną przesyłkę, ale to trwa chyba od 3 do 6 tygodni, tak piszą. Nam przyszło chyba po miesiącu. Tak, nam przyszło miesiąc. Trzeba zdecydowanie wcześniej załatwić, jeśli chce się mieć. Jest też jakiś system elektroniczny, który sczytuje Was po tablicach rejestracyjnych bez takiego fizycznego taga, ale tego nie jesteśmy pewni. Po prostu zamówiliśmy taga i chyba większość osób, które przyjeżdżało całą Norwegię, które znamy też te tagi, mają.

Norwegowie też te tagi. Właśnie miałam mówić, że to widać po prostu, jak się przejeżdża, to każdy samochód ma takiego taga. Więc Norwegowie, jak widać, z tego korzystają. Chcą czy nie chcą, muszą, no i mają. Co jeszcze? Wróćmy do tego. Do naszych tych aplikacji.

Ceny paliwa

No to wiadomo, to jest Fuel App. Ona się tak pięknie nazywa. Nie będę, Fuel App po angielsku, ale prawdziwa nazwa to jest Drivstoffpriser. Ona jest, znacznie lepiej działa w aplikacji na telefonie, bo mamy tam mapkę, mamy tam naszą bieżącą lokalizację i ona tam na bieżąco pokazuje, sczytuje. Może się tam mylić chyba co godzinę, co dwie sczytuje ceny, bo w Norwegii ceny... To nie sczytuje, to ludzie podają. Tak, tak. Aktualizowana jest przez ludzi, no bo te ceny paliw w Norwegii zmieniają co kilka godzin. Tak, korzystaliśmy z takich aplikacji, ja korzystałem przynajmniej w Polsce, to działało totalnie do dupy i nikt tego nie aktualizował w porę. Tak, tak. A jeśli chodzi o Norwegię, to jeszcze nigdy nie widzieliśmy, żeby cena się chociażby o końcówkę, o te grosiki koronowe różniła nigdy.

Zawsze były na bieżąco podawane i nigdy nie zobaczyliśmy jakiejś dużej różnicy. A różnica w cenach jest, bo najtaniej tankowaliśmy za 17,5 korony, a najdrożej za 23 korony. Tak. Więc to jest naprawdę 20% różnicy. I nie widzimy jakiegoś związku typu duże miasto, czy tak jak w Polsce, że przy autostradzie jest droższa stacja benzynowa. Raczej to jest kwestia tego, że jak jest miasto bądź miasteczko i jest kilka stacji obok siebie, to są niższe ceny i wszystkie mają bardzo podobną cenę. Kilka stacji oczywiście różnych marek, a jak jest taka pojedyncza stacja, to nieważne czy to jest północ i środek niczego, czy to jest miasto, a akurat po tej stronie jest tylko jedna stacja, to będzie drożej. Takie mamy wrażenie, nie robiliśmy jakichś badań na ten temat. Nie.

W każdym razie ta cena benzyny nie jest też jakaś zaskakująco wysoka, no bo te średnio powiedzmy 21 koron to jest 7,50 na złotówki. No to dobra, w Polsce jest trochę taniej, było przynajmniej jak wyjeżdżaliśmy, ale to nie jest gigantyczna różnica. Tak, żeby jakoś specjalnie, nie wiem, bardzo oszczędzać. A zaoszczędzić można troszeczkę na benzynie podróżując bezpłatnymi promami, ale to się też nie zawsze da. Tak, o promach zaraz powiem, bo właśnie idziemy do... Włączę tu światło, bo w ogóle jest ciemno. Ja jestem ciemny.

Promy w Norwegii

A propos promów, no to przydatna informacja, jest na północy szczególnie, na południu raczej nie, jeśli nie ma innej drogi, to prom jest bezpłatny. Jak to nie? No ogółem. Jeśli nie ma innej drogi, na przykład jedziemy na wyspę, to prom zawsze był bezpłatny. To znaczy nigdzie nie znaleźliśmy tego, że to jest taka zasada i zapisane w prawie, ale nigdy nie znaleźliśmy jeszcze od tego odstępstwa, gdzie widziałaś jakąś opcję, że nie był bezpłatny na wyspę. Ale ja powiedziałem, że jak nie ma innej drogi, to prom jest zawsze bezpłatny. Czy powiedziałam inaczej? No wydaje mi się, że powiedziałaś, że nie zawsze. Jeśli jest... Czy zazwyczaj. Nie, nie, nie, nie. Wydaje mi się, że jest po prostu zawsze. Jest zawsze, no bo to jest jedyne połączenie między Wyspą, a resztą świata, więc te promy są zawsze bezpłatne. I nie tylko dla Norwegów.

Są po prostu bezpłatne. Nie, po prostu, tak. I można naprawdę kawał drogi nadrobić takimi bezpłatnymi promami, na przykład po drodze na Lofoty można sobie przepłynąć, jakieś dobre trzy godziny promami, co by... Bo objazdem też... To chyba jest trzy godziny drogi albo i cztery. Gdzie można sobie właśnie podróżując przez dwie wyspy na końcu Lofotów zrobić podróż za darmo. I da się tak uciąć. Bo akurat nie jechaliśmy wtedy, bo było nam po drodze. Ale sporo osób właśnie tak robi i z tego korzysta. Choć większość podróży na wyspę, no to są podróże w to i z powrotem. No bo wyspa jest gdzieś po prostu na morzu, troszeczkę z dala od lądu, a potem trzeba, może niekoniecznie do tej samej miejscowości, z której wyjechaliście, ale wrócić z tej wyspy, więc... To prawda.

Ale da się gdzieś tam czasem, jak się dobrze to zaplanuje, uciąć trochę kosztów właśnie podróżując bezpłatnymi promami. To prawda. No i właśnie do tego mamy dwie strony. Pierwsza to jest... Rejs. Reis, który tutaj właśnie akurat, tak jak mówiliśmy, to jest najbardziej popularne, tak mi się wydaje, połączenie między Bodø a Værøy. Czyli to jest jedyna darmowa forma przetransportowania się z lądu na Lofoty przez inne wyspy. Te promy są za darmo, jak widać niezbyt często. A jeśli popłyniecie takim samym promem, tylko nie przez tę wyspę, bo to jest Værøy, a potem Røst. Røst. Røst. Røst. Nie przez te dwie wyspy, to dla naszego zestawu taki przejazd kosztował 2,5 tysiąca koron, czyli jakieś 800 złotych. Więc tu jest naprawdę duża różnica, a myślę, że za samą benzynę moglibyśmy spokojnie zapłacić za tą trasę.

No może nie tyle, ale myślę, że z trzy stówki to swobodnie można było zaoszczędzić. Tylko my jechaliśmy od drugiej strony, więc to jest dla osób, które jadą z południa na ten. Ewentualnie godzą się na pominięcie Narwiku i całej krainy pomiędzy Bodø właśnie, czyli miastem poniżej Lofotów a Lofotami. A my chcieliśmy ją przejechać, więc to też wszystko ma swoje plusy i minusy. Jak się płynie promem, to trzeba wysiąść, tamcie prom cię zawiezie. Tak, to prawda, ale to właśnie jest ten przykład, gdzie można się za darmo przetransportować na Lofoty, tylko trzeba pozwiedzać inne. Ta apka Reis jest bardzo dobra. Wydaje się, że to też jest rządowa apka, ale nie jestem przekonany. W każdym razie ta apka ma też inne środki transportu, ma też autobusy i tak dalej. Nigdy nie korzystaliśmy, ale w niej są.

Pokazuje, czy jakiś prom ma na przykład bezpośrednie połączenie z innym autobusem. Można sobie zaplanować podróż. Widać czas podróży i widać, uwaga na żywo, to jest najfajniejsze, czasy przyjazdów i odjazdów promów. Czyli jak jakiś prom jest spóźniony, to widać na bieżąco, oczywiście pod warunkiem, że to wiedzą, że jest spóźniony. Widać też na przykład, że prom właśnie ma odpłynąć i wtedy jak jesteśmy już bardzo blisko, to trzeba się nie zatrzymywać na tej linii, tylko po prostu wjeżdżać na ten prom. To się wyświetla po prostu w godzinie odpłynięcia now. I już raz tak przypłynęliśmy bezpośrednio na prom i udało nam się wpłynąć, albo nawet dwa razy. A raz przypłynęliśmy tak dosłownie trzy sekundy za późno i już zamknął wrot, a on wtedy już ich nie otworzy.

No ale tak czy inaczej, to jest bardzo fajna apka do wyszukiwania tych połączeń, tylko w tej apce nie ma cen. Ale ceny są bezpośrednio u przewoźników? Ja tak sprawdzałam. To prawda, ale wtedy trzeba sprawdzać jaki przewoźnik jest na tym. A jakbyś weszła tutaj na nową kartę, tylko pokaż jeszcze ekran. No. I byś wpisała AutoPASS ferje. No coś takiego. ferje. Możliwe. Będzie na 100%, to chyba pierwsza albo druga. Pierwsza. Feria. Tak, o i to jest ogółem umowa promowa, no bo mówiliśmy, że mamy z AutoPASS-em 10% zniżki. A da się też mieć większą umowę na promy, która zapewnia 40-50% zniżki na promy, czyli naprawdę bardzo dużo. Problem w tym, że to jest umowa przedpłacona i trzeba przedpłacić chyba dla osobówek w okolicach 500 zł, a dla większych zestawów jak nas ponad 2 tysiące zł.

Oczywiście te pieniądze nie przepadają, te pieniądze są do wykorzystania na promy właśnie i wtedy po prostu zabiera Wam z tego konta, na które przedpłaciliście i te promy są prawie dwa razy tańsze, no ale na 2 tysiące zł to nie ma szans, żebyśmy wykorzystali. Tak, że na wszystkie promy jakie zaliczymy w Norwegii wydamy około 500 zł. Tak. W tym momencie wydaliśmy jakieś 200 może niecałe 300, a płynęliśmy 8 promami? Może 300 bardziej. Wydaje mi się, że 300 to jest maksimum jak nie bliżej 200, a płynęliśmy 8 albo 9 promami, czego 5 albo 6 było darmowych, a tylko za 2 płaciliśmy. Więc tak naprawdę przy ostatnim promie, którym płynęliśmy dałoby się to objechać, ale zapłacilibyśmy też te 100 zł za nadwyżkowe paliwo, więc w sumie tak na dobrą sprawę to nie jest dodatkowa opłata.

Nie czujemy tego, żeby była dodatkowa opłata, a poprzedni prom, którym płynęliśmy też za 100 zł, to musielibyśmy w ogóle do Szwecji wyjechać, żeby przejechać tym. Ale to też się liczyło we dwóch Norwegów jako opcja przejazdu lądem, więc ten prom też był płatny. Tak.

No właśnie, w każdym razie na AutoPASS ferje, czy tam jakkolwiek się to wymawia, bo nie próbujemy wymawiać tego dobrze, jest zakładka Prices i jest też opcja właśnie wyboru po angielsku i w tej zakładce Prices, z racji, że AutoPASS działa na wszystkich promach, niezależnie od przewoźnika, bo są różne firmy, które obsługują bezpośrednie połączenia, można sobie właśnie wybrać konkretną trasę, można sobie nawet wiele tras wybrać, no ale jak zaznaczymy jakąkolwiek trasę i klikniemy sobie, czy mamy zwykły samochód, czy przypadkiem bezemisyjny i możemy sobie na przykład 10% discount, no bo to mamy mając tego taga, tak? Tak.

Jeśli byśmy mieli AutoPASS ferje jako prywatna osoba, byśmy mieli 50% discounta jako biznes, czyli te przedpłacone opcje 40%, no ale nie, no tak normalnie mamy z tym tagiem 10% i mamy zazwyczaj diesla w kamperze, więc to są takie nasze defolty. No i tutaj mamy na tej trasie jakie są konkretne przystanki pomiędzy, tak? No rozmawialiśmy o tej, o. Rozmawialiśmy właśnie o płynięciu przez wyspę i rozmawialiśmy konkretnie o... [fragment niezrozumiały]. O Bodø, do... Tak, i proszę bardzo, dla wszystkich pojazdów, na wszystkich długościach jest zero koron, tak? I jesteśmy przekonani, że możemy płynąć za darmo, w ten sposób można sprawdzić wszystko. Troszeczkę upierdliwa, że da się to sprawdzić tylko na stronie, nie znaleźliśmy apki, ale ta strona jest responsywna, działa na telefonie bardzo dobrze.

Jedyny minus, że jak to się otworzy, to tutaj jesteśmy w stanie wiele tras zaznaczyć. I na komputerze odruchowo klikamy na zewnątrz, a na telefonie trzeba troszeczkę przescrollować i kliknąć gdzieś na zewnątrz pod spodem. To jest bardzo nieoczywiste, na samym początku myślałem, że strona nie działa. No, ale to właśnie to jest spoko i te promy są bardzo zunifikowane mając tego taga. Rzeczywiście po prostu wjeżdżamy, nie zastanawiamy się komu i gdzie płacimy, to wszystko się w tego taga naliczy. Ale właśnie wyszukiwarka promów i ceny troszeczkę się naszukaliśmy, żeby znaleźć te dwie strony, bo ogółem dużo źródeł w internecie twierdzi, że nie ma takiego jednolitego systemu. Oczywiście de facto to każdy przewoźnik ma swoją stronę i na każdym przewoźniku można też znaleźć ekwiwalent tego, co w tych dwóch apkach.

Jeszcze nie pokazaliśmy tej rządowej apki do tego samego co Reis, czyli ten Vegvesen Trafikk. Tak, jeszcze wracając, tu mamy ostatni właśnie, którego wykorzystujemy najczęściej, żeby... Znaczy zawsze sprawdzamy na początku tą apkę, bo ta apka ma dostęp też do kamer. Na przykład, o proszę bardzo, widzimy tu na dole, mamy Bodø akurat. Tak, ja też wrzucam Bodø, bo jest bardzo popularne, ale jak widać jeszcze nie ma... Wygląda na to, że w tym momencie tutaj nie będzie żadnego promu najbliżej, albo właśnie odpłynął, bo widzimy, że wszystkie pasy są puste. To też nas bardzo w sumie też konfundowało na samym początku. Jak, o co chodzi z tymi pasami? Dlaczego na jeden prom jest na przykład sześć pasów? No chodzi o to, żeby się kolejka formowała nie tylko wzdłuż, tylko w bok i po prostu, jeśli widzicie wolny pas pierwszy, to wjeżdżacie na pierwszy.

Jak wolny jest dopiero trzeci, to wjeżdżacie na trzeci. No i oczywiście na prom są wpuszczani ludzie po kolei. Od pierwszego do trzeciego, jeśli się nie zmieszczą, no to sorry, czekamy na kolejny prom. W sumie nie widzieliśmy nigdy takiej sytuacji, żeby nikt się nie wjeżdżał, żeby ktoś się nie zmieścił. Widzieliśmy na prom, który był załadowany tak praktycznie pod koniec, byliśmy pewni, że nie wjedziemy, że nam się przyczepka nie zmieści, ale akurat jeszcze z metr został. Pracownik pewnym okiem od razu pokazał, jedźcie, w ogóle nie byłem pewien, że tam się nie zmieszczę, a jednak. No i wszyscy się zmieścili dzięki temu, ale jeszcze nie widzieliśmy jak to działa, jak na przykład zostanie, nie wiem, szósty pas.

Ludzie się przenoszą na pierwszy, ja bym przejechał na miejscu tych ludzi na pierwszy, żeby już sobie zająć te miejsca i kolejni ludzie, żeby mnie nie zajęli przy kolejnym promie. Ale nie widzieliśmy jeszcze takiej sytuacji, żeby ktoś się nie zmieścił. Może to przed nami. Chociaż w popularnych miejscowościach w sezonie podobno to jest popularna sprawa, że... Że się nie wszyscy mieszczą. Tak. I na niektórych promach są jakieś pierwszeństwa czasami. Że na przykład prom, który się zatrzymuje na jakiejś wyspie pośrodku, na przykład, że ta wyspa ma pierwszeństwo, żeby w ogóle mogli dojechać. I czasami promy mają pierwszeństwo do lokalnych mieszkańców i to też da się sprawić na jakiejś konkretnej linii.

No ale mając podgląd na kamerze, możemy się tym nie interesować, jak widzimy, że na przykład jest, nie wiem, 10 minut do promu, a mamy tylko jeden pas zajęty. Tak, taki nawet na małe promy zazwyczaj wchodziły z dwa pasy. Chociaż to ciężko w tych pasach to wyrazić, bo te pasy potrafią być bardzo długie albo krótkie. To zależy. No, to raczej nie ma się coś stresować. Nie ma się coś stresować. No na te 9 promów, co płynęliśmy, to na wszystkie wjeżdżaliśmy bez problemu. Tak, a nawet moja funkcja przystanków na żądanie, co pierwszy raz się z tym spotkałem. Promy. Promy stają na wyspach. To tylko trzeba wjeżdżając na prom, trzeba wcześniej dać znać załodze, która zawsze stoi, bo kieruje tym ruchem, kto gdzie stać. Tak, że ktoś z załogi jest zawsze tuż przy wjeździe, można opuścić szybę i to też jest w ogóle.

I wystarczy mu powiedzieć i z tego, co widzieliśmy, to po prostu ta załoga... Akurat płynęliśmy z wyspy na Lonne, ale prom miał bardzo po drodze inną, maciupcią wyspę. Tak. I jedna osoba tam właśnie wysiadała, no i właśnie obsługa promu wie, jak ten prom będzie płynąć. Tak. Mógł się parkować tyłem, ponieważ zazwyczaj prom działa tak, że wjeżdżasz przodem i prom po prostu tą drugą stroną zacumuje w docelowym miejscu, więc wyjeżdżasz też przodem. To jest super, ale akurat na tej wyspie, która była pośrodku, tak trasa wyglądała, po prostu prom cumował tym samym końcem, tym samym końcem, Bo ciężko powiedzieć, że on ma dziób i rufę, bo te promy są symetryczne, w obie strony wyglądają tak samo. I po prostu ten gość musiał poczekać, wszyscy wyjadą, i wjechać tyłem na prom, żeby mógł wyjechać przodem potem.

Tak, tak, to prawda, więc nawet my będąc już na promie nawet nie... Ja nawet nie ogarnam kiedy już dopłynęliśmy do tego wyspy i kiedy on wysiadł, i kiedy znowu... Tak, jak prom ma jakieś dalsze przystanki i płynie dalej, to nie trzeba z niego wysiadać. Tak, nie trzeba z niego wysiadać pośrodku. Tak. To idźmy dalej, no i ta... Nie pokazujesz prezentacji, Werka. Nie pokazuję prezentacji i zasłaniam... Psa. Zasłaniam psa, naszego psa, naszą Koko.

Podróż z psami

No a to było dla nas chyba największe wyzwanie. Ogarnąć tą podróż pod względem psów, tak mi się wydaje. Najwięcej z tym nam się zeszło, tak... Było z tym dużo stresu niepotrzebnego zupełnie. Zupełnie niepotrzebnego, no bo może od razu tutaj przejdę już... Tak jak mówiłam, chcieliśmy jak najszybciej dotrzeć do Nordkappu. Nie bez powodu, Nordkapp nam by nie zniknął. A najważniejsze dla nas były właśnie te... Czworożne psiaki, ponieważ... Mieliśmy tutaj, tak jak widać już pewnie, mamy okres, w której musimy przekroczyć granicę. No ale od początku. Tak jak mówiłyśmy, wyjeżdżamy z Unii. Norwegia ma swoje zasady i trzeba się do nich dostosować. Najważniejsze to pies musi być zaczipowany oraz musi mieć paszport. Nasze psy... To się tyczy całej Unii, żeby nie było, bo Norwegia nadal jest w strefie Schengen, więc wszystkie te zasady są takie same.

Tak, tak. To tak jakbyśmy chcieli jechać do Norwe... To gdziekolwiek indziej. Za granicę pies musi mieć chip i paszport. Tak. Tak, to prawda. Już nie chcę... Chciałam powiedzieć jeszcze o Maroko, ale Maroko ma jeszcze [fragment niezrozumiały], ale... Bo to Afryka, ale Norwegia też ma swoje jakieś zasady. No i największą zasadą, którą musieliśmy dopilnować, to było właśnie w naszym przypadku zaszczepienie... Nie, przepraszam... Odrobaczenie. Tak, to jest dodatkowa rzecz w Norwegii, której nie trzeba mieć w większości krajów europejskich by default. Jest kilka, w których trzeba. Z tego co wiemy, Norwegia w strefie Schengen jest jednym z nich. Tak. Norwegia jest wolna od jakiegoś robaka. Znaczy... Oni w to wierzą. Oni wierzą w to, że są od tego wolni, dlatego wymagają podania odrobaczania na 1-5 dni przed wjazdem do Norwegii.

I to nie jest tak, że my sobie możemy to podać kiedy chcemy. My musimy się udać z tym do weterynarza. I to musi być wpis w paszporcie. Tak. To nie jest nic tak, że... Razem z godziną i minutą jest wpisywane... To jest właśnie... To jest bardzo ważne. W sumie to powinno to zapisać. To jest bardzo ważne. Weterynarz musi podać godzinę. Nie tylko dzień, datę, ale i godzinę podania, bo to tak jak nie tylko 1-5 dni, ale i konkretnie mamy przedział godzinowy, gdzie musimy się zmieścić. Tak, czyli ten środek musi zacząć działać i jeszcze cały czas działać, kiedy tam wjeżdżamy, żebyśmy po prostu tą granicę przekroczyli na 100% bez robaków. To prawda. A propos psów to widzę, że Koko gryzie nam kocyk. Koko. Kurde. To jest nasz kocyk do spania. Więc to było dla nas takie największe wyzwanie, żeby się zmieścić. Baliśmy się tej kontroli.

Trochę się nie... W sumie ja się trochę stresowałam. Nie wiedziałam, co będą sprawdzać, co nie. Wiadomo, że też do Norwegii nie można przewozić niektórych rzeczy. Na przykład ziemniaków. Na przykład ziemniaków. Więc bałam się, że nie dość, że będą sprawdzać nam dokumenty psów, może się nie zmieścimy, może się zmieścimy, ale bałam się, że też będą nam trzepać kampera. Trochę tego stresu było. Ostatecznie stres był niepotrzebny. Pies chce się pokazać do kamery. A to nasz [fragment niezrozumiały] kamerę. Dobrze, pokazujemy psa. Usłyszała, że rozmawiamy o niej. Ona już tasiemców żadnych nie ma, więc już się możesz pokazać. Stałaś grzecznie. Po co ten koc jadłaś? Teraz będziesz tu ganiać. Wracając do rzeczy istotnych. To jest nasz obowiązek zadeklarować posiadanie psa i umożliwić wgląd do każdych dokumentów.

My, żeby tak dla jasności przekraczaliśmy granicę fińsko-norweską w miasteczku, której nazwy nie powiem, bo nie będę jej przekręcać. Ale jak się jedzie przez Finlandię z Wioski Świętego Mikołaja do Nordkappu, to Pani by was poprowadzi. Tak, to jest jedyne przejście graniczne na północy. I tak, to jest ważne, że to jest nasz obowiązek zadeklarować. Tak samo, jak celnik nie musi sprawdzać, czy przewozicie dużą ilość gotówki. A jest tam jakaś kwota, którą nawet w strefie Schengen trzeba deklarować przy przewozie, jak jakichś tam przepisów o praniu brudnych pieniędzy. I to jest tak samo. Przewozimy psa, czyli coś, co jest obwarowane dodatkowymi przepisami w Norwegii, no to musimy zadeklarować, pokazać dokumenty. My musimy. To nie jest ich obowiązek nas sprawdzić.

To nas trochę stresowało, czy później gdzieś w Norwegii ktoś nas może zatrzymać i rzeczywiście sprawdzić, potwierdzić w jakiś sposób, czy ten pies był... Datę i miejsce. Tak, te wszystkie daty. Powtórnie. Powtórnie. A największy stres mieliśmy na samej granicy, kiedy się okazało, że te przejścia graniczne pomiędzy Finlandią a Norwegią, z racji, że są bardzo na północy, są rzadko uczęszczane. Są otwarte od 8 na przykład do 16. Tam od 8 do 15 nawet było otwarte. W sensie urząd celny na granicy. Przejście było otwarte, bo jest strefa Schengen. Ale no właśnie, to jest nasz obowiązek go zadeklarować. No my akurat przejeżdżaliśmy koło pierwszej w nocy, więc tak byliśmy senni, więc skorzystaliśmy z okazji i po prostu się przespaliśmy na przejściu granicą, na parkingu.

A jak pokazywaliśmy celniczce dokumenty i się spytaliśmy o tą sytuację, to powiedziała, że jak jest zamknięte, no to nie macie możliwości okazania, więc można po prostu przejechać. Jak się jest otwarte, to koniecznie trzeba zadeklarować. Nie zweryfikowaliśmy tego za to w żadnych przepisach, że rzeczywiście tak można, czy tylko ta celniczka tak powiedziała. Tak, tak, to bierzemy jej na słowo, ale nie wiem, czy ja chcę weryfikować po prostu. Tak, ale ważna informacja: w paszporcie psim, nie tak jak w paszporcie ludzkim, nie było żadnej pieczątki ani ta celniczka też nic nie wprowadziła do żadnego systemu, że to zweryfikowała. Zadała nam pytanie, przez jakie kraje przyjeżdżaliśmy. Tak. A, bo to jest bardzo ważne. Finlandia ma te same przepisy. Dokładnie.

Więc jadąc przez Finlandię macie znacznie bliżej, żeby się zmieścić w tych 24-120 godzinach. Więc nas zapytała tylko, czy nie zjeżdżaliśmy na bok do Szwecji, bo w Szwecji to nie obowiązuje, trzeba powtórnie. Odrobaczać psa. Kompletnie na słowo, bez żadnych potwierdzeń, choć byliśmy przygotowani, bo mamy trasę w historii lokalizacji na Google. Tak. Byliśmy już gotowi wszystko pokazać, udowadnić, że tylko Finlandia. Tak, po prostu na słowo bez problemu uwierzyła, że byliśmy tylko w Finlandii, i że ten czas został spełniony właśnie już na promie, tak. Oczywiście mieliśmy też psie bilety na prom, więc to było potwierdzone. Tak. Ale nic nie było notowane, więc to tak na dobrą sprawę na granicy okazało się znacznie mniej weryfikowane niż się spodziewaliśmy. No, ale chcieliśmy to zrobić zgodnie z przepisami. Tak. No i to chyba tyle o psiakach.

Tak. Czy mają dużo miejsca tutaj na bieganie? I trzeba je trzymać na smyczy w Norwegii. Trzeba je trzeba jeść na smyczy, jeśli miałam powiedzieć. W sezonie letnim, tak. To jest obowiązek. Dużo też jest przypominających znaków, więc myślę, że nie tylko o tym. Ale nie wiem, porównując do Hiszpanii to chyba wolę psy na smyczy niż luźno biegające psy w Hiszpanii. To prawda. No, ale takie są zasady, my się do tego raczej stosujemy. Są wybiegi, bardzo mało wybiegów, no ale jakieś są. Idźmy dalej.

Najpiękniejsze trasy

To, po co przyjechaliśmy tak naprawdę do Norwegii, po najpiękniejsze trasy widokowe. I tutaj wypisałam takie wszystkie must-see, które jak się wpisze Norwegia co zobaczyć i tak dalej, no to wyskakują te, są oznaczone, wszystkie Nordkapp, Lofoty. Byliśmy, byliśmy. Tak. I pewnie jeszcze... Byliśmy wszędzie. Już wszędzie. I pewnie całą masę jeszcze nie, dlatego że mi się wydaje, że każda droga w Norwegii jest piękna. Po prostu. Tak, chyba żebyś pojechać autostradą. Bo jak widzicie, kropkę na samej górze, to jest Nordkapp, potem kolejna kropka w dół, to są Lofoty, ten archipelag. A potem w dół, zazwyczaj ludzie od Lofotów jadą... Odtędy i tu do Bodø. Nie, właśnie zazwyczaj ludzie od Lofotów jadą autostradą i jadą po prostu przy granicy ze Szwecją. A nie nabrzeżem.

Ta trasa jest krótsza i szybsza, bo nie kręci po fiordach i nie ma żadnych przepraw promowych. Ale za to ta trasa właśnie, która jest trzecią kropką od góry, czyli Kystriksveien, nie będę mówił... Kystriksveien, droga 17. Tak, to jest trasa numer 17. Jest po prostu super piękna. Tam się notorycznie jeździ przy fiordach, widać w pewnym momencie lodowiec, takie rzeczy. No jest po prostu rewelacyjna. Tak, tak jak autostrada biegnie od tutaj, tak my, żeby nie iść na łatwiznę, no bo po co? Jechaliśmy praktycznie tutaj samym wybrzeżem i jest ona uważana za najpiękniejszą trasę widokową w Norwegii. I ja się z tym zgadzam. I ja już to starałam się polecać na każdej relacji, jak tam jechaliśmy. Jeszcze mnóstwo rzeczy w ogóle nie opublikowaliśmy z tej trasy, bo co zakręt to było piękniej.

Turkusowa woda, woda lodowcowa, sam lodowiec, możliwość wejścia na ten lodowiec. Oczywiście są inne lodowce tutaj już na południe, ale to jest jeszcze wszystko przed nami. Ale to było takie pierwsze zderzenie z takim surowym, pięknem Norwegii. Plus taka roślinność, bo tutaj jest dużo surowości, bo to północ, północ, roślin nie ma. A tutaj było to połączenie turkusu, zieleni, lodowca, fiordów, trochę więcej ludzi. Cześć koko. I tak jakoś ta trasa była, bo już ją przejechaliśmy, była wyjątkowa. I były jeszcze takie fragmenty w niektórych miasteczkach do zobaczenia, żeby specjalnie tam zajechać. A to jakaś toaleta wyjątkowo ładnie zbudowana. A tutaj jakiś punkt taki widokowy, no trasa przepiękna. I trochę na nią czasu spędziliśmy na niej. Trochę, no. I tutaj dużo jest też promów. Tak jak już. No, to tylko, to takie najważniejsze te trasy.

No, ale tak jak mówię, uważam, że tych tras jest znacznie więcej. Każda jest piękna. Tutaj jesteśmy zaraz przy drodze troli. A już nasi znajomi znaleźli jeszcze inną, jeszcze piękniejszą według nich. Także, no, każda coś ma w sobie wyjątkowego. No, ale idźmy dalej. To, co...

Ile czasu na Norwegię

Zdecydowanie dobrze zrobiliśmy, że przyjechaliśmy tu na 3 miesiące, a nie na 2 tygodnie. Bo na 2 tygodnie, w naszej opinii to jest naprawdę gnanie. Bardzo gnanie. Tak. Jednak pamiętajcie, że na Nordkapp jest prawie 3000 km. Więc łącznie jedziemy 6000 km. Tak jak mówiliśmy, tu nie ma gdzie się rozpędzić do 140 km przez długą część trasy. Przez Finlandię ani trochę. Przez znaczną część Norwegii ani trochę. Jeszcze tym bardziej. Dopiero jak zjedziemy mniej więcej na taką wysokość jaką tu jesteśmy, to zaczynają się takie szersze autostrady. Więc... To prawda. No, jak planujecie Norwegię samochodem, kamperem... No to jeszcze osobówką to może. Na 2 tygodnie od biedy. Może. Ale... No... Sama taka jedna liczba. My na te 3 miesiące wydamy ponad 10 tysięcy na paliwo. Więc... Czy to się opyla, żeby na 2 tygodnie... No nie. No chyba nie właśnie.

Tak mi się wydaje. Więc naprawdę fajnie jak to jest długa wyprawa. Bo można w te wszystkie zakamarki pojechać. Rzecz jasna. My przez 3 miesiące nie zwiedzamy. My pracujemy. Każdego dnia roboczego. Więc to też się nam troszeczkę więcej wlecze. Tak? To też jest inna sprawa. Ale... No te 2 tygodnie... Tak objazdowo... To fajnie być w samej Norwegii. Mając w sensie urlop. I jeszcze ten kolejny tydzień sobie zarezerwować na sam dojazd. Po prostu i to już miałoby większy sens w naszej opinii. To prawda. No ale jest jak jest. Siedzimy tu jeszcze trochę. Chociaż już trochę się to jest... No tak. Chciałem zaznaczyć, że nie każdy ma taką sytuację jak my, że może sobie pracować zdalnie. Tak. I sobie siedzieć w tym kamperze. Ale... No mi się wydaje, że po prostu właśnie pojechanie na same 2 tygodnie albo krócej. To jest strasznie długa trasa.

Sami się nie spodziewaliśmy, że ta trasa jest taka długa i męcząca. Tak. Potem znowu prom i to już tak odchodzą 2 dni. No ale to każda indywidualna sytuacja zależy też od urlopów. Pracodawcy. To już nie nam wnikać.

Kempingi

Ale przejdźmy do tego jak wyglądają kempingi. Bo trochę mieliśmy chyba większe oczekiwania. Ja miałam przynajmniej. Na pewno nas przynajmniej mnie. Na pewno nie wyglądają tak jak na zachodzie Europy. Nie. Nie. To nie są wielkie kompleksy ze zjeżdżalniami i tak dalej. Tak na dobrą sprawę na kempingu to oprócz tego, że będzie prąd w odróżnieniu od tego co masz na dziko. To można liczyć na niewiele więcej. Nawet nie jesteśmy pewni czasem czy na wszystkich kempingach jest zrzut wody szarej. Tak. To w ogóle jest absurd, że potrafią być kempingi bez serwisu dla kamperu. Takiego pełnego. Bez możliwości wylania ścieków. Widzieliśmy też takie. Tak. To już zupełnie nie mam pojęcia za co się wtedy płaci. W szczególności w kraju, w którym można legalnie sobie stać na dziko i korzystać z tego.

Rzadko kiedy, tu wkleiliśmy dwa zdjęcia raczej ładniejszych kempingów na którym byliśmy. Rzadko kiedy te kempingi są w ogóle w lepszym miejscu bądź ładniejsze od okolicy. Tak. Akurat te dwa były. Na szczególnie ten tutaj. Tak. Ten po prawej stronie. Tutaj nie widać całości, bo za tymi kamperami białymi. Płynie rzeka. I my właśnie przy nim stoimy. Jest wodospadzik. Szumi sobie całą noc. Jest super. Za to warto było dopłacić za całą resztę. Naprawdę średnio. My zużywamy masę prądu i pomimo gigantycznego banku energii musimy się raz na kilka dni doładowywać. Więc ogółem to sprawdziliśmy. Ale zaskoczyła nas pozytywnie średnia cena kempingów. Jest w sumie niższa niż w Polsce w sezonie. Pomimo, że byliśmy w sezonie. Za najdroższy kemping na jakim byliśmy zapłaciliśmy około 200 zł.

Za najtańszy kemping na jakim byliśmy z prądem i serwisem zapłaciliśmy około 70 zł. Za dobra tak. Tak. Więc naprawdę to jest ekstra. Poza miastami jest dość luźno na tych kempingach. Mimo sezonu nie było jakiegoś dzikiego tłumu. Na samych Lofotach był jeden kemping, który był niesamowicie obłożony. No ale to Lofoty. Ale tam po prostu jest bardzo dużo ludzi. Ale ogółem w Norwegii jest mniej ludzi. Kampingów jest dość sporo. Są stosunkowo tanie. Nie mają zbyt wiele do zaoferowania. Ładne widoki. Tak jak w każdej Norwegii. Potwornie dziwne jest to właśnie, że... Bardzo często nie mają parceli w ogóle wydzielonych. A, tak. I się stoi gdziekolwiek, popadnie. Tutaj jest jedyny kemping, na którym jesteśmy. Może drugi. Gdzie jest wydzielona rzeczywiście taka twoja przestrzeń. A tak to raczej stań tam gdzie wolisz. Rozstaw się tak jak wolisz.

I to tyle. Tak, przez co to w ogóle wygląda jak takie stragany na targu trochę na dużą skalę. Tak, tak. Tak to prawda. I to ma czasami swój urok. Byliśmy na przykład w Portugalii na takim kempingu, gdzie to miało niesamowity urok, ale to było między drzewami. W Polsce jest taki sam kemping właśnie z tą samą zasadą w Sopocie. Ale to też jest między drzewami, więc po prostu trudno tam wsadzić parcele. Takie równo od linijki poukładane. Ale w Norwegii to zazwyczaj były po prostu kawał rozjeżdżonej trawy. I to było mało do zaoferowania, ale bardzo często jest dużo miejsc na grilla i ognisko. Ale te miejsca na grilla i ognisko też są na dziko. Chyba na kolejnym slajdzie masz. No właśnie tak. Te kempingi są spoko, ale nie są warte moim zdaniem. Jeszcze żeby każdy miał wszystko to byłoby miło, a są braki.

Tak naprawdę to, że nie da się na pałę po prostu pojechać na kempingi i wiedzieć, że tam na 100% będzie zrzut szarej wody od spodu i zrzut czarnej wody to coś takiego się nie powinno kempingiem nazywać po prostu. Ani kamperparkiem, tylko parkingiem. No ale tutaj rzeczywiście trzeba sprawdzać. W szczególności na północy. Na północy notorycznie nie było zrzutów szarej wody takiej od spodu z kampera. My sobie z tym radzimy, bo mamy pompę do szarej wody, ale kampery, które mają grawitacyjnie po prostu, że się spodnie chleje, no to nie wiem co robiły z tą szarą wodą. Nie wiem. No dla mnie to gigantyczny problem i zupełnie skreślający miejsce z czegoś za co warto dopłacić. To prawda.

Spanie na dziko i allemannsretten

Więc no wiadomo wszyscy przyjeżdżamy do Norwegii po to, żeby właśnie stać na dziko. No to nam tak jak wszyscy chyba już wiemy pozwala ich ustawa. Alemannsraten. Tutaj tylko można tak bardzo mnie... Jak to się mówi? Nadużywanie tej zasady. To jest... No tak, można znaleźć dużo opinii w internecie, że w Norwegii to w ogóle można wszystko wszędzie i mniej więcej wjechać kamperem do kogoś na podwórko. A to nie jest prawda. A to nie jest prawda. To jest bardzo stara zasada, gdzie jeszcze w Norwegii tych dróg, przynajmniej tak wyglądających nie było tak dużo. Po prostu ludzie przemieszczali się bardziej szlakami. Więc po prostu pozwalało przemieszczać się ludziom niezależnie czy to była czyjaś własność, czyjś grunt czy nie.

Po prostu przy zachowaniu zdrowego rozsądku, o tam zachowaniu odpowiedniej odległości od domostw ten człowiek mógł się rozbić z hamak, namiot, przespać i jeździć dalej. To była idea tej zasady. Mamy świat jaki mamy, mamy kampery, wszędzie przyczepy kempingowe i to troszeczkę jest... Znaczy czasami jest nadużywane, raczej widzimy zachowanie tych 150 metrów od tych domostw. Raczej ludzie... Raczej nikt nie wjeżdża na czyjeś posesję i nie widzimy z tego problemu. Za to naprawdę w Norwegii jest 100 milionów miejsc, zatoczek przy ulicach z gigantycznymi, pięknymi widokami na fiord. Pamiętam jak w Portugalii i Hiszpanii, żeby widać było morze bezpośrednio, trzeba było zapłacić fortunę za kemping, albo naszukać się miejsca, na którym było, nie wiem, 20 innych kamperów.

A tu bez najmniejszego problemu w Norwegii, chyba pierwszego dnia jak wjechaliśmy, to minęliśmy przynajmniej 5 miejsc, gdzie można było mieć piękny widok na fiord samemu, bo zatoczka była tak mała, że tylko jeden kamper się tam mieścił. Co prawda. I co prawda stoi się przy ulicy, tak, spoko, no ale no co, w Portugalii i Hiszpanii, czy gdzie indziej nie stoi się przy ulicy nieraz, albo w jakichś takich miejscach na dziko? Tak. I te miejsca na dziko w Norwegii też nieraz przypominają takie półdzikie kempingi. To po lewej i po prawej widzicie ławeczkę, miejsce na ognisko w wybetonowanym kręgu i takie małe schronienie. Z tyłu za nieraznaczu nie widać furia. Kreski chyba chcą już wyjść, mają dość naszego gadania. Tam jest jeszcze toaleta i woda, to wszystko jest zasilane solarnie i można sobie toalety.

Toalety oczywiście są takie suche, że się po prostu robi do dołka, ale tak czy inaczej, to wszystko jest zrobione i tego jest mnóstwo. Naprawdę na każdym, nie tylko w jakichś popularnych, turystycznych miejscach, w każdym miejscu. Staliśmy kilkakrótnia w takim miejscu na przykład sami przez jakiś dzień. Rzadko się zdarzało, że przez kilka dni byliśmy zupełnie sami, bo jednak tych kamperów się sporo tu kręci, ale da się znaleźć takie ustronne miejsce w Norwegii. No i jak na mnie to jest naprawdę spoko, bo jest szczytek sezonu. Jednak jesteśmy tutaj koniec czerwca i teraz końcówka sierpnia, więc taki szczyt sezonu, pomimo że w Norwegii już się skończył, to byliśmy tu w szczycie sezonu i nadal tych miejsc było mnóstwo.

Więc o ile tymi kamperami się nie wpychamy naprawdę między domy, a naprawdę jest gdzie zaparkować w takich totalnie legalnych miejscach, czasami nawet są znaczki tutaj można. Byliśmy też na dwóch takich dzikich polach kempingowych wręcz, jedno było nawet z infrastrukturą, w sensie były prysznice i tak dalej, wszystko za friko. Tam ludzie nawet rozstawiali sobie przedsionki, pomimo że było na dziko. Wyśliczeli. Tak, można bez problemu, nikt nie zwraca na to uwagę, że się śpi w kamperze, nikt nie zwraca uwagę na to, że się rozstawi krzesełka w kamperze, gdzie od razu na zachodniej Europie byłby mandat. Za to nikt z przedsionkami się raczej nie rozstawia. To tylko tam właśnie, gdzie były takie stricte wyznaczone miejsca, że z napisem tu można kempingować. Raczej zasada, zatrzymujesz się, na co tygodnia jedziesz. Tak.

Tu ewidentnie forma podróżowania to jest zwiedzanie, kamper, kamper, zwiedzanie. Nie widzieliśmy takich dzikich osiedli mieszkaniowych, kamperów jakie widzieliśmy mnóstwo w Hiszpanii na przykład. Właśnie, właśnie tak, kto do tego dąży. Tutaj nikt się raczej nie rozkłada i nie zostaje w jednym miejscu, po prostu się jedzie. Ta Norwegia ma tyle do zaoferowania, mi się wydaje, i tyle ludzie chcą zobaczyć, że rocze się już nastawiają na aktywny tryb. No w każdym razie to prawo norweskie zostało napisane dla ludzi w namiotach. I ludzie z namiotami naprawdę mogą się czuć bardzo swobodnie, bardzo rzadko są zakazy dla namiotów, dla kamperów są znacznie częściej. I to 100% zrozumiałe też bym nie chciał, żeby ktoś parkował mi pod dolem i twierdził, że może, bo tutaj prawo pozwala.

To bzdura tak wcale nie jest, nadal można być stamtąd wygonionym, nadal można, myślę, że za to można dostać mandat. No po prostu jak już przyjeżdżamy do czyjegoś kraju, to fajnie byłoby uszanować prywatność tych ludzi, a da się to zrobić po prostu w pierdeliardzie innych miejsc i troszeczkę nie rozumiemy ludzi, którzy uważają, że to prawo im to umożliwia, no bo w tym prawie nie jest nic napisane o wjeżdżaniu kamperem. Nie, nie ma. On jest formułowane dla pojazdów mechanicznych.

Nas obowiązuje ustawa o ruchu drogowym, która ewidentnie mówi, że muszą być wyznaczone miejsca do zatrzymywania, a jeśli nie, to z poszanowaniem odległości, a jeśli nawet ktokolwiek prywatnym właścicielom stawia sobie znaczek, zakaz kempingu albo coś takiego, to naszym obowiązkiem, już nie mówię tylko o takiej czysto etycznej stronie, to po prostu jest uszanowanie jego zdania, bo to jest jego własność. A właśnie, to jest jeszcze też taka rzecz, że w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że jak nie ma płotu, to można wjechać, a w Norwegii, Finlandii, chyba w całej Skandynawii w sumie nie byliśmy w całej, ale i w Norwegii i Finlandii po prostu ludzie nie stawiają płotów nigdzie i prawie, że nie ma publicznej ziemi. Wszystko jest tak na dobrą sprawę prywatną posesją. To prawda.

Więc gdziekolwiek nie wjedziemy, jeśli ktoś postawi znak, bo w Polsce często słyszałem, że miasta stawiają znak zakaz stawania kamperem, i w Polsce też bym się kłócił, to nie jest legalne. Miastowa ulica jest dostępna, płacimy za to wspólnie podatki, ale jeśli w Norwegii wjeżdżamy komuś na czyjś prywatny trawnik, a w Norwegii jest naprawdę mało nieprywatnych posesji, praktycznie ich nie ma z tego co wiemy, ale one nie są ogrodzone, no to ktoś prywatny ma prawo napisać dowolnym znakiem, że sobie nie życzy nas tutaj i tyle. I powinniśmy się cieszyć, że nie dostaniemy mandatu i policji, a z tego co słyszeliśmy, my nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji, że jeśli już ktoś gdzieś tam się zagapił, stanął gdzieś, gdzie nie powinien, to Norwegowie grzecznie i to zazwyczaj rano prosili o odjechanie.

Tak, już nie mówimy tutaj o takich miejscach typowo turystycznych jak Lofoty, tam są wszędzie takie zakazy, no ale trochę nie są przygotowani na to. No nie przygnęć, nad Polskim Morzem też są. To prawda, no ale to już chyba więcej nie trzeba nic mówić. Raczej też się nie dostawiajcie na spanie na dziko w ładnych, pięknych miejscach, takich... Jakich ładnych, pięknych? Wszędzie są ładne, piękne miejsca. Ja nie miałam tu mówić, że te ładne, piękne miejsca są wszędzie, ale zazwyczaj będziesz stać na zatoczku, na asfalcie, gdzieś tam może na początku lasu. Raczej w tył. Ach, okej, no dobra. Rzeczywiście bardzo duża ilość tych miejsc to jest zatoczka tuż przy drodze. Rzeczywiście stoicie albo bezpośrednio prawie że na drodze, albo dzieli Was od drogi Mały Pas Zieleni.

Tyle, że drogi to to, to w szczególności w tych miejscach, gdzie byliśmy, no są naprawdę małe. Są mało uczestnaczane. Są mało uczestnaczane, w szczególności w nocy. Co nie znaczy, że nie da się dojechać na takie miejsce jak tutaj mamy na zdjęciach. Ale rzeczywiście, z racji, że Norwegia jest bardzo górzysta i jest bardzo dużo też wody, więc te drogi po prostu... Jak jedziemy po Polsce to możemy pojechać w prawo, w lewo, w prawo, w lewo, w prawo, w lewo i mniej więcej w kratkę sobie jeździć po tej mapie. A w Norwegii jednak ta droga jest bardziej na wprost. Jeśli pojedziecie gdzieś w prawo, w lewo, zwyczajnie już później nie pojedziecie w kolejne prawo, w lewo tylko trzeba będzie się wrócić, bo to na przykład był, nie wiem, dwukilometrowy dojazd do kilku kolejnych domów. Już nic tam dalej nie będzie. To prawda.

Ze względu na ukształtowanie terenu bardzo dużo tych miejsc, nawet przepiękne jest bezpośrednio przy drodze. No i to też było dla nas na samym początku takie trochę zdziwienie, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że jak jest las i nawet do lasu nie można wjechać, bo na przykład są szlabany, to za tym lasem pewnie jest kolejna miejscowość. Pojedźmy w lewo i zobaczmy. A w Norwegii jak pojedziemy w lewo, to dojedziemy na przykład do czyjegoś domu, który jest na nabrzeżu i ani dalej nie pojedziemy, bo dalej będzie woda, ani nie za bardzo nawrócimy, bo ta uliczka jest mega wąska. Więc tutaj trzeba na to zwrócić uwagę i to jest po prostu specyfika tego kraju. No i tyle. Trzeba z tym żyć. To nie znaczy, że nie ma fajnych miejsc.

Wystarczy ich poszukać, bo naprawdę to miejsce, które jest na zdjęciu po lewej, mieściło, jak my tam byliśmy, tam było przynajmniej 8 kamperów. I w większości czasu nawet nie widzieliśmy się nawzajem, bo było na tyle duże te miejsce. Chociaż raz ktoś zaparkował bezpośrednio przed nami. Przed nami. To ludzie tak notorycznie robią. Mają cały plac i stawiają się tuż obok drugiego kampera. A... Ale... I prowadziła tutaj droga, chyba z 5 minut trzeba było przez taką polną drogę przejechać. No właśnie, więc takie miejsca też są, ale znowuż, widzicie tą górę właśnie na tym zdjęciu? A... A... I stoczyła się w szlak. W szlak, taki pieszy. Pieszy. Tak, koniec. Bo tam by się nawet nie podjechało, bo była góra, a kilkaset metrów do góry. A zgadnijcie, gdzie się dało pojechać z powrotem. Dookoła wyspy i trafiało się na drugą stronę tej samej góry.

Także to naprawdę, te drogi są bardzo często w jedną i w drugą stronę. To jest to prawda. Tutaj akurat taki dość przerysowany przypadek podajemy. To fajne zdjęcie wybrałaś w RKT, ale no to było dokładnie tak. Byliśmy z obu stron tej góry. Tak. A jeszcze tak szybko tylko wrzucę, że na tej zasadzie, na podstawie tego przepisu alemanstraten, możemy dowolnie zbierać grzyby, jagody, wszystko co tam natura oferuje i możemy bez uszczerbku na zdrowiu drzew, możemy też zbierać gałęzie i rozpalać po prostu ognisko. A bardzo często w ogóle już przy miejscach na ognisko leży przez kogoś już wcześniej porąbane, a nie zużyte. Nawet rozpałki są.

Tak, znaleźliśmy czasami rozpałki nawet pochowane w siatkach, więc jak widzicie jakąś siatkę właśnie przy ognisku, to najczęściej to nie są śmieci, tylko właśnie żeby nie zamokło tam na przykład ktoś zostawił trochę węgla albo siatki. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale zdarzało nam się kilka razy coś takiego zobaczyć, choć raz zajrzałem właśnie na takiej siatki z nadziorą na węgiel, a rzeczywiście były śmieci. Ale chyba trzy czy cztery razy znajęliśmy tam węgiel i drewno, a tylko raz śmieci. To naprawdę. A a propos śmieci to obowiązkowo musimy po sobie wszystko zabrać, ale to chyba wszyscy nie muszę o tym mówić. Tak, tak.

Zakupy, ceny i alkohol

No i ten nasz najbardziej ulubiony temat, szybko go przeskoczymy, czyli zakupy spożywcze i ceny. To tak szybko, tak żeby wyjaśnić, jest najniższy kurs norweskiej korony od lat. Chyba był najniższy z dwa lata temu, ale teraz jest niewiele niższy chyba. Niewiele, niewiele wyższy od najniższej. No i jest, jest tania. Zazwyczaj korona norweska była 50 groszy, kosztowała, teraz kosztuje bliżej 30. 37. Tak, więc my nie odczuwamy tak dużego, takiej drożyzny, jak spodziewaliśmy się, że możemy zastać. To tak pewnie wszyscy to wiemy, ale tak żeby były jasne, najtańsze sklepy, takie ala dyskonty porównywalne do naszej Biedronki, ja bym powiedział. Masz, Werka, miałaś rację, rzeczywiście korona norweska. Nadal spada. Tak. Nadal spada. Także przyjeżdżajcie. Masz, Werka, miałaś rację, że nie ma spadkowo.

Dwa lata temu było 40 groszy, a teraz prawie trafiłem, 36 jest aktualnie. No to trzeba przyjeżdżać. A kiedyś było właśnie 50 groszy albo 45, więc w tym momencie jest zdecydowanie taniej, po prostu możemy sobie swobodnie te ceny dzielić przez 3 i dodać 10% i wychodzi praktycznie dokładnie. Tak. Więc no to najtańsze sklepy w Norwegii to Rama Tysiące Kiwi, takie porównywalne do Biedronki, tam jest wszystko. Tak, to jest Biedronka i Lidl. To jest Biedronka i Lidl, tak. Mały wybór tych samych produktów, ja bym powiedziała. Mały wybór? Ja nie powiem, że jest mały wybór. Zarówno Rama, jak i Kiwi, wydaje mi się, że mają szerszy asortyment od Biedronki i Lidla, tak ogółem. Bo są tam różne takie, nie wiem, cała sekcja do wypieku ciast i tak dalej, tak.

Albo jakieś rzeczy do samochodu drobne, no bo ogółem w sklepach, w szczególności w małych miejscowościach w jednym sklepie jest wszystko. Naprawdę, totalnie. Tak, to jest takie centrum w wiosek. Tak, byliśmy na przykład na wyspie, na której był tylko jeden sklep, tak. I tam też była poczta, tam był też punkt apteczny i co tam jeszcze było? Tak. I coś jeszcze do remontu domów. No właśnie, myśmy zrozumiały. Ale w każdym razie, co jest dość śmieszne, Norwegowie mają bardzo zamknięty rynek i pomimo, że trafiamy na różne sklepy, jest Rema, Kiwi, jest jeszcze Bunpri i Kopp. Ekstra. Kopp, Kopp Ekstra. Zazwyczaj jest wielki napis Ekstra, to jest Kopp, czyli włoska bodajże sieć. No i te dwa kolejne są droższe wyraźnie. Jeśli jest w ogóle Kopp czy Joker i takie inne w mniejszych miejscowościach, to one są w ogóle wyraźnie droższe.

I tu ceny naprawdę powinny, to nie jest to, że w Lidu jest 10% taniej niż tam w innym sklepie na przykład. I tak jak w Polsce, no tu na przykład, nie wiem, kupowaliśmy to samo piwo bezalkoholowe za bodajże 12 koron i za 6 koron. Właśnie w małym sklepie, tak, że sklep potrafiał być naprawdę dwukrotnie ceny, albo kiedyś kupowaliśmy jakieś smarowidło do kanapek w jednym sklepie za 55 koron, a w drugim było za 87. Więc naprawdę bardzo, bardzo duża różnica. No a Rema i Kiwi, żeby nie było, też nie mają tych samych cen w całym kraju, w zależności od miejsca, w którym są, będą różne ceny i różne promocje.

Ale są to zdecydowanie najtańsze sklepy, ale właśnie ze względu na to, że Norwegia jest bardzo zamknięta na zagraniczne rynki, oni chcą promować swoje produkty i swoich przedsiębiorców i tak dalej, no to naprawdę w tych sklepach są praktycznie, w tych wszystkich sklepach, nie mówię w Rema i Kiwi, we wszystkich sklepach jest praktycznie identyczny asortyment. Są wręcz bardzo podobnie ustawione całe ściany produktów. To prawda, nie zgubisz się. Tak, tak, tak, są takie same sekcje. Na przykład mleko zojowe stoi zawsze na sekcji bezglutenowej i tylko w jednym sklepie jest w lodówkach, tak jak inne mleka. Na przykład, że niezwykłe mleka zawsze są w lodówkach, chociaż w Polsce nigdy nie są.

Także są takie smaczki i jest to trochę dziwne, bo rzeczywiście jak się pójdzie do tych sklepów, to ma się wrażenie, że jest się prawie w tym samym oprócz kolorystyki samego marketu. Tak, tak. No i ceny w naszej opinii są wyższe, w szczególności takie świeże produkty są zdecydowanie droższe. Tak, mam tu kilka aktualnych cen z Kiwi, na przykład chleb w Kiwi nadal oscyluje wokół 20 złotych, to jest chyba najdroższe. Tak, tutaj mały plusik, że ten chleb jest naprawdę duży. I dobry. W sensie, to jest prawie kilogramowy bochenek taki wielki, za te 20 duże te chleby po prostu mają i całkiem jest smaczny i jest duży wybór tych chlebów, no ale rzeczywiście kosztują około 60, może 50 koron. Chociaż znaleźliśmy kilka razy chleby za 15.

Były zdecydowanie mniej smaczne i były jakieś takie dziwne i był na przykład jeden chleb za 15 i pięć różnych rodzajów albo osiem różnych rodzajów chleba za 40, ale zazwyczaj średnia cena to właśnie kilkadziesiąt koron, czyli około 20 złotych. Widzę, że dalej masz pomidory. Pomidory kosztują, pomidory zwykłe takie, że w Polsce to za kilka złotych by się jeszcze gardziło i tylko do sałatki by się je dało, a nie na kanapki. I się cieszy, że są. To tu jest tylko jeden rodzaj norweskich pomidorów, które nie mają niestety zbyt wiele smaku i kosztują kilkanaście złotych, około 15 złotych, tak jak w Polsce w sezonie malinowe. Może w sezonie nawet malinowe potrafią być trochę. Te są malutkie, to nie są ani trochę malinowe. Są takie zwykłe małe pomidory skoszklarniowe. I nie masz wyboru, po prostu są tylko te pomidory. Tak.

I tak w ogóle jeśli chodzi o warzywa, to tego wyboru prawie w ogóle nie ma. W polskiej to są zawsze ogromne działy warzywne. Tu po prostu tego nie ma i tyle. I jeśli chodzi na przykład o sałaty, sałata masłowa praktycznie do dostania. Sałata lodowa praktycznie tylko i główka sałata kosztuje 40 koron, no czyli jakieś 14 złotych, tak? Więc to jest naprawdę drogo. Sałaty te siekane, takie jak w workach, też są raczej dość drogie, znaczy droższe niż w Polsce. Co tam jeszcze masz? My bardzo często kupujemy bułki takie do odpiekania, bo mamy airfryera i one kosztują jakieś 12 złotych. One kosztują kilkanaście. One są bardzo popularne w ogóle. Kilkanaście koron za 6 bułek, no i to się opłaca, bo też nie trzeba szukać świeżych. No i nie wiem, jeszcze masz czekoladę. No i najważniejsze dla mnie, czyli czekolada, to jest ich czekolada.

W zasadzie to nie ma innego wyboru czekolad. Nie ma zagranicznych czekolad. Nie ma zagranicznych. Dopiero teraz, to tylko te są czekolady, no to one kosztują w okolicach. Nie no, są za 2, 3 marki. No dobra, może. No ale to są ich najbardziej te. I wszyscy je jedzą. Tak, więc ogółem ta żółta czekolada i ta czekolada od marki, od tych Smashes, nie? Smashes, tak. No to one oscylują w okolicach 23-24 złotych. No. A może teraz przejdźmy do recyklingu puszek i butelek. Tutaj pierwszy raz się z tym zetknęliśmy. Na taką skalę, to na pewno. Na taką skalę, tak. Jeśli chcecie trochę przeoszczędzić na zakupach, to zbierajcie puszki i butelki. I w każdym praktycznie sklepie, jeśli nie w sklepie, to dookoła sklepu będą specjalne. W sklepach typu Rema i Kiwi nigdy nie widzieliśmy, żeby nie było. Zawsze były. Zawsze były, tak.

Zazwyczaj tuż przy wejściu i zazwyczaj jest taki kącik w ogóle z kafelkami, z umywalką, żeby po wyrzuceniu tych puszek, które są trochę grudne, żeby można było umyć ręce i wysuszyć z mydełkiem, z ręcznikami. Także to jest wszystko bardzo fajnie zrobione. I każda puszka ma kaucję. Półlitrowe puszki do pół litra. Puszka i butelka jest za 2 korony, a za wyższe są chyba 3 korony. To jest ładnie napisane. Trzeba tutaj z bardzo ważnych wiadomości te puszki... Nie można ich zmiatać. Bo inaczej maszyna ich nie rozpozna i Was po prostu odrzuci. Więc niestety trzeba przychodzić z takimi wypchanymi workami. To jest problem w kamperze. Trzeba to robić w miarę regularnie, ale my podczas tych 2 miesięcy podsumowaliśmy sobie i ponad 400 koron dostaliśmy z rotu. Z puszek i butelek po napojach. Więc naprawdę się opłaca je zbierać.

Nie opłaca się ich wyrzucać ani trochę. I są do tego maszyny. Ta maszyna drukuje Wam kwitek, które w kasie możecie wymienić. Albo po prostu na... Ta kwota zostanie odjęta od zakupów. Albo po prostu zostanie w gotówce Wam wypłaca. Także to działa naprawdę mega super. Sprawnie. No to ceny Norwegia Polska, to żebym tak opowiedzieć. My nie wiem w sumie jakie są teraz ceny warzyw. W Polsce jest sezon, więc... No... Ale jest niewiele... Ceny usług są bardzo wysokie. Ale właśnie, ceny usług. Mateusz korzystał z Berbera. I zapłaciłem 430 złotych. Więc to było naprawdę bardzo, bardzo drogo. Co prawda wybrałem Berbera z masą opinii i był... był droższy niż inni. I był w Trondheim, żeby... Tak, był w dużym mieście. Jestem zadowolony z usługi. No, ale w Polsce to jest ponad 2 razy taniej. Tak? Nawet za bardzo dobrą jakościową usługę. I...

No jeśli chodzi... To żeby nie było. Dało się znaleźć Berbera za połowę tej ceny. Tak? Ale w Polsce... Jednak męskie strzyżenie to jest raczej 150 złotych. Góra z dołem, w sensie broda z włosami. No a tutaj tak od 250 złotych, z tego co widziałem, to się zaczyna. Jeśli patrzyliśmy na wizyty lekarskie, bo przez chwilę... Przez chwilę mieliśmy jakieś problemy skórne, ale zniknęły. To się zaczynały tak mniej więcej od 600 złotych za wizytę, czy 700 złotych za wizytę. Więc bardzo dużo. Jeśli chodzi o bary i o w ogóle alkohol to jest dość drogi. I z alkoholem to jest w ogóle osobna sekcja. Masz o tym slajdo? Mam tutaj, że powiem. Aha, okej. Jeśli chodzi o piwo w barze, no to piwo w barze najtańsze kosztuje 40 złotych, najdroższe kosztuje 60 złotych. Więc naprawdę jest potwornie drogie. Alkohol...

Jest prohibicja, więc z baru nie możesz wynieść alkoholu. Nie możesz sobie kupić zamkniętej butelki, w ogóle Ci nie sprzedadzą jej po prostu. Też za każdym razem Ci informują, że nie możesz wyjść poza bar z kuflem, z piwem. Nawet jeśli na przykład to jest bar na kempingu, nie możesz sobie chodzić po kempingu z tym piwem. I w barach można w takich godzinach jak jest bar czynny, więc tu jest luźno dość. Są bary czynne i do nocy. Ale w sklepach alkohol kupi się tylko i wyłącznie do 20. Od 8 chyba do 20. Nigdy nie sprawdzaliśmy tej porannej pory, nie potrzebowaliśmy kupić piwa nigdy o 6 rano. Ale chyba od 8 do 20. W sobotę do 18. W niedzielę w ogóle nie kupimy nic czego w sumie. Nie kupimy piwa. I mówię właśnie o piwie, ponieważ w sklepach można kupić tylko piwa do 4,7%. Więc dość lekkie piwa w porananiu do Polski.

Sprzedają też piwa 2% i są nawet niezłe w sumie. Tak, a mocne alkohole są sprzedawane tylko w winnomopoletach. W winnomopoletach, tak. To jest rządowa instytucja, która ma monopol na sprzedanie alkoholu. Bardzo ładne są te sklepy, wygląda mega ekskluzywnie. To chyba też jest taki zabieg, żebyście mieli wrażenie, że alkohol to jest od święta, a nie na co dzień. I co prawda, a właśnie powiedzieliśmy, piwo w sklepie kosztuje najmniej 32 korony. To jest najniższa cena jaką widzieliśmy w Kiwi. Regularna cena jest bliżej 40 koron, więc regularna puszka piwa w sklepie 4,5% kosztuje około 13 zł. Piwo 2,5% jest mniej więcej połowy tańsze około 25 koron, więc przynajmniej 8 zł zapłacicie. Tak na 7 zł bardziej. 8 zł dajmy na to. Zapłacicie za jakiekolwiek piwo nawet 2,5% w sklepie. To jest dużo. Te piwa są nawet niezłe w mojej opinii.

Chyba łatwiej znaleźć... Chociaż dobra, wybór jest też mały. Chciałem powiedzieć, że łatwiej znaleźć dobre piwo niż w takich niepiwnych krajach jak Francja czy Hiszpania, ale w sumie w Hiszpanii i Francji też były całkiem smaczne piwa. Chyba ciężko jak się nie poszuka znaleźć kraje, w których są same podkudne piwa. No tak. No ale to ważne, żeby mieć to na uwadze, jeśli ktoś chce zrobić... Kupić sobie piwo w weekend, tak jak w Polsce jesteśmy tego przyzwyczajeni... W niedzielę się w ogóle nie kupi. Nic się nie kupi, o byłem, żeby nie było... W ogóle te sekcje z piwem są zasłaniane albo w ogóle zamykane, że nie jesteś w stanie ich otworzyć poza tymi godzinami. No i właśnie, piwo jest przynajmniej czterokrotnie droższe niż w Polsce i w barach i w sklepach. Za to mocniejsze alkohole już nie są tak strasznie drogie.

Kupiliśmy wino w okolicach 40 złotych w winom opolecie i kupiliśmy 200 taliskera za około 770 złotych, kiedy 0,7 w Polsce kosztuje około 200 złotych, więc to nie jest jakaś... To jest dosłownie, nie wiem, kilkanaście, 20-30% może drożej, więc te mocniejsze alkohole są bardzo rzadko dostępne. Winomopolety są czynne najczęściej w ogóle do 15-16, czasem tylko niektóre do 18, więc są jeszcze krócej otwarte, są tylko w miasteczkach. Ogółem jest, z tego co czytaliśmy statystyki, mniej sklepów alkoholowych w całej Norwegii niż sklepów z koncesją do sprzedaży alkoholi w samej Warszawie. Więc to naprawdę przez pierwszy miesiąc nie widzieliśmy żadnego. Żadnego na oczy nie widzieliśmy. Zajęło nam to półtora miesiąca zanim do któregoś weszliśmy, bo trzy kolejne, które widzieliśmy były już zamknięte, jak koło nich przejeżdżaliśmy.

Także naprawdę jest ich niewiele. Teraz na południu zdecydowanie więcej, na północy jest ich absurdalnie mało. Także jeśli lubicie sobie wypić coś mocniejszego, trzeba przynieść z Polski. Też są ograniczenia oczywiście ze względu na właśnie tą prohibicję. Można to sprawdzić na stronę, jest jakiś tam przydział spirytusu na osobę. Tak. A jeszcze tutaj kończąc też są z małych miejsc, też jak są sklepy samoobsługowe, więc się też na to przygotujcie, że po prostu wejdziecie po przyłożeniu karty do czytnika. Tak, tam jest dużo kamer i jest kasa samoobsługowa. Tak. Nie jest to żabka nano, która patrzy na Ciebie, które produkty bierzesz i próbuje coś zgadnąć. Nie, nie, nie. Tylko sam kasujesz, bierzesz paragon.

No, rzeczywiście w tych sklepach jest cała masa kamer i właśnie sprawdzają, musisz, musisz, tak, chyba jedną koronę czy dwie korony się płaci za wejście i potem ta korona jest zwracana, no ale już mają Twoje dane. Tak. Jakby ktoś coś nakradł, tak mi się wydaje, że to o to chodzi. No i takich sklepów jest dość sporo. W małych miejscowościach są praktycznie same takie sklepy, one są dość drogie. No ale to właśnie tam wszystko. Są dość duże, tak, w tym serdejnie są sklepy pokroju żabki, są zdecydowanie większe. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni, że nawet w mojej miejscowości możemy w niedzielę o dowolnej porze zrobić zakupy. Także to jest super. I alkohol też się tam da kupić i sklep, w którym kupowałem piwo właśnie samochłowy miał jakiś dziwny system do odczytywania linii papilarnych z dłoni, żeby określić mój wiek.

Nigdy mi to nie wyszło i wtedy ktoś się łączył zdalnie z kamerką w kasie, patrzył na mnie, no widać było, że tam niespensalnie młodo wyglądam. I tam po prostu klikał ok jak pracownik w kasie samoobsługowej u nas tylko zdalnie. Także to też jest możliwe.

Tankowanie i pytania z czatu

Kończąc ten temat idziemy do tankowania. Ten temat będzie dość szybki. Trzeba mieć na uwadze, że tak jak my jechaliśmy od północy do północy, że na północy tych stacji benzynowych jest znacznie mniej. Teraz na południu jest konkurencja i to widać, czuć też po kieszeni. Co ważne to już nie chce się powtarzać, ale te ceny paliw są. No tak jak Mateusz wspominał, 17 teraz raczej 21, 22. 21 jest średnią ceną. Tak, tak. Tankowaliśmy i za 17 i za 23. Także... Tak. I zazwyczaj jest właśnie tutaj system, że po prostu najpierw... Tak jak w zachodniej Europie. Tak. Najpierw się wkłada kartę, ściąga dużą kwotę, a potem zwraca równicę. Potem zwraca tak. Raz tylko na jednym szukałam właśnie tego terminalu i go nie było, więc musiałam się przejść do pana i on musiał mi odblokować. Co tam kowałam i do niego wrócić.

Tak, ale w życiu na nie wiem ile razy tam kowaliśmy już za 30. Coś takiego. Aż nawet z nim rozmawiałam na ten temat, że to... Może przesady już ze 30, ale z 20 to na pewno. Tak, że to podobny do polskiej system, a... Tylko raz spotkaliśmy tak manualną obsługę z człowiekiem. Tak, tak. A tak to ogółem są też samoobsługowe. No i stacji jest raczej dużo. Jest. Nawet na... Tak... Czytaliśmy, że na północy Finlandii, na północy Norwegii będzie tych stacji mało. Nie jest na tyle mało, żeby naprawdę... Że panikować. Że panikować. Tak, tak, tak. Że nadal jest tam cywilizacja, nadal są tam ludzie. Jest ich znacznie mniej niż w miastach rzecz jasna. Ale no nie to, żeby tankować jakoś na zapas. Co też tankowaliśmy na zapas na wszelki wypadek. Tak, ja się trochę tam... Ale... Ale chyba robiliśmy to bez potrzeby.

Dobra, dojdziemy dalej, bo już półtorej godziny gadamy. Mam nadzieję, że tu nie nudzimy oglądających. Tak. W ogóle jak macie pytania, to piszcie jeszcze na czacie. Bo jak dojdziemy do końca, już po prostu dochodzimy do końca. Już kończymy. I nie będzie pytań, to będziemy kończyć, bo już strasznie długo gadamy. Tak.

Serwis kamperowy

Już kończąc, no to serwisy w Norwegii. Nie mówię tutaj o kempingach, które mają swoje tam, swoje zasady. To zależy, czy ktoś ma szambo, czy nie. To już od kempingu zależy. Ale ogólną dostępność do serwisu jest tutaj w zasadzie bez problemu. Znajdziesz gdzieś punkt, znajdziesz gdzieś wodę, to w ogóle wszędzie. Tak, wodę wszędzie, nawet na stacjach benzynowych. I raczej z chęcią ją dają. Oni są przyzwyczajeni do zimowych warunków. Mają też fajne krany, które zamykają wodę od wewnątrz budynku. Pomimo, że kran wystaje na zewnątrz. Mają takie specjalnie klucze do otwierania tych kranów. Nawet jak ten kran nie ma klucza na zewnątrz, to jeszcze nie byliśmy na stacji, w której przyszliśmy i poprosiliśmy o ten klucz, nie dali nam skorzystać z tej wody. Zawsze nam dawali, tak. Tak, na stacjach też dość często można wylać nieczystości.

Co nas bardzo zaskoczyło, to właśnie wszyscy tak mega zachwalali, że jest super przygotowane pod kampery, ale nie na północy. Na północy nie ma punktów do wylewania wody szarej prawie w ogóle. Ani na kempingach, ani na punktach serwisowych, czy przy jakichś rest-stopach przy drodze. Nie ma. Jest tylko na wodę czarną, więc jeśli chcecie wydzielać wodę szarą, to praktycznie nie macie innej opcji, żeby to zrobić legalnie i nie na ziemię, czego bardzo nie polecamy, wręcz bardzo gardzimy. I po prostu podstawcie sobie tą kasetę pod kampera i po prostu na 5-6 razy wylejcie kasetą. My tak robiliśmy nie raz. Jeśli trzeba było się przejść, my co prawda mamy pompę, więc możemy sobie węża wrzucić do miejsca, w którym można wylać wodę czarną. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest zrobione.

Na kempingach mamy podejrzenie, że to po to, żeby korzystać z ich infrastruktury łazienkowej, bo prysznice są praktycznie zawsze dodatkowo płatne, wyłącznie na najdroższych kempingach, na jakich byliśmy, bo kempingi były w cenie. Przecież wszędzie indziej nie. No i z bajerów są punkty automatycznego czyszczenia kaset chemicznych. Tutaj musimy pokazać Wam filmik, bo to jest niesamowity bajer. Jest po prostu taka szafa, wkłada tam się kasetę chemiczną i ona odsysa górą. Są wymienione modele, wszystkie popularne kasety działają. Ona odsysa górą nieczystości, kilka razy puszcza wodę, więc kaseta jest wyczyszczona. I uwaga jeszcze, nie dość, że to jest za darmo.

Widzieliśmy chyba jedną, gdzie trzeba było kartą zapłacić jakąś tę drobną kwotę, ale ogółem większość z nich i wszystkie, jakich korzystaliśmy, były za darmo po prostu przy drodze, postawione przez zarząd dróg, więc publicznie dostępne. I ona jeszcze mało tego nalewa tam środka jakiegoś biodegradowalnego, przynajmniej podobno się chwalą. Rzeczywiście mało pachnie ten środek, a działa, bo neutralizuje zapachy, tak jak te chemikalia, które normalnie wlewamy. Jest zupą, jest za darmo wyczyszczona, wypłukana, nie brudzimy sobie rąk. Na początku się strasznie bałem, czy ta maszyna mi odda tą kasetę, a już przewinłeś trochę dalej, bo ona zamyka na czas mycia. Przecież to nie działa mi. Nie ma? Aha, coś filmik nie leci? Coś filmik nie leci. A okej. Ona się tutaj zamyka. Drzwiczki się zamykają, ona potem robi brrrrrr. I tak.

Kilka minut, ale jest niesamowicie dokładna instrukcja, jest też takie FAQ, żeby ludzie się nie dobijali do tej maszyny, bo rzeczywiście to trwa dość długo. Chyba im kurde, a jak ona tych drzwiczek nie otworzy, i będziemy bez kibla jeździć przez całą Norwegię, trochę lipa. No ale to naprawdę jest mega sprawa. Dobra, idźmy dalej.

Internet i zasięg

Sam teraz temat internetu i zasięgu, no to w zasadzie jak tutaj jechaliśmy, to wszyscy nam mówili, tak my też mieliśmy poczucie, że Starlink to obowiązkowo, must have, musimy mieć Starlinka, a przyszło co do czego. To nieprawda. No właśnie, to nieprawda. Nie trzeba mieć tego Starlinka do Norwegii. Ale wszyscy się raczej, też się tak przynajmniej nastawiam, że będzie tutaj problem z zasięgiem drzewa, góry, góry drzewa, a okazało się, że... Że nie, ale żeby nie było, my nie jesteśmy, my nie jesteśmy nieprzygotowani. My mamy naprawdę potężny router i potężną antenę dachu do odbierania sygnału internetu komórkowego. Mamy osobną sesję Q&A o internecie, więc tam jest cały schemat i pokazujemy konkretne sprzęty. Chciałem tylko powiedzieć, że my nie próbujemy z wewnątrz kampera korzystać z internetu w telefonie. A no nie.

Bo rzeczywiście z tym byłaby lipa. Tak. Zasięg jest gorszy niż w Polsce, na 100% w Polsce mamy rewelacyjny zasięg. A mówimy tutaj o głównym drogach. Czy zasięg jest gorszy niż na przykład w Niemczech czy Francji? Niekoniecznie. Rzeczywiście jak się zejdzie z głównej drogi i pójdzie się na hajka w góry, możecie mieć głucho, ciemno i nie mieć nawet możliwości zadzwonienia. Tak, to prawda, tak mieliśmy. Ale tam gdzie się da dojechać najczęściej jest zasięg. I najczęściej jest na tyle dobry zasięg, że można na żywo pracować. Siedzimy notorycznie na callach i tego zasięgu nigdy nam nie było specjalnie mało. Praktycznie przez całe dwa miesiące, przez 60 dni, jak jesteśmy rzeczywiście tylko w jednym albo dwóch miejsc, mielibyśmy problem bez Starlinka.

Ogólnie z niego korzystamy dość często, bo na Starlinku mamy wykupiony pakiet unlimited, więc nawet szkoda go nie zużyć, jak już się zapłaciło te 400, kilkadziesiąt złotych. Ale Starlink też jest dla nas zapasem i często na przykład, jak staliśmy zupełnie na dziko kilka dni, tego umyślnie nie włączaliśmy, żeby zaoszczędzić na baterii, bo internet z sieci komórkowej zdecydowanie mniej jest prądożerny. Także no w kempingowym Wi-Fi to chyba nie ma co wspominać, bo prawie nie ma. No po prostu zazwyczaj oferują, a to jaka jest... No gdzie, w którym miejscu tu ci oferują, a gdzie jeszcze było w kempingowym Wi-Fi? [fragment niezrozumiały]. Na recepcji, a nie na polu. No dobra... No także to kempingowym Wi-Fi w ogóle bym nie wspominał.

Ono jest jeszcze gorsze niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, a mam wrażenie, że jesteśmy przyzwyczajeni do beznadziejnego Wi-Fi na kempingach ogólnie. Dobra, idźmy dalej.

Na czym można zaoszczędzić

A na czym można zaoszczędzić? No to może ja tutaj szybko powiem, że my dużo wzięliśmy jedzenia z Polski. Z Polski? Z Polski, zaopatrzyliśmy się w Huel. W szczególności takiego suchego. Tak, Huel, ryż, jakieś tam makarony. Ale bardzo dużo wydajemy na warzywa, praktycznie codziennie jemy jakieś warzywa, bo jednak nie bylibyśmy w stanie wytrzymać bez nich. Mamy dużą lodówkę, która by się bez nich też marnowała, więc ostatecznie chyba wrócimy z dużym zapasem jedzenia. Myślę, że zjemy góra 2 trzecie tego, co wzięliśmy. Wzięliśmy naprawdę mnóstwo. Mamy jednak przyczepkę ze sobą. Przypominamy, że my jeździmy z całkiem sporą przyczepką bagażową. Do normalnego kampera by to po prostu w takiej ilości nie weszło. Wtedy nie weszło, no. Aczkolwiek... Na promach można zaoszczędzić. Można zaoszczędzić na drogach AutoPASS-em. Tak.

Na tych połączeniach darmowymi promami to naprawdę można sobie sprawdzić na wyrost. Na kempingach zdecydowanie. Nie, nie, nie. Bo tu się w ogóle nie opłaca. Nie, nie, nie, nie opłaca, tak. No my oszczędzamy też na mięsie, które jest tutaj bardzo drogie. No ja nawet nie patrzyłam. Ja patrzyłam na kiwi kurczak, filet kurczaka 176 koron. Czyli kilkadziesiąt złotych. A w Polsce jest... My nie jemy mięsa. Ja nie jem go od nastu lat, więc nie powiem na ile jest w Polsce. Ale... No w każdym razie... A wegańskie produkty są tu dostępne. O właśnie, to w sumie też jest dość ważna informacja. Bo tego nie mogliśmy znaleźć nigdzie indziej. Na tym co prawda nie można zaszczędzić, bo takie wegańskie, gotowe produkty są wszędzie drogie. I w Polsce... Najdroższe chyba we Francji były, nie? We Francji. No...

W Polsce są w sumie dość tanie, bo w tym momencie są dość popularne firmy jak Dobra Kaloria, czy nawet mięsne firmy jak Sokołów robią z gruntu dobre te opcje wegańskie. I w Polsce jest stosunkowo tanie, no ale zazwyczaj jak już są wegańskie produkty, to są takie gotowe na przykład zamienniki mięsa. Jak wszystko gotowe to będzie drogie. I tu też jest to stosunkowo drogie. Dajmy na to 4 wegańskie burgery kosztują koron 70 chyba. Trwa? 72 korony? 70 koron, no czyli to jakieś 25 zł. Czy to jest drogo? Na 4 burgery po 7 zł za burgera? Dla mnie? Znośnie. W Polsce dobrej kalorii kupimy za 10 zł 2 burgery, więc to nie jest wiele drożej. I co jest bardzo fajne, jeśli chodzi o wegańskie produkty, produkty mrożone w tym, burgery, bo mięsnych nie będziemy mówić, bo nie jemy, i poza tym są dostępne, ale nie ma lad z mięsem, są wszystkie spakowane.

Tak, wszystkie są pakowane. Nie widzieliśmy w ogóle. Warzywa też są pakowane w plastikach, żeby nie było. Tak, i trzeba się przyglądać, czy na pewno są świeże. W szczególności w samoobsługowych sklepach widziałem raz lodową sałatę, która była w masakrycznym stanie. Ale Ty nie musisz iść daleko, kupowałeś maliny i tego samego wieczoru już były spleśniałe. Tak, a jeszcze w sklepie zdążyłem je wymienić, bo jak zajrzałem pod malinę, to już była spleśniała. Także świeżość tych produktów jest średnia w mojej opinii. Tak. Ale mówimy o najtańszych sklepach, które nie biją się tutaj tak o klienta jak Lidl z Biedronką i ta jakość nie jest taka wyśrubowana raczej. Dobra, tak. Nie widzieliśmy tutaj, żeby te sklepy zabiegały jakoś o naszą uwagę, puszczały fancy muzyczkę i w ogóle. Tak. Powinniśmy się cieszyć, że są. Powinniśmy się cieszyć, że są.

Tak, ale jeszcze wracając do tych wegańskich produktów, bo mi się wydaje, że o tym nikt nie mówi, a część ludzi nie je jednak mięsa. Większość. Już teraz. Część ludzi nie je mięsa? No dobra, większości, ale coraz więcej osób nie je. Nadal jesteśmy w mniejszości, coraz więcej osób nie je. To jeśli chodzi o mrożonki właśnie. Wegańskie burgery w trzech różnych opcjach. Czasami są Beyond Burgery. Jest też Garden Gourmet chyba to są te rzeczy, czy nie? Tak. To jest pod marką Nestle. Właśnie z wegańskimi produktami. W sumie to gdzieś mam pod ręką chyba tutaj w tym. Jest Garden Gourmet? To ma strasznie podobne opakowanie, ale to nie jest Garden Gourmet. Zresztą. Czyli to nie jest dokładnie to? No w każdym razie właśnie takie wegańskie kawałki białkowe a la kurczak są też praktycznie w każdym sklepie. I taki granulat a la mięso mielone też.

Czyli produkty mrożone. Uwaga, praktycznie nie do kupienia są rzeczy na kanapki. Wegańskie smarowidła, wegańskie sery takie żółte. Da się kupić, ale też w co trzecim sklepie. Wegańskie plastry takie kanapkowe a la wędlina. Kupiliśmy w jednym sklepie i nie widzieliśmy nigdzie później indziej ich. I były absurdalnie niesmaczne. Także pod tymi względami takich produktów do przekąszenia się jest źle i jest mało. Mleka sojowe, śmietany sojowe da się kupić. Mleka sojowe w każdym sklepie, śmietany sojowe w co drugim powiedzmy. I też mówię o Remie i Kiwi. Po prostu nie zawsze są. No i co jeszcze? Z takich wegańskich rzeczy tyle. Więcej nie ma. Także da się kupić właśnie te mrożone rzeczy i to w każdym sklepie. Czyli w każdym sklepie coś się znajdzie. Ale tego nie ma dużo, nie ma wyboru. W Polsce jest 100 razy więcej.

Byliśmy w Finlandii, wtedy to w ogóle było rewelacyjnie. Mówimy o Helsinkach. No tak, byliśmy w dużym markecie w Helsinkach, ale byliśmy też na stacji benzynowej, gdzie nawet chipsy w Finlandii były oznaczone wegańskie, niewegańskie. Także w Finlandii było, chociaż w Finlandii byliśmy za krótko, żeby oceniać. No dobra, to było Norwegii. No i właśnie cenowo to jest podobne do tych. To troszeczkę droższe jak w Polsce. Co jeszcze chciałaś powiedzieć o oszczędzaniu? A że nasi znajomi a propos mięsa i białka, to zaopatrzyli się w wędki. I w sumie to jest dość popularne tutaj. A tak, bo w morzu można łowić bez licencji. Bez licencji trzeba mieć tylko sprzęt i dużo cierpliwości, jakieś umiejętności. Wędkę w norweskiej Jula można kupić za półdarmo, w okolicach 100 zł za gotową wędkę. W każdym sklepie są te haczyki? No te różne sprzęty.

Ja się nie znam, ale ogólnie... Ale dużo ludzi łowi, to jest bardzo popularne. Dużo ludzi też jak widzieliśmy po znajomych czy innych ekipach na Instagramie. Udaje im się łowić z mniejszym czy większym doświadczeniem. Ale łowią. Więc na tym na 100% się da zdrowo zjeść i... Tak. I przeoszczędzić. I przeoszczędzić. Tak, to na pewno jest dobry tip. Tylko, że to dotyczy się właśnie fiordów i morza, a na wodach śródlądowych trzeba mieć licencję. Są campingi, w których można też... Są typowo rybackie campingi, gdzie jest też miejsca do... Łowienia. I do wypływania. Do wypływania właśnie. Tak. Można sobie... Ja na to patrzyłem głównie, stąd to wiem, że można było sobie łódkę wynająć. Ale najczęściej trzeba było wynająć na cały dzień. Także niespecjalnie fajne. Ale to to... Chcesz by sobie tak się pobujać? No i tyle. Zależy.

Może nie namawiajmy ludzi do jedzenia tych ryb, skoro ich nie jemy. Tak. Można tym zaoszczędzić, ale... No... To zależy. No... Campingi, jakieś tam jedzenie, nie jedzenie. To zależy każde od własnego tam budżetu i nastawienia. No i właśnie jadąc w sumie przez Finlandię, Litwę, Łotwę i Estonię, to na drogach. Bo we wszystkich tych krajach są z Afriko drogi. A, to prawda. Dopiero w Norwegii. Dopiero w Norwegii są te drogi. Jeśli... No jeśli na południu nie będzie absurdalnie dużo tych płatnych dróg, czy się zapowiada, że będzie, no to jest tanie, w Norwegii też. Więc na drogach zdecydowanie można zaoszczędzić. To prawda.

Podsumowanie i odczucia

No i kończąc już nasze odczucia i podsumowanie po tych dwóch miesiącach podróży po tym kraju, no ja ogółem mam fajne, bardzo dobre odczucia. Mi się tutaj bardzo podoba, tu jest pięknie, chociaż już trochę ten krajobraz zaczynał nudzić. No tak teraz się znowu obudziło, to coś, jakieś uczucie wow. Ale ja bym mogła tu wrócić. To jest kraj, do którego zdecydowanie mogłabym wrócić. No jeśli chodzi o mnie to tak samo. Na pewno nie żałujemy pod żadnym wypadkiem przyjazdu tu. Było super, jest przepięknie. Chociaż rzeczywiście krajobraz w szczególności na północy, gdzie jest mało drzew, pusto, fiord, morze, góra, fiord, morze, góra... Jest obłędne. Jest obłędne, ale jest tak samo. Przez półtora miesiąca mieliśmy ten sam krajobraz.

Zdążyło nam się delikatnie to znudzić, ale być znudzonym pięknymi krajobrazami to nie jest najgorsze co może się zdarzyć. Jeśli chodzi o Finlandię, nas mega zaskoczyła pozytywnie. No a tam musimy... Tam się naprawdę czuliśmy tak bardziej polsko, bo były lasy i jeziora, co bardzo lubimy w naszym polskim klimacie. I musimy tam wrócić koniecznie, bo jest ogromna i też równie pusta. Podobało nam się też bardzo to, że jest pusto na Norwegii na północy. Im niżej na południe tym to nam się troszeczkę mniej podoba, ale z drugiej strony. W porównaniu do Polski brakuje tu takich rzeczy typu convenience. O ilościach sklepów typu Żabka w ogóle możecie sobie pomarzyć. Do sklepu trzeba dojechać, trzeba jeszcze sprawdzić. Zaplanować w ogóle. Tak, tak, tak.

Tutaj po drodze do tego miejsca, gdzie teraz stoimy, to musieliśmy godzinę wcześniej zajechać do sklepu, bo inaczej to byśmy musieli do niego płynąć promem. Także w ogóle do sklepu. Ja nie mówię, że do jakiegoś super wielkiego supermarketu, żeby zrobić po prostu większe zakupy i kilka dni. Nie mieć co jeść. Także pod tym względem to potrafi być upierdliwe, jak jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszystko jest pod ręką. Nie ma tu Amazona, nie ma tu InPostu. Nie zamówimy do paczkomatu, pomimo że Poczta Norweska ma paczkomaty. To sprawdzaliśmy kilka norweskich sklepów. W końcu ich nie kupiliśmy, bo żaden z tych sklepów, gdzie znaleźliśmy te rzeczy, które chcieliśmy, nie wysyłał do paczkomatów, pomimo że je tu mają.

Także pod tym względem jest to naprawdę dziwne i ten rynek jest niesamowicie zamknięty i w sklepach właśnie ten wybór jest bardzo ograniczony. Wchodzicie po prostu setny raz do sklepu, w którym jest ten sam asortyment, nie ma nic nowego. Wiecie co będzie. Wiecie co będzie, wiecie co zjecie, bo jest po prostu to samo. Jasne, że my mamy też ten asortyment znacznie bardziej ograniczony, jeśli nie jemy mięsa. A ja w ogóle produktów odzwierzęcych. Ale to jest trochę męczące na dłuższy dystans. Zaczynamy, za dwa dni chyba zaczynamy, czy już, czy jutro? Chyba jutro. Zaczynamy trzeci miesiąc i to po takim czasie jest męczące. I trochę pogoda też już. Pogoda też tak. Znaczy my też nie nastawialiśmy na jakieś duże słońce, ale... My też trafiliśmy na rewelacyjną pogodę. Tak, wzięliśmy zimowe rzeczy i rzeczy przeciwdeszczowe.

Jesteśmy przygotowani, ale trochę męczy. Ale w tym momencie drugi tydzień pod rząd pada codziennie. Trochę to męczy. I pada coraz więcej. Szczerze powiedziawszy mnie, taka deszczowa pogoda męczyła bardziej w Hiszpanii i Portugalii, jak nas złapały deszcze. Bo tam się spodziewałem słońca. A tu się spodziewałem deszczu, więc to nie męczy aż tak bardzo. Może być racja, no. Ale od czerwca do końca lipca mieliśmy super pogodę. Były nawet upały. Było nawet nieznośnie gorąco. Było cieplej niż w Polsce na tamten moment. Byliśmy za kołem podbiegunowym i było 26 stopni w cieniu. Także było po prostu rewelacyjnie ciepło. Dla mnie nawet za ciepło. Bo przyjechałem tu dla chłodku właśnie, a nie żeby się gotować. W tym momencie temperatura jest super. W nocy jest koło 8 stopni, w dzień jest koło 15 stopni. Także super.

Właśnie jest rzeźko i przyjemnie, no tylko troszeczkę za bardzo pada. Psy przychodzą nam do kampera kompletnie mokre notorycznie. My przychodzimy mokrzy, to trzeba wszystko suszyć. No jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale zrobiło się już tak szaro i powoli depresyjnie i smutno. Tak. I już tak prawdopodobnie będzie. Jak byłem właśnie w barbershopie strzyc się, to od fryzjerki właśnie usłyszałem, że to, że w ogóle były takie upały, to to anomalia. Tutaj lata nie bywają takie gorące, że świetnie trafiliśmy, no a że dalej będzie tylko właśnie ciemniej, szarzej. A no i tak, teraz już się nam skończyły białe noce, bo o tym nie wspomnieliśmy. W Norwegii są białe noce, jest światło non stop, w środku nocy po prostu słońce w ogóle nie zachodzi. To jest mega, wtedy ma się mega dużo energii do działania. No tutaj jest taka anomalia dla organizmu.

Jest anomalia dla organizmu, trzeba się łapać na tym, żeby sprawdzać tą godzinę, bo nagle zauważyliśmy, że normalnie chodziliśmy spać o 22.00. Później powiedzmy, o kurde, wpół do pierwszej, a nawet się nie zorientowaliśmy. Organizm już to potrzebuje, czujesz, że jesteś trochę zmęczona, ale nadal nie wytwarza się melatonina i po prostu musisz sobie stworzyć. No tak, trzeba sobie zadbać o to, żeby mieć bardzo dobrze zaciemnionego kampera. My mamy wszędzie rolety zaciemniające, ale nie mamy w toalecie i też drobne światło z toalety docierające gdzieś przez jakieś zakamarki powodowało, że w środku właśnie sezonu na białe noce, w środku lipca, naprawdę był półmrok w kamperze, a nie kompletnie ciemno i średnio dobrze się przy tym spało.

Mimo tego to i tak jest super sprawa, bo bardzo fajnie móc sobie pójść się przejść o północy albo o pierwszej w słońcu. Także to jest coś, czego trzeba doświadczyć, chociażby dlatego warto tu przyjechać. Także ogółem warto tu przyjechać na 100 tysięcy procent. My polecamy. Jest parę minusów, ale bardzo polecamy. Pewnie tu wrócimy, więc dawajcie znać jak będziecie chcieli jechać. Może się spotkamy. Spotkaliśmy się z wieloma Polakami po drodze, pozdrawiamy wszystkich. No i tyle. Widzę, że nie macie pytań, także kończymy, co? Kończymy, tak. No to dzięki za dziś, do zobaczenia na kolejnej sesji. Na pewno damy znać kiedy będziemy znali datę, bo jeszcze chyba nie znamy, tak? Jeszcze nie znamy. Ok, dobra. Plus minus za miesiąc, się widzimy jeszcze raz. Cześć. Cześć, trzymajcie się.

]]>
<![CDATA[Czy vanlife jest tańszy niż mieszkanie - rzeczywiste koszty życia w kamperze]]>Jednym z najczęściej zadawanych pytań przez osoby rozważające życie w kamperze jest: "Czy to rzeczywiście oszczędza pieniądze?". Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od wielu czynników. W tym

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/czy-vanlife-jest-tanszy-niz-mieszkanie-rzeczywiste-koszty-zycia-w-kamperze/6874dee2148bd900017546ffMon, 14 Jul 2025 11:11:01 GMT

Jednym z najczęściej zadawanych pytań przez osoby rozważające życie w kamperze jest: "Czy to rzeczywiście oszczędza pieniądze?". Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od wielu czynników. W tym wpisie przeanalizujemy rzeczywiste koszty vanlife i porównamy je z tradycyjnym mieszkaniem.


Koszty stałe kampera - te, których nie unikniesz

Ubezpieczenie OC/AC

Kamper o wartości 300 000 zł będzie kosztował nas około 3000 zł rocznie w ubezpieczeniu. To znacznie więcej niż zwykły samochód osobowy, ale pamiętajmy, że kamper to jednocześnie nasz dom i środek transportu.

Przeglądy i serwis techniczny

Obowiązkowe przeglądy roczne:

  • Przegląd techniczny pojazdu (podwozia) - 78 zł dla pojazdów o DMC do 3,5 tony
  • Przegląd instalacji gazowej - 250-600 zł (w zależności od złożoności instalacji)

Przeglądy zalecane:

  • Przegląd zabudowy kampera (sprawdzenie wszystkich obwodów elektrycznych, wodnych, instalacji) - 900-1200 zł

Dodatkowe koszty serwisowe:

  • Serwis podwozia (oleje, filtry, układ hamulcowy) - 800-1500 zł rocznie
  • Naprawa awarii zabudowy - 500-2000 zł (w zależności od problemu)
  • Konserwacja agregatów (lodówka, ogrzewanie) - 300-800 zł

Łączny roczny koszt przeglądów i serwisu: 2000-5000 zł


Koszty zmienne - zależne od stylu podróżowania

Paliwo

To jeden z największych kosztów zmiennych. Na 1000 km przejazdu możemy wydać 300-700 zł na paliwo, w zależności od:

  • Typu silnika (diesel vs benzyna)
  • Stylu jazdy
  • Terenu (góry vs równiny)
  • Obciążenia kampera

Na przykład: zakładając spalanie 10 litrów paliwa na 100 km i cenę paliwa 6 zł za litr, koszt przejechania 1000 km wyniesie 600 zł.Obliczenia:

  1. Spalanie na 1000 km: 10 litrów/100 km * 1000 km = 100 litrów
  2. Całkowity koszt paliwa: 100 litrów * 6 zł/litr = 600 zł

Gaz

Miesięczny koszt gazu to około 100 zł. Wykorzystujemy go do:

  • Gotowania
  • Ogrzewania
  • Podgrzewania wody

Noclegi

Tu mamy największą elastyczność:

  • 0 zł - dzikie kamperowanie (jeśli w danym kraju jest dozwolone)
  • 50-200 zł - kampingi z pełnym węzłem sanitarnym (cena zależna od lokalizacji kampingu, sezonu)

Internet - niezbędnik nomada cyfrowego

W Polsce

Unlimited internet to koszt około 80 zł miesięcznie (tutaj dane z Orange). Większość operatorów oferuje pakiety dostosowane do potrzeb podróżnych.

W Europie

Koszt wzrasta do 100-220 zł miesięcznie, w zależności od operatora i pakietu danych.
Jest możliwość zakupu także Starlinka (Stralink mini - cena ok. 1200 zł, abonament:

  • "w drodze 50 GB" - 175 zł/miesiąc.
  • "w drodze - bez ograniczeń" - 430 zł/miesiąc)

Porównanie z mieszkaniem - nie tylko czynsz się liczy

Co zyskujemy

  • Brak czynszu - to oczywista oszczędność
  • Brak rachunków za media (prąd, gaz, woda)
  • Mniejsze wydatki na jedzenie (gotowanie we własnym zakresie)

Czego nie uwzględniamy na pierwszy rzut oka

  • Pojazd traci na wartości
  • Szybsze zużycie wszystkich elementów
  • Brak możliwości "inwestowania" w nieruchomość

Ukryte koszty vanlife

Częstsze naprawy

Kamper pracuje 24/7 - to nasz dom i pojazd jednocześnie. Oznacza to:

  • Szybsze zużycie układu jezdnego
  • Usterki, ciągłe naprawy
  • Problemy z instalacją wodną

Wymiana opon

Przy intensywnym podróżowaniu opony zużywają się szybciej. Koszt kompletu to 2000-4000 zł.

Ubezpieczenie rzeczy

Warto ubezpieczyć wyposażenie kampera - koszt to dodatkowe 500-1000 zł rocznie.


Kiedy vanlife się opłaca finansowo?

Idealne warunki:

  • Praca zdalna - możliwość pracy z dowolnego miejsca
  • Brak kredytu mieszkaniowego - nie tracisz na spłacie
  • Minimalistyczny styl życia - mniej rzeczy = mniejsze koszty
  • Długoterminowe podróżowanie

Kiedy lepiej zostać w mieszkaniu:

  • Stacjonarna praca - codzienny dojazd do biura
  • Dzieci w wieku szkolnym - potrzeba stabilizacji
  • Problemy zdrowotne - łatwiejszy dostęp do opieki medycznej
  • Potrzeba dużej przestrzeni - vanlife to minimalizm

Podsumowanie

Vanlife może być tańszy niż mieszkanie, ale nie dla każdego i nie w każdej sytuacji. Kluczowe jest uczciwe przeanalizowanie swojego stylu życia, potrzeb i możliwości pracy zdalnej.

Pamiętaj: to nie tylko kwestia pieniędzy. Vanlife to przede wszystkim styl życia, który daje wolność, ale wymaga rezygnacji z pewnego komfortu i stabilizacji.

Jeśli rozważasz ten krok, polecamy zacząć od krótkiej wypożyczki kampera, żeby sprawdzić, czy taki styl życia jest dla ciebie odpowiedni.

]]>
<![CDATA[Kamper do życia vs kamper na wakacje - dwa różne światy]]>Myślisz o własnym kamperze? Pierwsza i najważniejsza decyzja, którą musisz podjąć, to określenie: czy będzie to pojazd na weekendowe wypady, czy może dom na kółkach do stałego ż

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/kamper-do-zycia-vs-kamper-na-wakacje-dwa-rozne-swiaty/6870d4ec148bd900017546c7Fri, 11 Jul 2025 09:30:52 GMT

Myślisz o własnym kamperze? Pierwsza i najważniejsza decyzja, którą musisz podjąć, to określenie: czy będzie to pojazd na weekendowe wypady, czy może dom na kółkach do stałego życia? To nie tylko kwestia rozmiaru – to dwa kompletnie różne światy z różnymi wymaganiami, budżetami i kompromisami.


Kamper weekendowy – prostota przede wszystkim

Kamper przeznaczony na weekendowe eskapady może być znacznie prostszy w konstrukcji i wyposażeniu. Kluczowe cechy to:

Przestrzeń i layout

  • Mniejszy rozmiar – często wystarczy baza typu Ducato L2H2 lub podobna
  • Prostsza aranżacja – podstawowe miejsce do spania, mała kuchnia, przestrzeń wypoczynkowa
  • Brak pełnej łazienki – często wystarczy przenośna toaleta i możliwość mycia na zewnątrz

Instalacje

  • Uproszczona elektryka – podstawowe oświetlenie, ładowanie telefonów, lodówka 12V
  • Minimalne ogrzewanie
  • Podstawowa hydraulika – mały zbiornik na wodę, prosty system odprowadzania

Kamper do życia – pełne wyposażenie domu

Jeśli planujesz życie w kamperze przez dłuższy czas, wymagania rosną:

Przestrzeń życiowa

  • Maksymalna przestrzeń – często konieczna baza L4H3 lub większa
  • Pełna kuchnia – duży blat roboczy, piekarnik, duża lodówka + zamrażalnik, miejsce na zapasy
  • Miejsce do pracy – stabilne biurko (stół) dla pracy zdalnej, dobra ergonomia
  • Pełna łazienka – prysznic, toaleta, umywalka, miejsce na kosmetyki

Zaawansowane instalacje

  • Duży system elektryczny – baterie litowe, inwerter, ładowanie laptopów, sprzętu AGD
  • Efektywne ogrzewanie – system grzewczy na cały pojazd, izolacja na najwyższym poziomi
  • System wentylacji – wentylatory dachowe, nawiewy, kontrola wilgotności

Różnice w budżecie – przygotuj się na skok

Różnica w kosztach może być szokująca:

Kamper weekendowy: 50-100 tysięcy złotych

  • Podstawowa zabudowa
  • Prosta elektryka i hydraulika
  • Standardowa izolacja
  • Podstawowe wyposażenie

Kamper do życia: 200-400 tysięcy złotych

  • Zaawansowana zabudowa
  • Złożone systemy techniczne
  • Wysokiej klasy izolacja i wentylacja
  • Pełne wyposażenie AGD i mebli

Jak określić swoje prawdziwe potrzeby?

Przed rozpoczęciem projektu zadaj sobie kluczowe pytania:

Czas użytkowania

  • Ile dni w roku spędzisz w kamperze?
  • Czy planujesz podróże po 2-3 dni, czy kilkumiesięczne wyprawy?
  • Czy będziesz pracować zdalnie z kampera?

Skład podróżnej załogi

  • Ile osób będzie regularnie korzystać z kampera?
  • Czy podróżujesz ze zwierzętami? (nasze doświadczenie: 2 duże psy = potrzeba maksymalnej przestrzeni!)
  • Jakie są indywidualne potrzeby każdego z użytkowników?

Komfort vs mobilność

  • Czy ważniejsza jest mobilność (mniejszy pojazd, łatwiejsze parkowanie)?
  • Czy stawiasz na komfort (więcej miejsca, lepsze wyposażenie)?

Kamper do życia vs kamper na wakacje - dwa różne światy

Różne podejścia do caravaningu

W praktyce spotykasz różne filozofie kamperowania:

Minimalista-surfer

  • Mały van z materacem i kuchenką gazową
  • Koncentracja na mobilności i prostym życiu
  • Budżet: 30-60 tysięcy

Digital nomad

  • Kamper-biuro z pełnym wyposażeniem tech
  • Stabilne miejsce pracy, szybki internet
  • Budżet: 150-300 tysięcy

Rodzina z dziećmi

  • Maksymalna przestrzeń, bezpieczeństwo, praktyczność
  • Mnóstwo schowków, miejsca do spania, rozrywki
  • Budżet: 200-500 tysięcy

Kompromisy, które warto przemyśleć

Niezależnie od budżetu, zawsze musisz dokonać wyborów:

Co można pominąć w kamperze weekendowym:

  • Pełną łazienkę (kemping zawsze w pobliżu)
  • Duże baterie (wystarczy alternator)
  • Miejsce do pracy (wakacje to odpoczynek!)

Co jest niezbędne w kamperze do życia:

  • Efektywna izolacja (komfort termiczny)
  • Duży system elektryczny (niezależność energetyczna)
  • Przestrzeń do pracy (source of income!)
  • Pełna kuchnia (gotowanie = oszczędności)

Podsumowanie

Wybór między kamperem weekendowym a kamperem do życia to fundamentalna decyzja, która wpływa na cały projekt. Kamper weekendowy to prostota, mobilność i rozsądny budżet. Kamper do życia to inwestycja w niezależność, ale wymaga znacznie większych nakładów finansowych i przemyślanego projektu.

Najważniejsze: bądź szczery wobec siebie co do rzeczywistych potrzeb. Lepiej zacząć od prostszego kampera i z czasem przejść na bardziej zaawansowany, niż zainwestować fortunę w pojazd, który okaże się niewspółmierny do twoich potrzeb.


Masz pytania o planowanie kampera? Podziel się nimi w komentarzach – chętnie odpowiemy i uwzględnimy w kolejnych odcinkach serii!

]]>
<![CDATA[Nasz pierwszy raz ❤️]]>Nasz pierwszy raz z Weroniką był pod koniec 2022 roku w naszym samochodzie – Oplu Insignia 😍

Świeżo zakochani postanowiliśmy pojechać na wycieczkę po Polsce. Z racji braku kampera padło właśnie na naszą osob&

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/nasz-pierwszy-raz/686978ee2f389f00017e0615Sat, 05 Jul 2025 20:04:18 GMT

Nasz pierwszy raz z Weroniką był pod koniec 2022 roku w naszym samochodzie – Oplu Insignia 😍

Świeżo zakochani postanowiliśmy pojechać na wycieczkę po Polsce. Z racji braku kampera padło właśnie na naszą osobówkę!

Przygotowania 🥾

Weronika przyniosła śpiwór, a ja ją trochę zaskoczyłem, bo na Allegro zdążyłem kupić dmuchany materac do samochodu (są takie specjalne, wielostrefowe, z wcięciem na nadkola).

Wyglądało to tak:

Nasz pierwszy raz ❤️

Wyjeżdżaliśmy pod koniec jesieni, więc wewnątrz samochodu było tak samo zimno w nocy, jak i na dworze, około 10 stopni. Na szczęście mieliśmy gruby śpiwór.

Nasz pierwszy raz ❤️

Pierwszy dzień 🏢

Samochód, a w szczególności łóżko w środku, okazało się znacznie wygodniejsze niż się spodziewaliśmy!

W sumie jedynymi minusami były:

  • brak ogrzewania postojowego
  • po włożeniu materaca i śpiwora na złożone fotele było bardzo nisko
  • by, dostać się za kierownice z "łóżka" bez wychodzenia na zewnątrz trzeba było się zdrowo nagimnastykować

W ten sposób przejechaliśmy najpierw do Warszawy, gdzie odwiedziliśmy przyjaciół, a pierwszą noc spędziliśmy na MOP-ie przy ekspresówce.

Morze 🌊

Kolejnego dnia pojechaliśmy nad morze. A konkretnie nad zatokę, bo do Gdańska i Sopotu 😄

Noc spędziliśmy na kempingu Park 45, który jako jeden z niewielu nad polskim morzem jest otwarty cały rok wraz z sanitariatami i ciepłą wodą.

Na kemping przyjechaliśmy późno, koło 21, może 22 i niczego nieświadomi wolne miejsce znaleźliśmy tuż obok zrzutu toalet chemicznych. Rano obudził nas nieprzyjemny zapach. W niczym nam to nie przeszkadzało, skorzystaliśmy z sanitariatów – biorąc ciepły prysznic. Następnie zjedliśmy śniadanie oraz wypiliśmy kawę bezpośrednio na plaży!

Nasz pierwszy raz ❤️
Nasz pierwszy raz ❤️

Po śniadaniu zabraliśmy się za zwiedzanie Gdańska. Zjedliśmy pyszną "Kaczkę z seitana" w najlepszej na świecie restauracji "Manna 68" oraz wegańską pizzę w "Tutti Santi".

Oprócz Starego Miasta i Wrzeszcza zwiedziliśmy również Oliwę i wjechaliśmy na szczyt Olivi Star, z której był niesamowity widok!

Nasz pierwszy raz ❤️
Nasz pierwszy raz ❤️

Na dole budynku odwiedziliśmy szklane ogrody Olivia Garden – gdzie można wejść bezpłatnie!

Nasz pierwszy raz ❤️
Nasz pierwszy raz ❤️

Z Gdańska pojechaliśmy na Hel, gdzie na plaży raczyliśmy się polską wiśniówką podgrzaną w przenośnej kuchence!

Nasz pierwszy raz ❤️

Góry 🏔️

Wracając z Helu, Weronika krzyknęła "jedźmy w góry"! I pojechaliśmy 😄

Najpierw zahaczaliśmy o Kraków, gdzie również odwiedziliśmy przyjaciół.

W mieście czuliśmy się niekomfortowo spać w aucie i postanowiliśmy wynająć mieszkanie na jedną noc.

Wyspani w dużym łóżku oraz wymyci w dużej wannie ruszyliśmy na Solinę!

Na miejscu okazało się, że wszystkie okoliczne kempingi już zamknęły się na zimę, więc znów spaliśmy na zwyczajnym parkingu. Ze spaniem na parkingu w samochodzie, wiąże się nie tylko problem zimna, ale i toalety. Dwie noce temu na Helu znaleźliśmy parking z Toi-Toiem. Nad Solina niestety nie poszczęściło nam się pod tym względem i trzeba było swoje potrzeby załatwiać na łonie zimnej natury lub po prostu trzymać do rana 😀

Następnego ranka podziwialiśmy tamę na Solinie, wcinając przywiezione jeszcze z Krakowa, klopsiki z food trucka "Turlaj Klopsa".

Nasz pierwszy raz ❤️
Nasz pierwszy raz ❤️
Nasz pierwszy raz ❤️

Podsumowanie 👍

Na Solinie skończyła się nasza samochodowa przygoda, jednak zamiłowanie do życia w drodze pozostało i dwa miesiące później kupiliśmy bazę na kampera!

Teraz, pisząc te słowa, prawie 3 lata później, czuje sporą dozę nostalgii za podróżowaniem zwykłym autem.

Jesteśmy oboje zadowoleni z naszego obecnego kampera, a w Oplu ani nie moglibyśmy mieszkać na stałe, ani nie zmieścilibyśmy naszych psiaków, których jeszcze te 3 lata temu nie mieliśmy.

W osobówce było oczywiście trudniej i zdecydowanie mniej wygodnie. Z drugiej strony było też znacznie prościej. Człowiek nie martwił się o możliwość serwisu, czy znaki zezwalające, czy zakazujące postoju kamperem. Po prostu jechał tam, gdzie go serce poniosło, ciesząc się każdą chwilą spędzoną razem.

Jeżdżenie osobówką na tyle nam się spodobało, że podróżowaliśmy w ten sposób jeszcze kilka razy podczas budowy kampera, gdy nie było on jeszcze gotowy. Szczegóły wyposażenia i życia w Oplu zamieściliśmy na Youtube:

Polecamy serdecznie spróbować takiego sposobu podróżowania, zanim wydacie kupę pieniędzy na kampera! Dedykowany materac do auta to wydatek około 200 zł, a można też użyć zwykłego. Śpiwór czy kuchenkę pewnie od kogoś dacie radę pożyczyć albo sami już macie 😄

Jeździliście już tak?

]]>
<![CDATA[#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐]]>

Wprowadzenie - po co ten blog?

Cześć! Jesteśmy Mateusz i Weronika, a to nasz pierwszy wpis w serii "Zbuduj sam kampera". Przez ostatnie 16 miesięcy budowaliśmy naszego kampera, a teraz od prawie roku mieszkamy w nim na stałe,

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/q-a-1-o-pracy-zdalnej-i-zyciu-w-kamperze/6a66892bb8154f0001f344efSat, 05 Jul 2025 18:38:04 GMT

Wprowadzenie - po co ten blog?

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Cześć! Jesteśmy Mateusz i Weronika, a to nasz pierwszy wpis w serii "Zbuduj sam kampera". Przez ostatnie 16 miesięcy budowaliśmy naszego kampera, a teraz od prawie roku mieszkamy w nim na stałe, podróżując po Europie.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Dlaczego zdecydowaliśmy się podzielić naszymi doświadczeniami? Bo kiedy sami zaczynaliśmy, brakowało nam konkretnego, przystępnego przewodnika "krok po kroku". Znaleźliśmy mnóstwo inspirujących kont na Instagramie, kilka fajnych materiałów (jak te od Kapitana Przyczepy czy Rafała z VandalVan), ale nie było kompleksowego kursu, który pokazywałby cały proces od A do Z.

Nasz cel jest prosty: stworzyć darmowy, praktyczny poradnik dla każdego, kto myśli o budowie własnego kampera.


Skąd pomysł na VanLife?

Weronika:

"Przyznam się szczerze - nigdy w mojej głowie nie było takiego pomysłu, dopóki nie poznałam Mateusza. Ale przedstawił to tak fajnie, że mnie kupił i... przepadłam! Nie było za dużo czasu na myślenie - po dwóch miesiącach już mieliśmy busa. Pomyślałam sobie: jeśli nie teraz, to kiedy?"

Mateusz:

"Mój pomysł na VanLife wynikał z ciągłego poszukiwania wolności. Mieszkałem wcześniej w dużym domu po dziadku (prawie 300 m²), potem miałem własne mieszkanie w centrum, odhaczyłem standardowe życiowe etapy, ale zawsze brakowało mi tej prawdziwej niezależności."

Przełomowy moment nastąpił w 2020 roku, kiedy Mateusz wynajął kampera Affinity na miesiąc. To była zima, podróż po Polsce, i pomimo trudnych warunków - zakochał się w tej formie życia.

Porównanie: kamper vs tradycyjne podróże

Dla kontrastu, kiedy brat próbował odwieść Mateusza od pomysłu kupna kampera, pojechał do Portugalii zwykłym samochodem na delegację. Efekt? Codzienne:

  • Pakowanie i rozpakowanie
  • Szukanie hoteli
  • Rozstawianie podstawowych rzeczy do pracy
  • Szukanie restauracji na posiłki

To było niesamowicie uciążliwe w porównaniu do kampera, gdzie wszystko masz ze sobą - stanowisko pracy, kuchnię, łóżko. Wystarczy odwrócić fotel i możesz jechać dalej.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Dlaczego założyliśmy blog "Zbuduj sam kampera"?

Problem z dostępnymi materiałami

Choć kont VanLife'owych na Instagramie jest bardzo dużo, konkretnych poradników praktycznych jest mało. Znaleźliśmy:

  • Jedną grupę na Facebooku (niestety nie pamiętamy nazwy)
  • Forum Rafała z VandalVana - Van Clan z fajną społecznością budowniczych
  • Kilka książek, które były albo zbyt teoretyczne, albo zbyt powierzchowne

Brakowało czegoś pośrodku - konkretnego kursu krok po kroku, który pokazywałby optymalne rozwiązania.

Nasze cele

  1. Podzielić się praktyczną wiedzą zdobytą przez 2 lata
  2. Stworzyć darmowy poradnik dostępny dla każdego
  3. Nawiązać kontakt ze społecznością budowniczych
  4. Pokazać, że to możliwe - choć trudniejsze niż się wydaje
  5. Przygotować się do przyszłości - planujemy robić kampery profesjonalnie za 4-5 lat
#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Nasza historia budowy - 16 miesięcy doświadczeń

Początek - naiwne założenia

Pomysł na naszego kampera powstał już pod koniec 2022 roku, gdy się poznaliśmy. Po dwóch miesiącach znajomości pojechaliśmy do Katowic i kupiliśmy busa (mój brat znalazł nam tego z dwulitrowym silnikiem - ważne ze względu na akcyzę).

Nasze pierwotne założenie: zrobimy kampera w 3 miesiące (wiosna 2023). Oboje wzięliśmy wolne z pracy, mieliśmy pełny fokus na budowę.

Rzeczywistość: To był kompletnie nierealistyczny plan!

Prawda o czasie budowy

Profesjonalne firmy robią kampery w 2-3 miesiące, ale one mają:

  • Doświadczenie
  • Odpowiednie narzędzia i warsztat
  • Sprawdzone procedury
  • Zespół specjalistów

Przeciętny czas budowy dla samorobów: około roku, gdy pracujesz każdy weekend i większość popołudni.

Po 4 miesiącach Mateusz musiał wrócić do pracy, bo kończyły się pieniądze, a kamper wciąż nie był gotowy.


Kamper "jeden i trzy czwarte" - nasze błędy

Pierwsza wersja - po roku

Po około roku mieliśmy gotowego kampera. Wyglądał dobrze, ale szybko okazało się, że:

  • Jest trochę niewygodny w codziennym użytkowaniu
  • Jest za ciężki (przekraczał dopuszczalne normy)

Druga wersja - gruntowna przeróbka

Musieliśmy rozebrać 70% zabudowy! Zostały tylko:

  • Siedzenia
  • Toaleta

Wszystko inne zniknęło. De facto robiliśmy kampera ponownie, popełniając przy tym kolejne błędy.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Przykład błędu - waga

Przykład błędu - waga: W pierwszej wersji mieliśmy słupek z piekarnikiem i zmywarką, który ważył prawie 100 kg. Zastąpiliśmy go dwoma psami (które też ważą blisko 100 kg). Wagowo niewiele zyskaliśmy, ale funkcjonalność znacznie się poprawiła.

Aktualne problemy

Do dziś mamy drobne niedociągnięcia, np. ostatnio zaczęło nam przeciekać okno. Nie są to jednak problemy, które uniemożliwiają życie - kamper jeździ, nie rozpada się, da się w nim wygodnie mieszkać.

Wniosek: Gdybyśmy robili to ponownie, zrobilibyśmy znacznie lepiej. Stąd idea tego bloga - żebyście Wy nie popełniali naszych błędów.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Ogrzewanie i izolacja - jak nie zamarznąć w kamperze?

Czy w kamperze jest zimno?

Krótka odpowiedź: NIE! W kamperze nie ma opcji, żeby było zimno, chyba że nie masz ogrzewania.

Sprawdziliśmy to praktycznie: Przy -10°C na dworze spokojnie robimy sobie 24-28°C w środku kampera. Nawet próbowaliśmy osiągnąć 30°C i udało się!

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Dlaczego ogrzewanie w kamperze działa lepiej niż w domu?

  1. Mniejsza przestrzeń - niecałe 7 m² vs standardowy pokój
  2. Potężniejsze ogrzewanie - najmniejsze ogrzewanie kamperowe ma 2kW vs przeciętny grzejnik domowy ~0,5kW
  3. Lepszy stosunek mocy do powierzchni - przynajmniej dwukrotnie większa moc na podobną powierzchnię

Rodzaje ogrzewania

Budżetowe rozwiązania

  • Chińskie "webasto" - od 300 zł
  • Ogrzewanie postojowe montowane w komorze silnika - około 500 zł

Profesjonalne rozwiązania

  • Webasto (oryginalne) - 2-3 tys. zł
  • Truma (z ogrzewaniem wody) - około 15 tys. zł (kompletny system)

Izolacja kampera

Najlepsze materiały do izolacji:

  1. Pianka kauczukowa - lekka, skuteczna
  2. Płyty PIR (np. Termano) - bardzo dobra izolacja termiczna

Czy izolacja jest konieczna?

  • Można zrobić kampera nawet bez izolacji
  • Ogrzewanie będzie działać, ale będzie częściej się włączać
  • Izolacja przydaje się też latem - chroni przed przegrzaniem

Problemy z izolacją

Nawet najlepiej zaizolowany kamper ma mostki termiczne:

  • Szyby (różnica 3-4°C między przodem a tyłem)
  • Drzwi z uszczelkami
  • Akumulator pod podłogą w części kierowcy

Praktyczny efekt: Różnica temperatury między podłogą a sufitem wynosi około 4-6°C, ale to nie przeszkadza w komfortowym życiu.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Realistyczne spojrzenie na czas budowy

Nasze doświadczenia

  • Planowany czas: 3 miesiące
  • Rzeczywisty czas: 16 miesięcy (z przerwami na pracę)
  • Aktywny czas pracy: około roku

Czynniki wpływające na czas

  1. Brak doświadczenia - wszystko robimy po raz pierwszy
  2. Zdobywanie wiedzy - każdy element wymaga researchu
  3. Błędy wymagające poprawek - czasem trzeba zrobić coś ponownie
  4. Praca zawodowa - nie każdy może poświęcić 3 miesiące tylko na budowę
  5. Budżet - czasem trzeba czekać na pieniądze na kolejne elementy
  6. Warsztat - a raczej jego brak, kampera przez większość czasu robiliśmy "pod chmurką"

Rada dla początkujących

Zaplanuj rok, a nie miesiące. To może brzmieć zniechęcająco, ale ta "kupa czasu" jest niesamowicie satysfakcjonująca. Budowa kampera to jeden z najbardziej satysfakcjonujących projektów, jakie można sobie wyobrazić.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Ile naprawdę kosztuje budowa kampera?

Nasze koszty - 300 000 zł

To może szokować, ale to nie jest typowa kwota. Dlaczego wydaliśmy tyle?

  1. Drogie narzędzia - kupiliśmy profesjonalne, bo planujemy robić kampery zawodowo
  2. Wynajem warsztatu - przez część czasu
  3. Najdroższe komponenty - wszystko markowe, żadnych chińskich zamienników
  4. Bardzo mocny system elektryczny - EcoFlow PowerHub za prawie 50 tys. zł
  5. Koszty utrzymania - OC, AC na 3 lata

Realistyczne koszty budowy

W samym kamperze mamy około 250 tys. zł, ale da się to zrobić znacznie taniej:

Opcja budżetowa (~150 tys. zł)

  • Samochód: 60 tys. zł (zamiast 100 tys.)
  • Zabudowa: 80 tys. zł (z chińskimi zamiennikami)
  • Bez piekarnika elektrycznego i indukcji
  • Standardowe akumulatory zamiast systemu PowerHub

Opcja firmowa (~200 tys. zł)

  • Samochód: 60 tys. zł
  • Zabudowa przez firmę: 150 tys. zł minimum

Alternatywa - używany kamper

Bardzo dobry pomysł! Będziesz mieć:

  • Gotową zabudowę (najtrudniejszą część)
  • Przerejestrowany pojazd specjalny
  • Gotowy system wodny

Nawet jeśli musisz wymienić sprzęt, to łatwiej niż robić wszystko od zera.


Życie w kamperze - praktyczne aspekty

Czy brakuje nam przestrzeni?

Krótka odpowiedź: Nie.

W dostawczaku L4 H3 (najwyższym) da się spokojnie zmieścić wszystkie podstawowe rzeczy. Oczywiście, czasem myślimy o większym kamperze (kategorii C), ale to plany na przyszłość.

Najlepsza część życia w kamperze

Mateusz: "Jedziemy na zakupy i obiad gotujemy pod sklepem, tam gdzie jestem głodny. Nie trzeba wracać do domu i rozpakowywać zakupów - dom podjeżdża pod sklep!"

Weronika: "To jest przygoda każdego dnia - znajdowanie nowych miejsc do spania, odkrywanie różnych krajów."

Układ naszego kampera

Mamy nietypowy układ - łazienka jest oddzielona całą ścianą od reszty kampera:

  • Prysznic osobno od toalety (nie jak w większości kamperów)
  • Łóżko zawsze rozłożone
  • Stanowisko pracy zawsze gotowe
  • Toaleta zawsze dostępna
#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Co nam brakuje?

Jedyne, czego nam brakuje to... jacuzzi z bąbelkami! 😄

W Polsce znaleźliśmy kilka miejsc (np. Camper Park w Chorzowie) z takimi udogodnieniami, ale w Europie to rzadkość.


Podróżowanie z psami

Bezpieczeństwo

Prawnie: Psy muszą być zabezpieczone w czasie jazdy jak "towar", żeby nie stanowić zagrożenia.

Praktycznie: Nasze psy są przypięte do fotela na krótkich smyczach. Śpią podczas jazdy, więc nie ma problemu.

Nikt tego nie sprawdza - przez pół roku nikt nas nie zatrzymał w tej sprawie.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Jak się czują psy w kamperze?

Świetnie! Robią dokładnie to samo co w domu:

  • Przechodzą z łóżka na fotel
  • Patrzą przez okna
  • Mają bliżej do wszystkiego

Plusy życia z psami w kamperze:

  • Częstsze i dłuższe spacery
  • Większe otwarte przestrzenie
  • Nie trzeba czekać na windę 😄

Formalne aspekty pracy zdalnej

Stały adres

W Polsce stały adres jest konieczny - nie da się go nie mieć. Wszystkie nasze wyjazdy poniżej 6 miesięcy liczą się jako "podróż".

Praca na B2B

Łatwiej - firmy rzadko mają ograniczenia co do miejsca pracy.

Uwaga: Niektóre firmy mają ograniczenia na wywóz danych/sprzętu poza UE.

Praca na etacie

Trudniej - standardowa umowa o pracę nie przewiduje takiego trybu.

Rozwiązanie: Specjalna umowa o telepracę lub przejście na B2B.

Rada: Bądź szczery z pracodawcą od początku - to rzadko stanowi rzeczywisty problem.


Podsumowanie

Kluczowe wnioski

  1. Budowa kampera jest możliwa - nie jest aż tak trudne, jak się wydaje
  2. Ale też trudniejsze niż się wydaje - wymaga czasu, cierpliwości i determinacji
  3. Przeciętny czas budowy to około roku - nie daj się zwieść obietnicom szybkich rezultatów
  4. Błędy są normalne - my zrobiliśmy kampera "1 i 3/4", ale się nauczyliśmy
  5. To niesamowicie satysfakcjonujące - jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić
  6. Życie w kamperze to wolność - możesz być gdzie chcesz, kiedy chcesz

Co dalej?

To pierwszy wpis z serii "Zbuduj sam kampera". W kolejnych odcinkach opowiemy o konkretnych systemach i rozwiązaniach:

  • Hydraulika (gdzie bardzo nas poszło źle, ale ostatecznie świetnie to rozwiązaliśmy)
  • Izolacja
  • Smart Van
  • Bazy kapera

Chcemy nawiązać kontakt z jak największą liczbą osób budujących kampery. Nieważne, czy już zacząłeś, czy dopiero planujesz - podziel się swoimi doświadczeniami!

Napiszcie do nas:

  • Co chcielibyście zobaczyć w kolejnych postach?
  • Jakie macie pytania o budowę kampera?
  • Jakie są wasze doświadczenia z VanLifem?

Razem możemy stworzyć społeczność, która pomoże każdemu zrealizować marzenie o własnym kamperze.

#1 – O pracy zdalnej i życiu w kamperze 🚐

Następny wpis: "Hydraulika w kamperze - nasze błędy i sprawdzone rozwiązania"


Pełny zapis rozmowy

Wstęp i problemy techniczne

Okej. Wygląda na to, że najpierw YouTube nam robił problemy, a teraz zrobiłem sobie problemy sam, ponieważ jakoś tak założyłem, że jak kliknę w narzędziu do streamowania streamuj, a już chyba ostatniego streamu kurczę robiłem dwa lata temu, to się samo włączy na YouTubie, a tam jednak trzeba było taki duży przycisk nacisnąć, zacznij transmisję. No i gadam, gadam już od jakichś dwóch, czy trzech minut i niestety nie usłyszeliśmy od was na czacie ani słowa, a widzę, że byliście, więc dajcie znać czy nas słychać, czy nas widać, czy pokonaliśmy te problemy najpierw techniczne, a potem problemy z moim kliknięciem guzika.

Zapisało się na tego live’a was prawie 70 osób, widziałem, że oczekujących już było 6-7, widzę, że ta liczba teraz się zmniejszyła, mam nadzieję, że nie wszyscy odpadną z tych problemów technicznych, które mieliśmy przez pierwsze pięć minut, sorry za to, no tak jak mówimy, bardzo dawno nie streamowałem, a Weronika?

Nigdy. Nigdy nie streamowała, także to jest nasz zupełnie pierwszy wspólny raz. Słychać. A powiedzcie, czy Weronikę słychać, bo jestem znacznie bliżej mikrofonu. Weronika, powiedz coś. Czy słuchać, czy słuchać, słuchać? Powiedz coś głośniej. A dopiero teraz. Okej. Czyli musisz mówić troszeczkę głośniej. Dobra, jeszcze raz przepraszamy za to opóźnienie. Tak jak mówię, naprawdę mieliśmy problem najpierw z ustawieniami YouTube’a, który z jakiegoś powodu rozłączył nam konto, które było połączone. Musieliśmy się autoryzować jeszcze raz, a potem nie kliknęliśmy przycisku.

No cóż, takie sytuacje się zdarzają. W każdym razie, mamy od was trochę pytań. Mamy pytania, które zebraliśmy na Instagramie. Głównie. Nie wiem, czy schodziły do was maile z prośbą o wysłanie pytań, bo ile chyba 6 czy 7 osób zadało nam pytania na Instagramie, to jeśli chodzi o odpowiedzi na maile, to jedna osoba odpowiedziała, aczkolwiek bez żadnego pytania.

Więc jestem ciekaw. Dajcie znać też tutaj na czacie, czy w ogóle te maile do was dochodziły. Tak jak mówię, to dla nas jest zupełna nowość robienie tego streamu i cała konfiguracja maili, wysyłki tego wszystkiego i tak dalej też była zupełnie nowa. Więc fajnie byłoby usłyszeć właśnie, czy też to wszystko dostawaliście, czy dostaliście godzinę temu informację o tym, że za godzinę zaczynamy, czy dostaliście też informację teraz, że już zaczęliśmy, bo też taki mail powinien przyjść. Mam nadzieję, że to wszystko działa i mam nadzieję też, że jakość jest w miarę okej. Ponieważ wczoraj akurat była zła pogoda w Portugalii, gdzie teraz jesteśmy i bardzo ucięło nam internet, który przez ostatnie półtore tygodnia, bo akurat 10 dni spędziliśmy w jednym miejscu, działał na poziomie prawie że światłowodu, mimo że to jest internet pociągnięty po sieci LTE.

Kim jesteśmy i skąd pomysł na blog

Okej, jak na pewno będziecie się jeszcze powolutku tutaj zbierać, bo widzę, że mamy dopiero 4 osoby, więc na pewno jeszcze ktoś dołączy, to możemy opowiedzieć troszeczkę o nas i w ogóle po co chcemy zrobić tego live’a, więc Werka, ja już nagadałem, to teraz to coś powiedz. To jestem Weronika, razem z Mateuszem zbudowaliśmy tego kampera, zajęło nam to 16 miesięcy.

Co jeszcze? Miło was widać, miło bardzo. Stresuję się trochę. No i co? Okej, to chyba najważniejsze jest dla was, po co w ogóle... Wiesz, skąd ten pomysł? Z czym? Z vanlife’em. Z vanlife’em? A mi się wydawało, że skąd ten pomysł z... Z live’em? Z live’em, tak, no bo kont z kamperami na Instagramie jest sporo. W ogóle to też cały vanlife zdobywa popularność. Jeszcze raz przypomnę, dajcie znać, czy nas widać też dobrze, bo usłyszeliśmy, że słychać, ale czy się nie zacinamy, czy czegoś nie trzeba poprawić, czy ten stream leci tak jak powinien.

W każdym razie wracając do tematu, główna przyczyna, dla którego robimy tego live’a i dla którego założyliśmy w ogóle bloga „Zbuduj Sam Kampera”. O, dzięki bardzo za informację, że widać i słychać. Super. Dlaczego zaczęliśmy bloga „Zbuduj Sam Kampera”, na którym powolutku będzie się pojawiać, będą się pojawiać informacje o tym, jak zbudować krok po kroku kampera, bo o ile kont vanliferskich jest naprawdę bardzo dużo, nawet więcej niż się spodziewaliśmy, bo ostatnio, jak jesteśmy częściej na Instagramie, to Instagram nam coraz częściej też podrzuca najróżniejsze inne konta, więc kont na Instagramie jest naprawdę bardzo dużo i vanliferów jest bardzo dużo, ale samych konkretnych poradników jest mało.

Tak na dobrą sprawę jest jedna grupa na Facebooku, której nazwy teraz nie pamiętam, bo bardzo dawno nie byłem na Facebooku, jest jedno forum Rafała z Van Clanu, gdzie jest bardzo dużo fajnych informacji i tam jest też fajna społeczność budowniczych, ale nie ma takiego jednego sprawdzonego kursu krok po kroku, a w szczególności czegoś bezpłatnego i to chcemy zrobić, chcemy podzielić się tą wiedzą, którą zdobyliśmy przez ostatnie dwa lata, ponieważ pomysł na naszego kampera powstał już w 2022 roku pod koniec, jak się tylko poznaliśmy z Weroniką. U mnie ten pomysł kółkował trochę wcześniej, bo wcześniej jeździłem najpierw wynajętym kamperem, było to Affinity, bardzo fajny swoją drogą kamper i później jeździłem jeszcze po Europie osobówką, ale jak tylko się poznaliśmy z Weroniką, to od razu chcieliśmy zrobić kampera, po dwóch miesiącach pierwszych, od kiedy się poznaliśmy, pojechaliśmy do Katowic, gdzie znaleźliśmy, w sumie to mój brat, pozdrawiam Janka, znalazł nam tego kampera, potrzebowaliśmy kampera z dwulitrowym silnikiem z racji akcyzy.

Jeśli cokolwiek jest niezrozumiałe, bo na przykład dla mnie to jest oczywiste, że przy przerejestrowaniu kampera jest akcyza, to piszcie na bieżąco na czacie, pytania będziemy też na nie odpowiadać. No w każdym razie przez te, od początku tego czasu, czyli przez już ponad dwa lata, 16 miesięcy budowy i już niecałe pół roku mieszkania na stałe w kamperze, naprawdę się sporo nauczyliśmy. Kampera tak na dobrą sprawę nie zrobiliśmy jednego, a jednego i trzy czwarte, ponieważ kamper, w którym siedzimy był zrobiony już po około roku, a nie 16 miesiącach, ale okazało się, że jest troszeczkę niewygodny i troszeczkę za ciężki i musieliśmy rozebrać wszystko z tego kampera, oprócz siedzeń i oprócz toalety zniknęło, tak, zniknęło z tego kampera kompletnie wszystko, więc de facto zrobiliśmy go w 70% od nowa w zeszłym roku i popełniliśmy przy tej okazji po prostu tonę błędów.

Niektóre do tej pory są w kamperze i uprzykrzają nam życie, na przykład ostatnio nam zaczęło przeciekać okno, ale to do tej pory nie są też jakieś największe problemy. Ten kamper jeździ, nie rozpada się, więc ogółem to nam się udało, ale dało się to zrobić dużo, dużo lepiej. W sensie, żyje nam się naprawdę w porządku w tym kamperze i to jest chyba to, co większość osób myślących o vanlife’ie chce zrobić, ale jeśli bym zobaczył takiego kampera na targach z ceną tam nie wiem 300, 400, 500 tysięcy czy 600 tysięcy tak jak chodzą kampery, no to bym powiedział a no kurczę, to trochę wygląda jak samoróbka, kurczę tu i gdzieś tam jest niedociągnięty.

Pamiętam jak właśnie firma, która mi wypożyczała tego kampera Affinity po tym wypożyczeniu bardzo usilnie chciała go sprzedać i mimo że to była bardzo dobra cena, bo ten kamper w tym momencie kosztuje chyba mniej więcej 550 tysięcy, a ja na początku 2020 roku co prawda za używanego dwuletniego, ale w bardzo dobrym stanie miałem ofertę chyba na 330, więc no 40% mniej niż cena, i to nadal z fakturą, niż cena ofertowa, no to tak na dobrą sprawę i tak się tam czepiałem wszystkiego, że nie ma klimatyzacji, że czegoś tam nie ma, a ten kamper tak naprawdę jak posiedzieliśmy trochę w branży, to się okazało później, że miał praktycznie wszystko.

Tak. I o ile znaleźliśmy bardzo dużo, bardzo fajnych materiałów, jak na przykład materiały Kapitana Przyczepy, czy materiały Rafała z Van Clanu, już dwie marki ma, które bardzo konkretnie i fajnie opowiadały o różnych tematach, to nie znaleźliśmy po prostu kursu, który od A do Z pokazuje, masz zrobić kampera tak i wyjdzie Ci taki kamper, tak? My też nie będziemy w stanie na tym blogu napisać, jak zrobić dowolnego kampera, no bo zrobiliśmy tylko jednego i trzy czwarte i też chcemy nawiązać kontakt z jak największą ilością osób, które te kampery robią. Więc chcemy po prostu nawiązać kontakt z wami.

Nawet jeśli nie robiliście tego kampera, nawet jeśli dopiero chcecie robić tego kampera, no to cóż, byliśmy w tej samej sytuacji dwa lata temu no i tego kampera mamy. To nie jest aż takie trudne, jak się wydaje. To jest na pewno możliwe, choć też jest znacznie trudniejsze niż się wydaje. No i trochę się plączę sam w zeznaniach, ale na pewno jest tego warte. Więc chcemy po prostu zbudować taki poradnik krok po kroku. Mieliśmy do czynienia też z kilkoma książkami, które były albo przepełnione informacjami bez takiej informacji w stylu to jest wedle nas optymalne rozwiązanie, zróbcie tak, albo znowu były bardziej takim katalogiem z obrazkami, jak to ktoś ładnie zrobił kampera, a brakowało takiej spójności z tego punktu przejść do tego.

No i być może to się zmieniło, bo też, żeby nie było od kiedy zaczęliśmy budować kampera, to już uczyliśmy się na własnych błędach, a nie na kolejnych tutorialach, więc może mamy tą bazę wiedzy nieaktualną sprzed dwóch lat. Aczkolwiek, aczkolwiek wydaje mi się, jak szybko przejrzeliśmy teraz internet, że co prawda powstał, widziałem dzisiaj, dostałem w mailu informację o tym, że w ogóle jest kurs, bodajże chyba taki nawet stacjonarny dwudniowy, zrobienia kamperów, więc troszeczkę się to rozwija. Jak jesteśmy na targach kamperowych, tu mamy do porównania głównie targi w Poznaniu, które są raz do roku, to po prostu te targi są z roku na rok coraz większe i coraz ciekawsze kampery, więc ten temat w Polsce się bardzo rozwija.

A na 100% jest to temat, w który jeszcze można nie tylko świetnie zmienić swoje życie, o czym będziemy tu dużo rozmawiać, ale też temat, w którym można odnaleźć się biznesowo i to chcemy kiedyś w przyszłości zrobić, ponieważ ja już dziesiąty rok siedzę przy komputerze i klikam w klawiaturę jako programista.

Werka, Ty się możesz pochwalić? Czym się pochwalić? Czym się pochwalić? No przebranżowieniem chyba. Tak, tak, przebranżowiłam się. Także ja chcę jeszcze klikać te 10 lat w komputer. Tak, ale ja na przykład mam już troszeczkę dość siedzenia przy komputerze cały czas. Werka wcześniej była pielęgniarką i dla niej to jest nowość, cała strefa przed ekranem.

Ja mam powolutku już troszeczkę dość. Nadal mnie to satysfakcjonuje, ale już nie tak jak kiedyś. Za to budowa kampera mnie super satysfakcjonowała i kiedyś w przyszłości, za jakieś 4-5 lat mamy zamiar robić to profesjonalnie. Stąd też też zaczynamy od poradnika, żeby się podzielić tą wiedzą, którą już mamy. I stąd też właśnie ta ochota na dzielenia się tą wiedzą, na społeczność. I dlatego też jednak chcieliśmy od was te maile, żebyśmy zostali w kontakcie i żeby z tego, że my się tu nie nagadamy, to nie tylko tak poleciało w internet. I żeby coś z tego po prostu na przyszłość zostało.

Mówiłem właśnie, że to jest też spora okazja biznesowa, ponieważ jak jeździmy po Europie w tym momencie i przejechaliśmy Niemcy, Francję, Hiszpanię i teraz jesteśmy w Portugalii, no to jakie narodowości mamy najwięcej w okolicy? Nawet jak teraz za okno wyjrzymy? Mamy Niemcy. Głośniej trochę.

Jak Niemcy. Nie pamiętaj. Tak, tak, tak. Troszeczkę głośniej. Niemców. Niemców mamy bardzo dużo. Jest trochę Anglików. We Francji było sporo Francuzów. W Hiszpanii Hiszpanów. Ale tak ogółem są głównie Niemcy i to jest stosunek naprawdę 9 do 1 z innej narodowości. A jeśli chodzi o Polaków, to spotkaliśmy po drodze właśnie Rafała z Van Clanu.

Zupełnie przypadkiem w Hiszpanii. Gdzieś się złapaliśmy na Instagramie i podjechaliśmy, żeby się spotkać. Ale oprócz tego widzieliśmy dosłownie jednych Polaków w kamperze. Tak o Polaków jest dość sporo. Gdzieś tam zwiedzają w popularniejszych miejscach, ale w kamperze tak na dobrą sprawę tych Polaków nie ma. To jest jeszcze u nas dość niepopularny sport.

Nie wiem z jakiego powodu. Chyba przez lata, przynajmniej w moim pokoleniu to się kojarzyło raczej z jakąś obskurną, starą przyczepą i z czymś z czymś powiedzmy niespecjalnie ciekawym, z jakimiś takimi, nie wiem, starymi domkami i tak samo jak jakieś ośrodki takie postkomunistyczne. To chyba wpadało w tą samą kategorię. Już od pewnego czasu nie wpada, no ale samochody ze względu na akcyzę i tak dalej są drogie, więc niestety też nie wszystkich na to stać. A vanlife akurat nie musi być bardzo drogi, bo znamy sporo osób, które zrobiły kampera w okolicach 100 tysięcy.

Co prawda nasz kamper w to kompletnie nie wchodzi, bo myśmy chcieli od samego początku kampera, który jest stuprocentowo kamperem ze wszystkim do mieszkania. Myśmy w poprzedniej zabudowie nawet mieli piekarnik i zmywarkę, więc myśmy znacznie więcej pieniędzy przeznaczyli, ale do tego jeszcze przejdziemy. Okej, dobra, to skąd, skoro mamy ten przedługi wstęp, jeśli gdzieś w międzyczasie dacie znać w ogóle nam co byście chcieli tu usłyszeć albo na przykład czy już budujecie kampera, czy tylko się tym interesujecie, czy już zaczęliście albo macie jakiś plan, cokolwiek takiego jedna z tych rzeczy, jak dacie znać na czacie też będzie dla nas wartościowa informacja, jakie materiały przygotowywać na przyszłość, bo myśleliśmy, żeby kolejne odcinki zrobić takie bardziej tematyczne i na przykład opowiadać o jakiejś konkretnej rzeczy w kamperze, bo na pewno...

System albo to zależy. Ja Cię prawie nie słyszę, musisz mówić głośniej. Oni na pewno nie słyszą. Okej. No o konkretnej rzeczy w kamperze lub konkretnym systemie w kamperze no zależy, myślę, że trochę tutaj mamy do opowiadania, zależy co was interesuje. Tak, no i na przykład bardzo źle nam poszła hydraulika i ostatecznie rozwiązaliśmy ją bardzo fajnie i o tym można, myślę, opowiadać przez jakąś godzinę. Ja teraz już przez 15 minut opowiadam wstęp, więc Werka, miałeś gdzieś telefon w okolicy i miałaś tam pytania, które do nas przesłaliście, więc dajcie znać, znaczy nie dajcie znać, daj Werka mi znać, gdzie, na co mamy odpowiadać.

Na pewno było pytanie o koszt zabudowy, ale do tego przejdziemy chyba jeszcze. Nie? No to czytaj po kolei.

Pytania: vanlife, przestrzeń i ogrzewanie

No to pierwsze pytanie to skąd pomysł na vanlife? Skąd pomysł na vanlife? No to chyba już prawie... Trochę... Chociaż w sumie nie. No to Werka, może Ty odpowiedz ze swojej strony, a potem dodam coś od siebie. No to chyba przyznam się szczerze, że nigdy w mojej głowie nie było takiego pomysłu, dopóki nie poznałam Mateusza. No i Mateusz to tak fajnie przedstawił, że mnie kupił, no i przepadłam. Nie było za dużo czasu na myślenie, bo no tak jak Mateusz wspomniał, dwa miesiące później już tego kampera mieliśmy, znaczy busa, ale no... Mateusz tak pięknie to opowiedział, że człowiek samą opowieścią się zakochał i widziałam, a tak pomyślałam, że w sumie to jeśli nie teraz, to kiedy?

No i nie żałuję. To była fajna decyzja. To jest fajna decyzja. No dawaj, teraz ten. Zbaw pomysł. U mnie pomysł na vanlife wziął się chyba z tego, że już wcześniej mieszkałem w dużym domu, który gdzieś w rodzinie został po dziadku przez pewien czas sam na prawie 300 metrach kwadratowych, potem miałem własne mieszkanie w centrum, więc odhaczyłem takie powiedzmy standardowe miejsca, co można zrobić z sobą w życiu po studiach i już pracując i zawsze brakowało mi czegoś, zawsze brakowało mi tak na dobrą sprawę wolności, szczerze powiedziawszy, ja póki nie zacząłem vanlife'u, nie byłem nawet ćwiartką podróżnika, ponieważ jeden, jedyny lot, jaki odbyłem w życiu, to był lot, gdzie mnie z pracy, gdzie miałem kontrakt, wysłali na delegację i po prostu musiałem tam polecieć.

Siłą wsadzili w samolot, było to bardzo daleko, byłem Monachium, także też swoją drogą taka bardzo turystyczna i ciepła lokalizacja, w zimie jeszcze, także no podróżnikiem nie byłem kompletnie, ale zawsze bardzo ceniłem sobie wolność, niezależność, od rodziny wyprowadziłem się, jak miałem 19 lat, zacząłem wcześniej sprzedawać perfumy, potem sprzedawałem nieruchomości, potem stwierdziłem, że trochę mi dość jest latania za klientami i chciałbym po, chciałbym troszeczkę wykorzystać swoją wiedzę, a programowałem hobbystycznie od podstawówki, stąd też się, stąd też przeszedłem potem na, na, na bycie zawodowym programistą i zawsze po prostu bardzo ceniłem sobie taką wolność i niezależność i do podróży jakoś nigdy się nie, nie przekonałem, bo zawsze twierdziłem, kurczę, hotele drogie, no to trzeba mieć pieniądze, trzeba najpierw zarobić, ponieważ niespecjalnie kręciłem mnie podróżowanie dla samego podróżowania, chciałem też mieć, jakoś tak, nie, nie, nie, nie mogłem sobie zazębić tego, że można gdzieś pojechać, żeby mieć gorsze warunki niż w domu, to po co te wakacje, tak, wiem, że dla większości osób takie tłumaczenie nie trafia i podróże są fajne, ja się też do tego przekonałem, ale ja musiałem się do tego, do tego naprawdę przekonać i zawsze ta, ta wolność wygrywała, no jednak kamper tą wolność daje ogromną.

Ja sobie na, na samym początku trafiłem na, przełączymy sobie tutaj na ekran, o, teraz powinniście widzieć nam, na nasz ekran, to nie jest żadna promocja ani współpraca, to jest firma, która robi naprawdę mega ciekawe kampery, no oczywiście są one w cenie standardowych kamperów, czyli ponad pół miliona, w każdym razie oni wtedy, jak ja w 2020 roku wynająłem kampera, mieli dokładnie jeden model, wtedy się nazywało to po prostu Affinity, teraz to jest Affinity One i to był bardzo fajny, przestronny model, model samochodu, bardzo wysoki, swoją drogą też na Peugeocie Boxerze, na takim samym samochodzie, jakim w tym momencie siedzimy i co jest najlepsze, to ja szukałem przyczepy i poszedłem do dilera w Warszawie, który miał przyczepy, okazało się, że mój samochód ma DMC, czyli dopuszczalną masę całkowitą, ciągniętej przyczepy, 1950 kilo, a przyczepy, które mi się podobały, miały 2000, więc 50 kilo brakowało i musiałbym zmieniać samochód, który miałem całkiem nowy i sprawny, więc nie chciałem tego robić, no i gość mi powiedział, wie Pan, co Pan szuka przyczepy, ja wiem, ale pokażę Panu i pokazał ten samochód.

Panu się spodoba, bo to nie jest prawdziwy kamper, taki duży, nabudowany, to jest właśnie kamper van, czyli bez tej zabudowy, czyli zmieszczony w puszce tego samochodu dostawczego. No i szczerze powiedziawszy, wtedy zupełnie się zakochałem w takich samochodach. Możecie sobie przewinąć na sam dół profilu, bo profil zaczyna się, co prawda niestety jeszcze bez Weroniki, ale profil zaczyna się od właśnie mojej podróży przez miesiąc wynajętym właśnie tym vanem w zimie, a następnie własny rodzony brat mi próbował wybić ten pomysł z głowy i powiedział, że przecież kampery są takie drogie, musisz sobie popróbować po prostu zwykłej podróży, tak?

Wsiądź w samochód, pojeźdź do hotelu i tak też zrobiłem. Miałem akurat delegację z firmy do Portugalii na tydzień takiej firmowej imprezy i w ten sposób właśnie tutaj punkcikami można zobaczyć, pojechałem tam zwykłą osobówką, zajęło to dwa miesiące i przez bezwzględnie każdy dzień też pracowałem no i to miało mnie przekonać, żeby nie kupować kampera, przynajmniej wtedy to nie tylko brat miał taki taki pomysł, ale ale i kilka innych osób i kompletnie mnie przekonało w odwrotnym kierunku. Stwierdziłem, że w porównaniu do kampera, którego, w którym byłem przez miesiąc, tutaj dwa, jeżdżenie samochodem czy latanie samolotem byłoby dokładnie takie same, a może wręcz jeszcze mniej poręczne, no jest niesamowicie upierdliwe pracując, ponieważ doba hotelowa w hotelach...

I... Chyba nam się kamera zwiesiła właśnie, widzę, że technicznych problemów jest... Jest więcej niż było. Miejmy nadzieję, że to się za chwilę... Wystarczyło odpiąć kabel i przypiąć kabel. Miejmy nadzieję, że działa. Dajcie znać, czy przerwało i czy się poprawiło. W każdym razie... W każdym razie upierdliwe było niesamowicie. Wychodzenie z hotelu w środku dnia roboczego, szukanie jakiegoś miejsca, pakowanie się i rozpakowywanie, bo w każdym... W każdym miejscu trzeba było te podstawowe rzeczy rozłożyć, a nawet ze sobą kuchenkę wziąłem, żeby można było podczas pracy coś sobie zrobić, a nie w kółko jeździć i szukać knajp.

No to jest fajne, jak się nie pracuje i jak się tego nie planuje robić właśnie przez całe życie, a kamper to umożliwia, żeby wszystko mieć ze sobą. Tu jest stanowisko pracy, tu obok jest złożone werki stanowisko pracy. W każdym momencie po prostu wystarczy te fotele odwrócić, możemy jechać.

No dobra. Trzeba jeszcze czasami pozbierać rzeczy, czy nie wiem, przypiąć. Zdarzyło nam się wywrócić airfryera, który sobie stoi na kuchni, bo go zapomnieliśmy przypiąć. No ale to są pierdoły w porównaniu właśnie z hotelem. Więc stąd ten pomysł na vanlife, a zaraziłem nim werkę. Z tą małą różnicą, że nie od razu mieliśmy ochotę sprzedać mieszkania, prawda?

Tak. To prawda. Tak, tak, tak. Ostro w to... Zanawialiśmy się długo. Tak ostro w to nie poszliśmy od razu od pierwszego dnia, no i się okazało, że pomysł, który mieliśmy, żeby w trzy miesiące zrobić kampera, bo trzy miesiące, czyli całą wiosnę 2023 roku dawno temu, mieliśmy zaplanowaną.

Oboje się... Oboje nie pracowaliśmy wtedy, zwolniliśmy się z pracy, mieliśmy tylko fokus na zrobienie kampera. Stawało nam się to totalnie realne. Od razu wam powiemy, to nie jest realne. Dla... W dwa miesiące kampery robią profesjonalne firmy, które się znają na rzeczy. Przeciętny czas budowy kampera, nawet jak się ma dużo czasu, spędza każdy weekend i każde popołudnie samodzielnie, bez wiedzy, ze zdobyciem tej wiedzy, to jest około roku. I to się potwierdza u większości osób, które budują tego kampera, więc to jest kupa czasu, ale to jest niesamowicie satysfakcjonująca kupa czasu. No w każdym razie, jak już się zaczął robić czwarty miesiąc, ja musiałem na prędce znaleźć nowy kontrakt, żeby pracować, już prawie nie mieliśmy pieniędzy, a jeszcze kamper nie był skończony i już byliśmy na tyle zdecydowani, że na 100% z nim zamieszkamy, bo i tak nam się podobał, że stwierdziliśmy, że sprzedamy mieszkanie i to nie jest akurat, jak ktoś komentował pod naszym postem, działalność pod publikę, to jest...

Znaczy trochę też sytuacja rynkowa nam wspomogła w tej decyzji, bo wtedy nagle był skok cen mieszkań. A tak, okazało się, że mieszkanie możemy sprzedać drożej, niż kupiliśmy zdecydowanie, więc to nie była sytuacja z przymusu. Dalibyśmy radę jakoś to przetrwać, ale stwierdziliśmy, że nie ma po co, że nie będziemy chcieli tam wracać. Wynajmować też nie będziemy chcieli, bo tam było mnóstwo naszych rzeczy, a w szczególności moich z całego życia, dorobek, więc to wszystko trzeba było popakować w pudełka, wywieźć do rodziny i mieszkanie znalazło nowego właściciela, więc... No, pomysł na vanlife wyglądał tak, sytuacja z mieszkaniem wyszła gdzieś pośrodku, ale tak na dobrą sprawę jesteśmy zadowoleni, ponieważ tu mogę płynnie przejść chyba do innego pytania a propos tego, czy nie brakuje nam troszeczkę przestrzeni, nie?

Tak, tak było takie pytanie. Było takie pytanie, czy nie chcemy na chwilę się przenieść do hotelu, czy nie brakuje nam przestrzeni? Co, brakuje? Nie. Znaczy, już chodzą nam po głowie, że fajnie byłoby mieć większy kamper. Już tutaj Mateusz kombinuje, jak to wcisnąć, nie wiem, pralkę, zmywarkę, piekarnik, wszystko. Zmywarkę już mieliśmy, to wiemy, że dałoby się. W poprzedniej zabudowie by się zmieściła i pralka, tylko problem jest z wagą. Po prostu kolejnego kampera byśmy robili dla siebie, dla siebie, raczej na kategorię C zrobilibyśmy sobie prawo jazdy wcześniej, jak chyba każdego, po prostu sama konieczność robienia czegoś dodatkowego, czyli dodatkowych prawo jazdy, dodatkowej kategorii, jest przerażająca i po prostu strasznie zniechęca, a uważamy, że to jest bardzo fajnie.

Tak na dobrą sprawę, większość kamperów, no dobra, może nie wiem, czy większość, ale to nie jest coś niespotykanego, żeby był ogromny kamper na kategorię C na zagranicznych kempingach, swobodnie połowa ich jest, jest duża, tak, i to daje o niebo większe możliwości, jeśli chodzi o mieszkanie na stałe, co nie zmienia faktu, że w dużym dostawczaku, w tym L4, H3, który mamy, da się spokojnie zmieścić te wszystkie podstawowe rzeczy i co prawda wagowo piekarnik ze zmywarką, gdzie jest słupek zabudowy, zobaczcie na YouTube, jak to wyglądało, mamy filmik przed zmianą zabudowy, ten słupek ważył prawie 100 kilo, no zamieniliśmy ten słupek na dwa pieski, które z karmą też ważą, może nie całe 100 kilo, ale coś bliżej 100 kilo, niż 50, no to niestety, to niestety ważyło, no i tak na dobrą sprawę, na takiej przestrzeni się swobodnie da mieszkać, a ja bardziej kombinuję, bo mi do tej pory chyba bardziej się podoba budowanie i to tworzenie, niż samo jeżdżenie, w sensie w jeżdżeniu mi się podoba to, że mogę być gdzie chcę, w jeżdżeniu mi się podoba to, że, o to jest moja ulubiona rzecz, jedziemy na zakupy i obiad gotujemy pod sklepem, tam gdzie jestem głodny, a nie trzeba wjeść do domu i rozpakować jeszcze zakupy, no bo domem się podjeżdża pod sklep, w ogóle zakupy to jest moja ulubiona część podróży, bo mogę sobie zobaczyć, jakie fajne produkty mają w innych krajach, a cała reszta podróżowań, no ja do tej pory jestem bardzo niedzielnym podróżnikiem, to Werka zazwyczaj odpowiada za planowanie tras różnych takich typowo podróżniczych, ja to bardziej patrzę, gdzie tu się nam wygodnie będzie przespać, bo to też jest przygoda każdego dnia, o ile się nie stoi tak jak teraz, przez 10 dni na kempingu, ale po to też pojechaliśmy na drugi koniec Europy, żeby posiedzieć trochę w słoneczku, na tym kempingu nawet jest kryty basen, co prawda bez ogrzewanej wody, no ale nadal jest znacznie cieplejszy od morza czy oceanu, może to nie była totalnie rzecz, gdzie się dało tam wskoczyć i super było, Werka prawie zamarzła, ja popływałem trochę, może to nie było najprzyjemniejsze, ale taki basen był, no w Polsce z tego co ostatnio rozmawialiśmy, było minus 15 ostatni, to o basenie nie było mowy, tu jest, więc o ile się nie stoi kilkanaście dni na kempingu, to jest przygoda każdego dnia właśnie znaleźć jakieś fajne, bądź mniej fajne, bądź po prostu wygodne i bezpieczne miejsce do spania, no i wracając do tematu, to brakuje Ci hoteli?

Nie. Nie, okej, mi kompletnie w ogóle też nie, jedyne czego nam zabrakło, co jest dość, mi zabrakło, w R-ce chyba w ogóle nie, to mi brakuje bąbelków, w sensie jacuzzi z bąbelkami, o ile w Polsce znaleźliśmy, aż sprawdzimy, kilka miejsc, o właśnie, albo, może ja pokażę, ekran też troszeczkę, kamera, [fragment niezrozumiały], screen, o powinniśmy tu mieć, tak, to tak, byliśmy w tym miejscu na naszą rocznicę i zobaczcie, takie jacuzzi razem z sauną, ten teren jest ogrodzony i można go wynająć na wyłączność i dosłownie 20 metrów dalej mieliśmy kampera, tuż za tym, tuż za tym miejscem, więc naprawdę bardzo fajne miejsce, nagraliśmy o tym filmik.

I go nie opublikowaliśmy. W listopadzie, tak, do tej pory go nie obrobiliśmy, więc jak macie ochotę trochę więcej do nas pisać, jesteście ciekawi, bo w ogóle w listopadzie jeździliśmy po kempingach w Polsce i nagraliśmy z każdego kempingu, na którym byliśmy filmik, jak to wygląda w Polsce po sezonie, bo te kempingi nadal są ciekawe, a w szczególności są naprawdę bardzo puste i co prawda nie są najtańsze, bo szczerze powiedziawszy, ten kemping w Portugalii, na którym jesteśmy i dużo kempingów tutaj, bo konkurencja jest większa, są tańsze niż te kempingi w Polsce, w szczególności po sezonie, ale pamiętajcie, oni tutaj nie muszą grzać nawet sanitariatu, tak, tu to wszystko jest otwarte, bo jest 15 stopni, więc prawdopodobnie to dlatego, no i konkurencja tu kempingów jest dużo, w samej Portugalii nie aż tyle, ale w Hiszpanii i Francji jest cała masa, no i to jest zupełnie inna sprawa, w każdym razie czegoś takiego w ogóle nie znaleźliśmy, Kamper Park Chorzów, w Parku w Chorzowie, właśnie w samym parku, tam gdzie jest to piękne planetarium, jest Kamper Park i tam za tymi krzakami, o tu, tu, tu, tu, tu, jest strefa relaksu, ciekawe czy mają zdjęcia, o mają zdjęcia, proszę bardzo, i co prawda, z tego nie korzystaliśmy i było całe przykryte śniegiem, ale woda była ciepła w jacuzzi, w listopadzie, gdzie było na dworze, nie wiem, minus pięć, tak, no chyba spokojnie, więc w Polsce takie miejsca dało się znaleźć, gdzie Kamperem można było zaznać, zaznać takiej prywatnej przyjemności, bo ja nie mówię o, nie mówię w tym momencie o żadnych miejscach typu wielkie resorty, czy, jak to się nazywa, czy termy, w Polsce też byliśmy w termach, było super i tutaj też się takie rzeczy znajdzie, a ja mówię o czymś takim, gdzie można sobie prywatne wynająć miejsce, w Polsce znaleźliśmy kilka takich miejsc, byliśmy w dwóch, a tutaj, mimo że szukałem, to wyłącznie domki mają na wyłączność takie udogodnienia i to jest coś, co, to jest coś, co, co rzeczywiście jest dla mnie dziwne, i co rzeczywiście mi tego brakuje, bo jednak ja jestem trochę wygodnicki pod tym względem, że już powiedzmy w karierze zawodowej gdzieś osiągnąłem w miarę sporo, w pracy też jako programista, no to każdy z was wie, że to jest praca, która raczej dobrze płaci i po prostu po tym wysiedzeniu na dupie ośmiu, czy czasem więcej, jak trzeba, godzin, mam po prostu ochotę się czasem nie tylko przejść z psami, ale wskoczyć właśnie do bąbelków i to jest moja, to jest moja ulubiona, mój ulubiony pomysł na relaks i tego po prostu tutaj nie ma.

To jest jedyna rzecz, która mi brakuje i w kamperze tego nie zrobimy, nawet jakbyśmy mieli kampera z tira, ponieważ ta woda by się zaraz wylała przecież, to jest kompletnie, to kompletnie nie ma opcji, ale żeby nie było, widzieliśmy jakieś zdjęcia kampera z wanną, więc to też nie jest taki kompletnie niemożliwym, ale w jacuzzi tą wodę trzeba wozić, bo to jest bez sensu wylewać metr sześcienny wody za każdym razem, a woda z kranu się nalewa długo, 100 litrów zbiornika nam się nalewa około 10 minut. Kiedyś przed domem miałem basen, w którym było 16 metrów sześciennych wody i tam się woda nalewała ponad 24 godziny, około 30 godzin, więc to też nie jest takie hop-siup, że zrobię sobie kampera na tirze, a też takie są i sobie wsadzę bąbelki, dobra, może już troszeczkę chyba fruniemy w strefę marzeń, ale widzę, że jest pytanie na bieżąco, to przy okazji odpowiem, czy nie było nam zimno śpiąc w kamperze w Polsce w vanie.

Nie, nie tego się, w kamperze nie ma opcji, żeby było zimno, chyba, że nie masz ogrzewania. To jest jedyna opcja, żeby w kamperze było zimno. To powiemy wam lepiej. A właśnie, no co zrobiliśmy, zanim zdecydowaliśmy się na kupno kampera? Gdzie Cię zabrałem? To było w listopadzie.

To było w listopadzie. To był na długi weekend w listopadzie. To było na długi weekend w listopadzie. Wsiedliśmy, wsiedliśmy na długi weekend w listopadzie, wsiedliśmy w zwykłego sedana, to tak już ktoś zwraca uwagę, to jest liftback, to jest to tam Opel Insignia, więc to nie jest sedan, żeby tutaj ktoś znowu się nie czepił, że źle mówię, ale wsiedliśmy w zwykłego sedana, gdzie oczywiście nie było ogrzewania postojowego, więc było w środku tak samo zimno, jak na zewnątrz.

I pojechaliśmy na tur po Polsce. Tak, byliśmy nad morzem, w górach, przez chyba 6 dni zwiedziliśmy pół Polski, spaliśmy po prostu w samochodzie na materacu kupionym na AliExpress za 200 zł, za 300 zł kupiliśmy bardzo dobry śpiwór, no i w środku było około 4 stopni i bez problemu się dało, ale było zimno. Było zimno, bez czapki by się nie dało spać, trzeba było po nos być w tym, no dokładnie tak samo, jakby się spało w namiocie, z tą różnicą, że nie trzeba się izolować od ziemi, bo samochód na gumowych kołach zawsze to robi za was, tak?

I to samo robi kamper, aczkolwiek w kamperze, no oczywiście w mniej więcej, nawet w izolowanym kamperze, w mniej więcej, nie wiem, 6 godzin będzie taka sama temperatura jak na zewnątrz w zimie, więc tu po prostu nie ma opcji. To musi być ogrzewanie, koniecznie musi być ogrzewanie i ogrzewanie jest jedną z najtańszych rzeczy w kamperze, jakie można zamontować, jeśli się pójdzie w budżetowe ogrzewanie, bo to chińskie webasto jest dostępne na dosłownie 300 zł. Osobiście akurat bym się bał, bardzo, bo to jest webasto, to jest urządzenie, które spala diesla z waszego zbiornika generując ciepłe powietrze, tak?

I to jest normalnie piec z komorą spalania, który masz wewnątrz w samochodzie, w którym śpisz i najczęściej jest pod łóżkiem, bo tam jest najwięcej miejsca. Ja bym się panicznie bał, ale są najróżniejsze firmy, łącznie z firmą webasto, skąd się wzięło potoczne słowo, ogrzewania postojowego po polsku, tak? To jest nazwa firmy, która produkuje, które kosztują w okolicach dwóch do trzech tysięcy, no i już są naprawdę takie kuloodporne.

Są też znacznie droższe systemy, które mamy. Najbardziej popularny w kamperach to niemiecka truma i to jest system do ogrzewania wody razem z ciepłym powietrzem. Ale jeśli chodzi o samo ogrzewanie kampera, to w kamperze jest niecałe 7 metrów, w tych najdłuższych, kwadratowych. Do góry też jest mniej niż w mieszkaniach, bo jest maksymalnie 2,20, a w większości kamperach, które nie są tak wysokie, jak nasz, jest 2 metry, nawet niecałe, 1,90, więc nam się da swobodnie stanąć, ale nie można wystawić sobie ręki, na przykład trudno się suszyć, suszarką u nas można, bo jest wyższy, dlatego polecamy, jeśli chodzi o przestrzeń, tą największą wersję samochodów dostawczych, ale to też ma duży minus, o tym będziemy pisać długo na naszym blogu, to ma taki minus, że wyższe i dłuższe kampery mają więcej metalowej budy i są znacznie cięższe, więc się trudniej zmieścić w tych 3,5 tony, ale o tym też więcej później, no i to ogrzewanie, jeśli to ogrzewanie, na przykład, wydaje mi się, że przeciętny grzejnik, który montujemy w pokoju, tu nie jestem pewien, bo z budownictwem mało wspólnego, ale ma mniej niż 1 kW mocy grzewczej, wydaje mi się, że zwykły grzejnik na wodę ma około 0,5 czy 0,7 kW mocy grzewczej, a najmniejsze ogrzewanie, które da się zamontować w kamperze, najmniejsze, ma 2 kW i to jest na taką samą powierzchnię, jak powiedzmy mały pokój, tak, więc mamy przynajmniej dwukrotnie większy grzejnik na podobną ilość powierzchni, jak w małym pokoju w domu, a doskonale wiecie, że nawet w zimie odkręcony grzejnik na maksa jest to wam w stanie dać 30 stopni w domu, no i okej, domy są zaizolowane styropianem, dziesiątką na przykład, tak, ale większość kamperów też jest, no i co jest bardzo ważne, nawet jak go nie zaizolujecie, nie pokryjecie izolacją u waszego kampera, a są takie specjalne pianki i taka rozsądna grubość to jest 3 centymetry, czyli kilkukrotnie mniej niż w domu, to tak czy inaczej, nawet na gołej blasze ten kamper będzie wam na tym ogrzewaniu był w stanie w minus 10 na dworze zrobić 25 stopni w środku.

Dokładnie na tej samej zasadzie, jak ogrzewanie normalnie z silnika, z silnika grzeje, grzeje samochód i doskonale wiecie, że na maksa otworzone ogrzewanie z silnika jest wam w stanie zrobić ukrop, mimo że na zewnątrz jest zimno i jest tego minus, ponieważ kamper to samochód, to nie jest dom, tu nie wszystko jest szczelne i my na przykład bardzo dużo i długo, mogę poszukać gdzieś na boku jakichś zdjęć, bardzo dużo i długo szukaliśmy, zresztą było na Instagramie zdjęcie, jak wystawiałem głowę przez taką dziurkę, ona była, cały kamper dookoła był pokryty izolacją, taką czarną, prawda?

No i kurczę, będzie trudno znaleźć takie zdjęcia z izolacji wydaje mi się, nie chcę teraz na ekranie pokazywać, bo to nasze, mamy to na zdjęciach Google, więc jest mnóstwo też prywatnych naszych jakichś zdjęć, ale gdzieś w międzyczasie może gdzieś coś znajdę, w każdym razie my się bardzo staraliśmy, żeby ten kamper był niesamowicie dokładnie zaizolowany, żeby każdy skrawek, o, mam zdjęcie, gdzie Weronika izoluje kampera, więc proszę bardzo tutaj na ekran, nasz kamper był zaizolowany, zobaczcie nawet z tymi żebrami, bo samochód w środku ma takie żebra, tak? To są, cienka blacha jest położona na grubszej blasze, żeby można było na przykład wejść na dach i chodzić po nim, no i ogółem, żeby zapewnić sztywność i tego się nie powinno przykrywać tą izolacją, tak jak my mamy, ponieważ ta izolacja na zgięciach się gorzej trzyma, ta izolacja jest tam niepotrzebna, bo w kamperze i tak bokami ucieknie, do powietrza trochę, w kamperze jest mnóstwo mostków termicznych i się nie da ich w stu procentach pokryć, zobaczcie co mamy za sobą, co z tego, że tutaj jest taka harmonijka aluminiowo-metalowa, jak tu jest zwykła szyba samochodowa, tu jak się siedzi w porównaniu do tyłu kampera jest trzy stopnie, cztery stopnie chłodniej od samego tego, że jest szyba i tego się nie da zrobić, co z tą szybą zrobicie?

Przecież jej nie wyrzucicie, tak? I drzwi jeszcze. Pomimo, że zasłonimy. Drzwi, które są w kamperze, nie wiem, czy tutaj będzie widać, o, tu są takie ogromne, ogromne drzwi, tak? Te drzwi mają ponad metr szerokości, mają wszędzie dookoła uszczelkę. Ta uszczelka niestety powoduje, że tam trochę powietrza wlatuje, w szczególności, jak działa wentylator i to powietrze w kamperze chodzi. Czasami jeszcze chcemy sobie włączyć ogrzewanie i wentylator na górze, żeby świeże powietrze wpadało, więc jest różnica ciśnień pomiędzy kamperem, a zewnątrz i to powietrze się po prostu zasysa. Poza tym, o czym kompletnie nie wiedzieliśmy, w samochodach dostawczych akumulator jest bardzo często montowany w najpopularniejszych trojaczkach, już teraz czworaczkach, czyli Ducato, Boxer, Jumper i od niedawna, z tego co wiem, Opel, Movano, to jest ten sam samochód i to jest najpopularniejszy samochód, w dużym skrócie, jako baza do kampera, bo jest najbardziej kwadratowy i najszerszy.

Akurat jeśli chodzi o szerokość, to ta różnica nie jest gigantyczna, ale te 10 cm robi różnicę w porównaniu do innych. Mówię tu o Crafterze, bądź Transitie, bądź Sprinterze, jeszcze MAN-ie TGE, one wszystkie są węższe, ale 10 cm różnicy w szerokości robi różnicę, a poza tym one wszystkie inne, oprócz czworaczków, się zwężają bardzo do góry, a Ducato, za 100%, jak podjedzie do was kurier, to możecie zobaczyć, bo to też jest bardzo popularny samochód w Polsce dostawczy, jest w miarę kwadratowy i to jest plus ogromny przy robieniu zabudowy i te samochody mają tutaj pod nogami kierowcy, w okolicy pedałów pod kierownicą, mają akumulator, taki normalny, wielki akumulator, który jest zamontowany w środku, w skrzynce i ta skrzynka jest plastikowa i jeszcze ma dziury i z tej skrzynki po prostu leci tona zimnego powietrza i tego też niespecjalnie jest, jak zaizolować, można tam coś lepić od spodu, my tego nie zrobiliśmy, bo w ogóle na to nie wpadliśmy, że tam pod tą podłogą, która jest standardowo na wyposażeniu, jest jeszcze akumulator, są jeszcze jakieś dziury i stąd ciągnie zimno, czyli tak, jesteśmy w stanie zrobić sobie i 30 stopni na luzie, jak było minus 10 na dworze, na swobodnie nawet, chyba kiedyś próbowaliśmy, tak, bo my akurat kupiliśmy ogrzewanie, które ma 6 kW, więc ono bardzo często chodzi na bardzo niskim poziomie, przez co czasami podśmierduje, takim niedopalonym, tak jak z silnikiem, jak się jeździ za wolno, to się sadza zbiera, tak, więc trzeba czasami to ogrzewanie włączyć na bardzo dużą moc i próbowaliśmy zrobić 30 stopni i co prawda chyba darowaliśmy sobie przy 28, ale było minus 10 na dworze i to swobodnie było do zrobienia.

Jedyny minus, do którego trzeba się przyzwyczaić w stosunku do domu, to to, że jak, że jak jesteście w łóżku, to ta temperatura jest cieplutko od materaca, cieplutko od kołderki, cieplutko od powietrza i jednak metr niżej, powiedzmy, jest podłoga, po której właśnie sobie ganiają wiatry od drzwi, czy od właśnie tej części szoferki, której właśnie trochę nie sposób zaizolować, to to nie jest oczywiście tak, jak stajecie na lód, ale to jest na samym początku dyskomfort, bo w domu jesteście przyzwyczajeni, że ta temperatura jest identyczna, że podłoga nawet jest ciepła, jak macie ogrzewanie podłogowe, tak, więc może nawet przy podłodze jest cieplej.

W kamperze przy podłodze jest zimniej, co byście nie zrobili, bo nie da rady zaizolować drzwi i szoferki, ale to jest jedyny minus i tej różnicy temperatur, sprawdzaliśmy to termometrem, jest około 4 stopni w zimie, tak, więc jeśli na zewnątrz mamy około minus 10, w środku mamy około 24, tak ustawiamy sobie grzanie, to jest bardzo ciepło, ale czujnik mamy pod dachem, przy łóżku jest już 22 stopnie i około 18 na samej podłodze, więc pomiędzy dachem, a podłogą jest różnica około 5-6 stopni nawet w zimie, ale tak na dobrą sprawę zazwyczaj się siedzi, żyje, śpi na poziomie, tam gdzie jest w miarę równa ta temperatura.

Zresztą, kurczę, w niektórych domach, gdzie też jest izolacja źle położona, też potrafi być zimny jakiś element, zimno przy oknie czy zimno przy podłodze, tu niestety nie jesteśmy w stanie tego aż tak dobrze zaizolować, ale się da zrobić naprawdę dużo. O tym też będziemy pisać, bo według nas jest tak na dobrą sprawę jeden sprawdzony materiał do izolacji, w sumie dwa, nie macie co rozpisywać nawet o innych, jest to pianka, pianka, jej ona jest potylowa, nie, pianka kauczukowa i styrodur… Nie, to nie jest styrodur, to płyta PIR, wyleciała mi nazwa nazwa, zobaczycie na blogu, Termano się firma nazywa, jedna, która, co robi taki, płyta PIR, o, więc to są dwie rzeczy, których można izolować, kampery, one są niesamowicie lekkie, ciepłe i w ogóle, kosztują trochę pieniędzy, ale tak jak mówię, na izolacji, w naszej opinii, w ogóle można zaoszczędzić i prawie jej nie robić, bo i tak nie dacie rady wytrzymać bez ogrzewania, i tak to ogrzewanie będzie musiało chodzić, tak, izolacja jest po to, żeby ogrzewanie nie musiało chodzić non stop, izolacja też się przydaje w lecie, bo w kamperze się zdecydowanie robi mniej, wolniej gorąco w promieni słonecznych niż w normalnym samochodzie, a doskonale wiecie, że to jest, to jest, to jest, to jest pułapka dla promieni słonecznych i się niesamowicie szybko samochody nagrzewają, tu jest znacznie lepiej, jak jest zaizolowany, choćby po to warto go zaizolować, kamper, to można go nawet nie izolować, ważne, żeby zbiornik wsadzić do środka, żeby on nie zamarsł na zewnątrz, o tym też jest godzina rozmawiania, więc może zejdziemy, mamy jeszcze inne pytania do odpowiedzenia, i jeśli się to zrobi, to na dobrą sprawę na samym ogrzewaniu postojowym można swobodnie jechać.

Poza tym, ogrzewanie postojowe, które jest do zamontowania w okolicy silnika w zwykłym samochodzie, i tam już mniej bym się trochę bał zamontować takie ogrzewanie, ogrzewanie chińskie, ponieważ jest jednak w komorze silnikowej, a nie pod łóżkiem. Możecie sobie zamontować, za kilkaset złotych kupić, sprawdzić, pojechać właśnie na taki Seddon Live, jak my robiliśmy naszą Insignia, kupując sobie za 200 złotych materap, za 500 złotych ogrzewanie, za poniżej 1000 macie samochód kempingowy z osobówki, i sprawdzić, czy to w ogóle jest dla was, czy dacie ratę, niekoniecznie w ujemne temperatury, ale jak jest 5 do 15 stopni, to swobodnie można tak jeździć.

Sprawdziliśmy, i to jest bez problemu. Umyć się można na kempingu, umyć się można na basenie, na siłowni, a nawet na miejscach obsługi podróżnych, czyli mopach, przy autostradach i drogach ekspresowych, one nie zawsze, ale jak się poszuka na Google i na aplikacjach typu Park4Night do szukania miejscówek właśnie na noc, to na 100% znajdziecie jak i z czystą toaletą, i z prysznicem, też darmowym, w niektórych przypadkach. Pies się koniecznie chciał pokazać, ten pies nie da rady, bez atencji. Jeździmy z dwoma takimi psami, ale drugi woli spać, niż być atencjuszką.

To jest Coco, poznajcie? Coco jak dźwięk, który wydaje kura, nie ma nic wspólnego z Coco Chanel, bo ludzie się mylą, to trzeba doprecyzować. Okej, to następne pytanie, Werka, bo już mamy prawie godzinę, nie wiem też, ile nasi oglądający mają czasu na nas. Które wybierasz? Nie wiem, które wybieram, czy daj następne po prostu.

Pytania: koszty i internet

Ile wyniosła was budowa kampera? O, to jest pytanie, na które mamy zaskakującą odpowiedź, bo nas budowa kampera wyniosła niesamowicie dużo pieniędzy, tak na dobrą sprawę. Możemy wam to pokazać, tak na dobrą sprawę, mamy tutaj takie zestawienie i nas budowa kampera wyniosła naprawdę fortunę. To jest 346 tysięcy z groszami, ale tu jest kilka dużych, dużych, ale po pierwsze chcemy to robić na, chcemy to robić w przyszłości zawodowo, więc kupiliśmy dość dużo drogich i takich półprofesjonalnych narzędzi warsztatowych. Poza tym wynajmowaliśmy też warsztat przez jakiś czas, bo chcieliśmy sprawdzić, jaka to jest różnica i troszeczkę przyspieszyć.

I tak na dobrą sprawę różnica jest kolosalna, jak macie kogokolwiek znajomego i chcecie robić chociażby ze stodołu, żeby mieć dach nad głową i to nie może być namiot, bo namioty się rozlatują, takie w okolicach tysiąca złotych mieliśmy taki wielki namiot. Komunijny. Tak, tak, taki co się na przykład na właśnie na imprezy, na wogródku rozstawia. To się nie sprawdza bardzo i te wszystkie koszty tu są.

Tu są też koszty utrzymania później kampera. Zobaczcie, że tu jest OC z AC. No niestety kamper, który ma wartość około 300 tysięcy, no to te AC też będzie bardzo wysokie i to wszystko te koszty przez trzy lata są, więc tak naprawdę nie jestem w stanie tego odfiltrować, bo się nie przygotowaliśmy do tego. Zrobimy z tej tabelki, którą tu mamy takie podsumowanie na 100% na bloga. Tak naprawdę w samym kamperze, w samym samochodzie jest około 250 tysięcy złotych i tu jest dużo rzeczy, z których można zrezygnować, chcąc kampera zrobić albo budżetowo, albo nie chcąc w nim mieszkać.

My od zawsze chcieliśmy mieszkać w kamperze, nawet jak nie chcieliśmy sprzedać mieszkania, to chcieliśmy większość roku spędzać do mieszkania, tylko wracać w sytuacjach awaryjnych, bądź na święta. Więc zainwestowaliśmy w dość drogi system elektryczny, jakim jest ECOFLOW Power Hub. Jestem za granicą, więc niestety chyba nie zobaczymy polskich cen, aczkolwiek sam ten system elektryczny to jest cena samej przetwornicy, bez ekranu i w ogóle sam ten system elektryczny to jest prawie 50 tysięcy złotych. To jest znowu temat godzinnej dyskusji, czy warto akurat ten. W bardzo dużym skrócie możemy powiedzieć, że prądowo sprawdza się rewelacyjnie.

My w kamperze mamy taki zestaw, o tu jest nawet cena, taki zestaw i kilka jeszcze dodatków, tu jest nawet cena mniej więcej taka, jak powiedziałem, tylko jesteśmy za granicą, więc się europejskie, zagraniczne sklepy wyświetlają i to jest fajny zestaw pod tym względem, że prądowo no nie widzieliśmy praktycznie kampera, który ma takie możliwości prądowe jak my. My możemy, mimo że mamy płytę indukcyjną i mały piekarnik, my możemy 3 dni bez podłączenia się do prądu korzystać z tego, a jak wiecie, choć trochę, jak działa prąd i ile prądu jedzą sprzęty elektryczne, to pewnie wiecie, że to nie jest prosto zrobić z akumulatora, to jest wręcz bardzo trudno zrobić z akumulatora, ale nam na tym bardzo zależało, z racji, że kamper nam służy w dużej mierze do pracy na co dzień i do życia, które miało być porównywalne standardem do życia w domu, to po prostu zainwestowaliśmy w coś takiego, zainwestowaliśmy też w dość dużo markowych rzeczy, tak jak na przykład nie inwestowaliśmy w żadne chińskie części, inwestowaliśmy wyłącznie w takie części, które się montuje powiedzmy w seryjnie produkowanych kamperach, seryjnie mam na myśli nie firmę, która robi 10 kamperów rocznie, tylko firmę, która robi setki kamperów rocznie, bo to też jest różnica, jest bardzo dużo, bardzo fajnych firm, tu nie mówię nic złego, które montują kilka czy kilkanaście kamperów rocznie i właśnie, żeby mieć jak najwyższe marże, bądź też, żeby obniżyć cenę, bo w tym momencie myślę, że to nadal jest dla wielu, wielu osób bardzo zaporowy sport, że tak powiem, zbudowanie własnego kampera, to te firmy bardzo często idą w jakieś alternatywy, no ale te kampery właśnie sprzedawane na rynek niemiecki czy na rynek gdzieś norweski, gdzie to jest prawie sport narodowy, jeszcze tego nie wiem z pierwszej ręki, ale z opowieści przynajmniej, do Norwegii pojedziemy w tym roku, jak będzie cieplej, dojemy się, to tam zazwyczaj są markowe sprzęty właśnie tak jak Truma, gdzie zestaw do ogrzewania wody i ogrzewania kampera kosztuje około 15 tysięcy, gdzie da się podobną rzecz złożyć za około 5 tysięcy, bądź skorzystać w ogóle z chińskich zamienników, zapewnie jeszcze połowę tej kwoty, my tego nie próbowaliśmy zupełnie, zależało nam na tym, żeby się zmieścić w tych trzech miesiącach pierwotnie, wygląda na to, że to był błąd i trochę przestrzeliliśmy też cenowo, ale rzeczywiście te rzeczy, które mamy zamontowane się sprawdzają i rzeczywiście dają radę, czy są warte tej ceny, kurczę, ciężko powiedzieć, bo rzeczywiście są bezawaryjne póki co i dają bardzo fajne osiągi, woda jest ciepła, ogrzewanie jest, prądu mamy aż na to zazwyczaj, na tyle aż na to, że jak przyjeżdżamy do kempingu, to jak jest opcja, żeby nie podłączać do prądu, to zazwyczaj nie podłączamy, bo nie mamy po co, to też jest bardzo długi temat, no w każdym razie jeśli chodzi o koszt naszego kampera, to my wiedzieliśmy, że on będzie właśnie w granicach 250 do 300 tysięcy, więc, bo po prostu liczyliśmy to raczej jako alternatywę mieszkania.

Wiemy też, że jak się znajdzie tańszy samochód, to da się to zrobić taniej, my kupiliśmy stosunkowo nowy samochód, bo on miał, ile on miał lat, jak my go kupowaliśmy, on był pięcioletnim samochodem, jak my go kupowaliśmy i z czego rok przestał? Nie, nie przestał, co przestał, czy przestał?

Coś chyba wymyślasz. Nie, nie, nie, nie przestał, no jak to? No, stał chwilę u mnie. No gdzie, przecież on nawet przerejestrowany nie był, połowarka na drugie, przez rok chyba ten nie, on nie był nawet na dealerskich, tych, na dealerskim ocetek, mi się wydaje.

Nie, on stał chwilę tam, dosłownie. Nie przestał, nie przestał, nie trochę. On mało jeździł po prostu, bo on nie był typowym dostawczakiem budowlanym. On woził ogółem jakieś dziwne, dziwne sprzęty na jakieś prezentacje, z tego co wiemy, jakichś leczniczych kołder i tak dalej, więc też bardzo, bardzo lekkie rzeczy woził i widać to było w jego stanie. No i sam samochód kosztował około 100 tysięcy. Da się samochód kupić za 50 tysięcy, da się kupić samochód za 60 tysięcy. Wtedy, kiedy kupowaliśmy, też to było tuż po, tuż po COVID-zie de facto i jeszcze te samochody były bardzo drogie, było wcześniej problem z częściami, i teraz samochody też są troszeczkę tańsze.

Mało tego, akumulatory i sprzęt, który mamy u siebie też jest w tym momencie tańszy, niż kupowaliśmy go te dwa lata temu, więc mieliśmy trochę nie najlepszy moment. Więc ogółem, da się kupić samochód za około 60 tysięcy i firmy robią zabudowę za najmniej 150 tysięcy, tak? Więc da się mieć za około 200 tysięcy zrobionego kampera, a jak chce się zrobić samemu, to da się zrobić zabudowę myślę, że w okolicach 80 tysięcy. Więc jak powiedzmy, wypośrodkujemy samochód między 100 a 50 w 80 i zabudowę w 80 też, korzystając z dużej ilości zamienników i na pewno nie, na pewno na przykład korzystając ze standardowych akumulatorów, odpada piekarnik elektryczny, odpada indukcja, ale da się to zrobić gazowo i odpadają takie bajery, to da się to swobodnie zrobić w okolicach 150 tysięcy.

Zresztą jak poszukacie na Otomoto, to jest sporo takich samoróbek zrobionych właśnie w czasach COVID-owych w podobnych cenach do wzięcia. No tylko wtedy niestety musicie wziąć to, co ktoś zrobił i nigdy się nie dowiecie, co tam jest zrobione dobrze, a co jest zrobione źle. To jest ogromna zaleta zrobionego własnego kampera, że jednak jak się coś psuje, a zepsuło nam się już kilka rzeczy po drodze, takich rzeczy, które mogły się zepsuć i w seryjnym kamperze, bo na przykład zamarzły, bo zapomnieliśmy zakręcić zewnętrznego zaworu [fragment niezrozumiały] do prysznica zewnętrznego, jeżdżąc w zimie. I byliśmy w stanie to naprawić samemu, bo doskonale wiedzieliśmy, gdzie to się znajduje.

Więc tak to wygląda według mnie budżetowo. Jest też bardzo dobrym pomysłem kupienie używanego kampera, kampera, kampera, niekoniecznie kamperwana i nawet jeśli chcecie mieć w nim inny sprzęt, to wymienienie tego sprzętu, bo będziecie mieli gotowe meble i zabudowę. To wbrew pozorom jest potwornie trudna rzecz do zrobienia, zrobienie mebli do kampera. Doskonale pewnie wiecie, ile stolarze biorą za meble domowe, a meble kamperowe są znacznie trudniejsze w wykonaniu. Ja byłem przekonany, że jak kiedyś własnoręcznie zrobiłem kuchnię w domu, to kamper będzie pestka. No nie, to jest znacznie mniejsza przestrzeń, nie wybacza błędów, jak się jakiś błąd popełni, to najczęściej nie da się go gdzieś tam jakoś załatać, nie da się gdzieś dziury w ścianie podbić, poszlifować, no bo tu nie ma ścian z betonu, tak?

Trzeba coś rozebrać, nam się zdarzało nie raz rozebrać coś, co już zrobiliśmy i to jest naprawdę problem. Także tak to wygląda. Tak to wygląda, myślę, że w porównaniu do kamperów, które są seryjnie produkowane, a z takim wyposażeniem, jeśli chcielibyśmy kupić nowy kamper, z takim wyposażeniem, jaki mamy, z tego, co patrzyliśmy ostatnio na targach w październiku, to takie kampery kosztują 600 do 680 tysięcy, więc prawie 700 tysięcy. Myślę, że z racji, że zrobiliśmy go, nawet licząc te koszty warsztatowe za około 300, to jest naprawdę, naprawdę niezła cena za to, co mamy w środku.

Jest jeszcze pytanie z czatu, a ile już czasu mieszkacie w kamperze? W kamperze mieszkamy od października na stałe, tak non-stop. Kamper jeździ już od początku poprzedniego roku, aczkolwiek w poprzednim roku dość dużo czasu nam zajęła rozbiórka i budowa na nowo zabudowy, więc kampera mamy zarejestrowanego i jeżdżącego i troszeczkę nim jeździliśmy, ale nigdzie dalej już od początku zeszłego roku i podczas budowy też byliśmy w dwóch bardzo krótkich trasach. Ale mieszkamy na stałe od października, więc to jest październik, cystopad, grudzień, styczeń, luty, piąty miesiąc. W marcu będzie pół roku, więc jeszcze niedługo bo głównie go robiliśmy.

Dobra, jeszcze nam zostały na pewno jakieś pytania z Instagrama. Już przekroczyliśmy godzinkę, więc myślę, że będziemy odpowiadać na te pytania i powoli będziemy kończyć. Myślę, że tutaj możesz się rozwinąć, jak i internet do pracy zdalnej. Z racji, że ciągle używamy internetu i potrzebujemy dobrego, to nie spodziewaliśmy się, ale napotkaliśmy wiele problemów w tym temacie.

Okej. Tak, napotkaliśmy wiele problemów z internetem. Teraz. W sensie, nie wiem, może to zestresał sprzed nagrania, bo problemy, jakie mieliśmy były dosłownie wczoraj. Kiedy się przygotowywaliśmy do tego live’a i wtedy mieliśmy najwięcej problemów, bo akurat internet przestał działać, ale tak to jest, jeśli chodzi o internet LTE. Ponieważ mamy internet, mamy Starlinka, bo to jest taki default, wszyscy myślą o Starlinku do kompera, ale mamy, możemy go pokazać, spróbujemy odwrócić, będzie widać też kawałek monitora i psa.

O, tak. Pies leży, pod psem leży Starlink, czyli Starlink jest pod, Starlink jest pod łóżkiem. Wydaje mi się, że powinienem być w stanie też pokazać, czy przy tej okazji naszego kampera od środka, więc mamy łóżko wzdłuż, ponieważ nasz kamper jest dwuosobowy. Mamy wzdłuż też kuchnię. No tutaj troszeczkę szmatki widać, to może to, to, to, to wyjdzie to z kadrowy, w tym momencie, a z tyłu mamy dość niestandardowo, bo tam, jak widzicie, jest łazienka.

Ona jest odcięta, zabudowaną całą ścianą. Ten schemat, plan też wrzucimy na pewno na bloga i więcej o tym powiemy. Dzięki temu mamy normalnie, tak jak w domu, łazienkę, która jest, która jest z prysznicem osobno od toalety, a w większości takich małych kamperów, czyli kamperwanów, ta łazienka jest, prysznic leci po prostu na toaletę, bądź toaleta, jest toaletą separacyjną, to znowu nie będę się rozpowiadał, co to jest i da się ją schować, wsuwać i wysuwać do szafy, a my bardzo nie chcieliśmy, my chcieliśmy mieć wszystko, oprócz siedzeń, które muszą się obracać, każdą strefę, czyli pracę, gdzie tutaj siedzimy.

Jutro będzie rolka o naszym poranku i o tym stanowisku pracy, więc się Instagrama, jak jeszcze nie śledzicie, jak to wygląda dokładnie, tutaj niestety kamera jest na krótkim kablu, długim kablem, z jakiegoś powodu nie chciała działać, więc nie jestem w stanie wziąć w rękę i wam pokazać tak, jak chciałem, jestem w stanie zrobić tylko takie coś pod monitorem, co przed chwilą i chcieliśmy po prostu, żeby łóżko było zawsze rozłożone, żeby stanowisko do pracy, czyli stół był zawsze tutaj, żeby monitor był powieszony, bo ja właśnie patrzę na duży monitor, żeby toaleta była zawsze na miejscu, tak, jak komuś się nagle bardzo będzie potrzebować pobyć do tej toalety, to ostatnie, czego chcę przynajmniej ja, to wyciągać ją jeszcze z szafy i żeby też wygodnie brało się prysznic i taką dość mocno nieużywaną częścią jest właśnie prysznic, tak, no bo tam jest kupa miejsca, które się używa tylko wtedy, kiedy się człowiek prysznicuje, toalety się używa jednak znacznie częściej niż samego prysznica, są pewne fajne rozwiązania, gdzie wewnątrz prysznica jest taka tymczasowo szafka, może moglibyśmy o tym...

Ale to zobaczyliśmy niedawno. Tak, tak, w tym roku tylko zobaczyliśmy takie rozwiązania. To po prostu jakiś ewenement był i wszyscy byli tym zachwyceni, bo nikt tego czytnie nie chciał. Czyli po prostu szafka, która środek ma w prysznicu, a potem się ją wyciąga poza prysznic na takich zawiasach 360, 180 chyba, bardziej 360, bo na aż tak chodzą.

Trudno sobie wyobrazić, to trzeba byłoby zobaczyć. Myślę, że jak będziemy pisać bloku w łazience, to też to zrobimy, to wrzucimy, to ta przestrzeń się przydaje. Na przykład, żeby wysuszyć jakieś rzeczy. Żeby, na przykład, jak jeździmy na desce w zimie snowboardowej, to nie musimy wynajmować szafki, żeby suszyć deskę, wrzucamy ją w prysznic i ona się suszy, bo w kamperze ogółem w zimie jest dość sucho z racji działającego ogrzewania na powietrze. Wracając do internetu, Starlink leży pod psem, czyli pod łóżkiem, ponieważ ze Starlinkiem jest więcej problemów, niż... Tak, to jest ogółem dość upierdliwa technologia, bo Starlink, oprócz tych najnowszych Starlinków, które wyszły w tym roku, one poprzednie, a mamy już wcześniej kupionego, bo myśleliśmy o tym na samym początku, była akurat promocja, więc zamówiliśmy.

Trochę niepotrzebnie, bo teraz jakbyśmy mieli nowego, to i tak byśmy go nie zamontowali, bo nie mamy miejsca już na dachu przez Solary. Ale jeśli myślicie o tym teraz, to zobaczcie, które Starlinki da się zamontować na stałe na dachu i to wtedy miałoby jakiś sens, ale nasz Starlink jest tym zwykłym Starlinkiem, tylko tym takim na nóżkę, który się obraca, tak? Ten Starlink nie może być używany podczas jazdy, tego Starlinka trzeba, nawet jeśli macie uchwyt na dachu, demontować na czas jazdy, ten Starlink potrzebuje zasilania 230 i ten Starlink potrzebuje koło 70 W mocy.

Wszystkie światła, a mamy 14 pasków LED-owych naraz uruchomione w naszym kamperze, biorą mniej prądu niż sam ten Starlink, dla porównania router LTE bierze około 15 do 20 W, Starlink bierze około 70 W, więc to jest naprawdę, o, 70 W bierze lodówka, która jest jednym z najbardziej energożernych, bo chodzi cały czas, sprzętów w kamperze, więc to jest naprawdę bardzo duże obciążenie. Koszt, bo Starlink nielimitowany kosztuje 500 zł miesięcznie, co w przypadku dostępu do internetu, gdzie by go rzeczywiście miał nie być, to byłoby akceptowalne, ale jednak LTE i 5G jest tańsze i się sprawdza bardzo dobrze i mam nadzieję, że uda mi się teraz pokazać, nie odrywając połączenia kamery.

Tu jest ściana, tu są słuchawki, no i teraz jeszcze spróbuję, o, dobra, jest kwiatek i tu jest router. Obok routera jest też, jest też mały komputer, ten komputer, ten komputer tutaj obsługuje nam wszystkie smart funkcje w kamperze, bo takie rzeczy też mamy, ale to raczej bajer, który nie jest niesamowicie potrzebny, możemy na przykład sterować każdym światłem osobno, zrobić sobie jakieś scenerie do oglądania filmów, ale znowu mówienie o tym, to jest router i ten router, jak tu dobrze widzicie, ma bardzo dużo kabli, mało to jest estetyczne niestety, bo ten router też nie był planowany jako element kampera na samym początku, bo myśleliśmy właśnie, że będzie Starlink, ale zupełnie przypadkiem, kończąc kampera, mieszkaliśmy na ogródkach działkowych, tak naprawdę, w domku letniskowym mamy, gdzie, gdzie kończyliśmy ostatnie, ostatnie szlify i tam było praktycznie w lesie i trzeba było mieć jakiś internet, wyłącznie po sieci i kupiliśmy taki router, to jest router, o, to jest chiński element w naszym kamperze i to jest stuprocentowo chiński, niestety to nie jest budżetowy router, ten router kosztuje około 2000 zł, ale jest rewelacyjnym routerem, ponieważ ma gniazda na cztery, cztery anteny kierunkowe, ma dwie karty SIM i tu mogę wam to zaprezentować, bo w tym momencie, robiąc streamu, [fragment niezrozumiały], proszę bardzo, to jest internet po routerze LTE i to w tym momencie nadając i robiąc streamu, oczywiście wysyłanie jest znacznie gorsze, więc się baliśmy na samym początku, że ze streamem będą problemy i że będzie nam tutaj troszeczkę klatkować, ale prędkość pobierania, no to to jest prędkość pobierania na poziomie słabego światłowodu, ponieważ jesteśmy połączeni po 5G, a zdarzało nam się mieć prędkość dobijającą do 600.

Oczywiście to jest wyłącznie wtedy, kiedy rzeczywiście traficie na duży zasięg sieci 5G i wbrew pozorom opłaca się kupić router LTE 5G, nawet taki drogi jak ten, no bo po czterech miesiącach korzystania ze Starlinka on się wam zwraca, tak, a karta SIM, z której w tym momencie korzystamy, kosztuje euro za dzień, więc kosztuje, musielibyśmy kupić 3 takie, bo one są na 10 dni w Portugalii, no to 30 euro za dzień, no to nadal w porównaniu do Starlinka za 500 zł, jest to 120 zł, to jest znacznie tańszy internet i ten internet może bez problemu z nami jechać w kamperze, działa cały czas, działa cały czas i ponadto nie trzeba nic stawiać, co się rusza na kamperze, a z racji, że nie mamy gotowego wyprowadzenia na Starlinka, to musielibyśmy go postawić na górze, tak, i wychodząc na przykład gdzieś z kampera, chcemy mieć uruchomione kamery, które mamy dookoła kampera, mamy w środku, tu jest za mną kamera, tam widzieliście przed chwilą przy routerze kamery, kamery są do tego, żeby po pierwsze czuć się bezpiecznie, a po drugie, żeby wiedzieć, co psiaki robią, kiedy nas nie ma w kamperze i też chcemy mieć połączenie z internetem, z kamperem, kiedy nas w nim nie ma i to przy Starlinku nie zamontowanym na stałe, czyli przy tym najnowszym, jakbyśmy coś zmodyfikowali teraz na dachu, na którym nie ma miejsca, może byłoby możliwe, ale w tym momencie nie jest, jeszcze mogę pokazać, że ten router, tylko się do niego zaloguję, ma niesamowicie fajne możliwości, ponieważ ma dwie karty SIM, on nie działa na dwóch kartach SIM, ale można jednym klikiem przełączyć, nie działa naraz, tak jak telefon, ale można przełączyć, więc jak na przykład internet chwilowo jest niedostępny, na jednej z nich możecie mieć drugą backupową, tak, znowu, nawet dwie czynne karty SIM w cenie około 20-30 euro za miesiąc, bo takie są mniej więcej ceny, to jest nadal, nawet przy dwóch, połowa ceny Starlinka, a działa bez problemu, kiedy jedziecie i tak dalej, i tak dalej, poza tym, można podpiąć inne źródło internetu po kablu, można za pomocą repeatera po antenie, wyszukać Wi-Fi, na przykład kempingową, i router jest połączony do Wi-Fi kempingowego, i wam po wasze Wi-Fi nadaje internet z Wi-Fi kempingowego, Wi-Fi kempingowe jest tak jak hotelowe, czyli zazwyczaj nie działa, więc w ogóle się do niego nie łączymy, ale jak jest jakieś dobre Wi-Fi, albo siedzimy w domu u naszej rodziny, gdzie wiemy, że w domu jest dobre Wi-Fi, bo jest na przykład światłowód, to się odpinamy do tego Wi-Fi i mamy tak naprawdę w sprawie światłowód w kamperze.

To jest rewelacyjne rozwiązanie, to jest marka tego routeru, a to jest jego nazwa, bardzo łatwa do zapamiętania, GL-XE3000, jest to wersja z dodatkową baterią, co jest też fajne, ponieważ kiedy nam przypadkiem z jakiegokolwiek powodu rozłączy się zasilanie, a to się zdarza w kamperze, bo jest na przykład jakieś przepięcie, czy cokolwiek, to akurat nasz system działa w ten sposób, że po prostu wyłącza zasilanie, żeby w razie czego się nic nie stało, to router tak czy inaczej zawsze bezwzględnie działa, bo ma jeszcze własną baterię i ta wersja z baterią jest dosłownie tam stówkę droższa, czy dwie stówki, więc to warto dopłacić, to jest według mnie super rozwiązanie.

Dużo można jeszcze opowiadać o tym, skąd w ogóle wziąć kartę SIM, ponieważ bardzo dużo niestety operatorów robi wszystko, co się tylko da, żeby przejezdni zapłacili roamingowe stawki, czyli jak sobie wpiszemy jakiś Airalo, czy Holafly, czy jakąś inną firmę, która oferuje super internet dla nomadów, to tam zazwyczaj jest stawka w stylu 5 euro za dzień, tak, czyli przynajmniej pięciokrotnie droższa od tego, standardowa oferta dla mieszkańców danego kraju, już nie mówiąc o polskich ofertach, które są po prostu absurdalnie tanie, bo my mamy w Polsce jeden z najtańszych internetów, jeśli jeździmy po Polsce, to mamy za 80 zł miesięcznie nielimitowany internet na trzech urządzeniach, w tym na routerze, tak, więc to już w ogóle, i to jest cena razem z numerem telefonu, więc tak na dobrą sprawę do tego internetu dopłacamy 50 zł miesięcznie, i w Polsce to już w ogóle Starlink się kompletnie nie kalkuluje, więc wracając do routera, to był bardzo opłacalny zakup, a wracając do kart SIM, bo do kart SIM chciałem wrócić, to za granicą jest z tym trochę problem, trzeba się troszeczkę naszukać, na przykład we Francji trzeba koniecznie kupić kartę SIM normalnie w kiosku, ponieważ w sklepach, na przykład w sklepie Orange, w salonie Orange, też w galerii handlowej, nie kupimy karty, bo tam obsługują tylko abonentów, ale można normalnie w kiosku, w tabaku francuskim kupić kartę SIM, za 10 euro dostajemy pustą kartę SIM, gdzie nic nie ma, no bo absurdalna sytuacja, w Polsce za 5 zł, dostajemy tam 500 GB na dzień dobry, tak, ale później możemy na przykład sobie kupić pakiet internetowy za 20 euro miesięcznie, tak jest na przykład w Orange'u francuskim, gdzie jest 300 GB, co starcza swobodnie na nas dwoje do pracy w tym momencie, zużywamy z tego, co patrzyliśmy właśnie, około 300 GB, to też warto sobie sprawdzić w Polsce, żeby nie było, i te 300 GB za 20 euro nam starcza na cały, na cały miesiąc, i tu jest mega fajna opcja, o której w Polsce możemy sobie tylko pomarzyć, bo w Polsce nawet jak mamy nielimitowany internet, z tonami internetu, który działa w Polsce, to wyjedziemy za granicę i mamy pakiet danych w UE, z którego i tak się bardzo cieszymy, bo nie płacimy 100 zł za gigabajt, tak jak kiedyś, ale no na przykład my z tego super nielimitowanego internetu mamy tylko chyba 10 czy 15 GB w UE, no co by nam, siedząc na callach, skończyło się po jednym dniu, a ta karta francuska, te 300 GB za 20 euro ma w roomingu działające w dowolnym kraju Unii Europejskiej oraz Szwecji i, przy Szwecji, Szwajcarii i na Wyspach Brytyjskich bez żadnych dodatkowych opłat, czyli no dla Polaka jest trochę gorsza oferta, dla zagranicznego [fragment niezrozumiały] jest jeszcze gorsza, no ale dla mieszkańca dla tego kraju, jak już się przebrniemy przez te wszystkie formalności, to trzeba jeszcze zarejestrować, strona jest wyłącznie po francusku, w Hiszpanii nie próbowałem, bo działała francuska, w Portugalii było znacznie prostsze, w Portugalii na stacjach benzynowych można było kupić swobodnie właśnie ten pakiet z nielimitowanym internetem plus minus za euro dziennie, to wszystko też opiszę na blogu w przyszłości, bo tych postów jest jeszcze dużo, w każdym razie tak to wygląda, więc to nie jest problem, 5G wzięło szturmem świat i takie prędkości internetów, jak widzicie, to nie jest nic normalnego, ale nawet jak nie ma 5G, to wszędzie jest LTE, a na LTE przeciętne prędkości to 40 do 80 megabitów, a żeby swobodnie prowadzić calla w pracy, wystarcza nam 15 i to tak swobodnie, swobodnie, na mniejszym też się da, jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do bardzo dużych prędkości, problem jest, jak chcemy pobrać jakiś duży plik, program, to wtedy rzeczywiście trzeba poczekać, problem jest, jak chcemy wrzucić coś do internetu, na przykład duże wideo na YouTube’a, bo te prędkości w drugą stronę są zazwyczaj zupełnie asymetryczne, tak jak jesteśmy przyzwyczajeni do światłowodu, że on zazwyczaj upload ma bardzo podobny do downloadu, przynajmniej dość często, to w przypadku LTE tak niestety nie jest i w przypadku 5G też nie, ale reszta, no tak jak widzicie, działa to według mnie rewelacyjnie.

I co, skończyliśmy pytania? Bo już, to nie, jeszcze są pytania? Okej, dobra, to... Jeszcze dwa.

Pytania: formalności, psy i dalsze plany

To może akurat w związku z tym tematem są jakieś trudności formalne pracując w takim van office, nie potrzeba stałego adresu. Fajne pytanie. Fajne pytanie, no i jak myślicie? Pewnie, że w Polsce potrzeba stałego adresu. Tak, jesteśmy w Polsce zameldowani, tam wszystko... Tak, jasne, że w Polsce potrzeba stałego adresu, nie ma opcji, żeby nie mieć stałego adresu, mimo że obowiązek meldunkowy de facto nie istnieje, ale do wszystkiego potrzeba mieć stały adres.

Ogółem rzecz biorąc, takie mieszkanie na... Mieszkanie w świecie, będąc obywatelem Polski, nawet nie wiem, czy technicznie jest w stu procentach możliwe, nie wracając do Polski, bo teoretycznie... Teoretycznie my nawet tego nigdy nie sprawdzaliśmy, bo zamierzamy przynajmniej na święta do Polski wracać. Polska jest też w dość wygodnym rejonie, jadąc...

Nasz ulubiony kraj, nadal. Tak. Bardzo dobrze nam się jeździło po Polsce. Gdybyśmy nie planowali jechać do Norwegii na wakacje, to myślę, że po Polsce byśmy jeździli. Polska jest przepiękna kamperem też. I jest kamperów znacznie mniej. Znacznie mniej. Na dzikich miejscówkach nie ma ich w ogóle. Tu ostatnio, jak wjeżdżaliśmy na piękną, dziką miejscówkę, to musieliśmy z jej wyjechać, bo było tak dużo kamperów, że się po prostu nie mieściliśmy. Także Polska jest naprawdę super karajem do kamperowania, ale wracając do tematu. Wszystkie wyjazdy poniżej 6 miesięcy liczą się jako podróż. I my na razie się tego trzymamy, z racji, że chcemy wracać na święta do domu, do rodziny, to póki nam nie przyjdzie inny pomysł na dłuższą niż 6 miesięcy podróż, to wtedy się będziemy zastanawiać.

Na razie jesteśmy zameldowani w Polsce i to się nie zmieni i to nasze życie w kamperze to tak na dobrą sprawę jest formalnie podróż. Formalnie jest to podróż i tak to trzeba mieć. Jeśli chodzi o formalności związane z pracą, ja całe życie jestem kontraktorem. Ja jestem całe życie kontraktorem na B2B i jeśli chodzi o pracę, to w przypadku B2B firmy niespecjalnie są w stanie zmusić kogokolwiek, żeby pracował z jakiegoś danego miejsca, ale w firmie, w której aktualnie pracuję mam pewne ograniczenia dotyczące wywożenia danych firmowych oraz wywożenia sprzętu poza Unię Europejską i choć byśmy chcieli na przykład pojechać do Maroka, to nie za bardzo pod tym względem możemy, ale to jest wszystko do dogadania się.

Jeśli chodzi o umowę o pracę, tu Werka, która zaczyna zaraz nową pracę, może jeszcze... Znaczy, oni wiedzą, więc ja po prostu... To trzeba być szczerym z pracodawcą, trzeba mu go poinformować, jaki tryb życia się prowadzi, oni z góry wiedzieli, więc... Ciężko powiedzieć w sumie tak ogólnie mówiąc, to mój pracodawca wie. Ogólnie mówiąc, to ja mogę dopowiedzieć, bo kiedyś słyszałem już takie pytanie i sprawdzałem, zwykła umowa o pracę Polska nie pozwala. Teoretycznie na taki tryb w ogóle nie pozwala. Trzeba mieć specjalną umowę bądź umowę o telepracę, jak to absurdalnie by nie brzmiało, ale właśnie jak się poinformuje o tym pracodawcy, to raczej to nie jest problem.

Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś rzeczywiście miał realny problem, oprócz tego, że teoretycznie taka standardowa umowa na to nie pozwala. I to chyba było ostatnie pytanie, ale właśnie na czat wskoczyło 500 pytań i nagle mamy dwa razy więcej osób niż było. Może ktoś dołączył.

Okej, mamy jeszcze kilka. Jak przewozicie bezpiecznie psy? Czy są zapięte podczas jazdy? Jeśli tak, to w jaki sposób? To jest pytanie, które sami zadawaliśmy innym kamperowiczom, zanim woziliśmy psy. Ogólnie w prawie musimy bezpiecznie przewieźć zwierzę. Nie jest to doprecyzowane. Właśnie ja dopowiem, że jest jeszcze mniej doprecyzowane. Psy w ogóle nie mają osobnej kategorii w polskim prawie i chyba w europejskim też mają być zabezpieczone tak jak towar, żeby nie wyleciały na przykład przez szybę. W polskim prawie zwierzę to przedmiot, więc musisz zabezpieczyć przedmiot w czasie jazdy. On ma dla ciebie stanowić, ma być dla ciebie bezpiecznie.

Jakby się cokolwiek stało, to on cię nie może skrzywdzić. Tak, to jest tak na dobrą sprawę jedyna wytyczna prawna, która dość brutalnie brzmi niestety, której trzeba się stosować, ale w praktyce, w praktyce ta wytyczna to jest teoria. Nikomu nie słyszeliśmy, żeby komukolwiek, ktokolwiek, kiedykolwiek zatrzymał samochód z psem, który jest nieprzypięty i cokolwiek za to groziło. Za to grozi mandat, za to nie grozi w żaden sposób, jeśli się oczywiście psa nie przypnie, nie mówię, my mamy smycze i takie... One są zapięte do fotela, tutaj do podstaw i one są krótkie, psy mają szelki, są zapięte i one i tak wcześniej one śpią.

One i tak sobie śpią w nogach najczęściej, tak, ale nie ma żadnego wytycznego, że to musi być na przykład prawdziwy pas bezpieczeństwa jak dla ludzi, a dla ludzi są niesamowite wytyczne, nawet nie chcę mi się opowiadać, jakie by kiedyś to sprawdzaliśmy. Jeśli by coś zmieniać w pasach bezpieczeństwa, to w ogóle to jest nie to zrobienia praktycznie. No i jeśli chodzi o psy, one po prostu muszą, musicie się upewnić, że one są zabezpieczone, żeby nie poleciały i tyle. Ale nikt tego nie sprawdza, więc jak tego psa będziecie mieli odpiętego, to stawiam na to, że dostaniecie 200 złotych mandatu albo coś takiego.

Nie wiem jak za granicą, myślę, że będzie może ten warszt, mandat większy. Prawdziwe zagrożenie to jest przeciążony kamper, bo jeśli jeździcie za ciężkim kamperem, to mogą wam zabronić dalszej jazdy, póki go nie odciążycie. I to jest gigantyczny problem. W przypadku zwierząt tego w ogóle nie ma. Nasze zwierzaki, ooo, przyszedł drugi, przyszła i furia, poznajcie furię. Nasze zwierzaki, no tak jak widzicie, czują się w kamperze jak w domu. W tym kamperze spędziły też mnóstwo czasu podczas budowy. Jeździły też z nami od malutkiego samochodem w różne trasy, więc my wiedzieliśmy wcześniej, że nie będą miały z tym problemów.

Zdarza się im mieć od czasu do czasu jakieś problemy żołądkowe podczas jazdy. Do początku. Już się nawet baliśmy, że to choroba lokomocyjna, ale staliśmy przecież to niemożliwe, no bo to miałaby non stop, a nie czasem. Czasem po prostu jak się najedzą, to to im jest niedobrze, tak jak i człowiekowi podczas dłuższej jazdy.

Ale są leki. Ale są leki, da się też z psem wyjść, więc warto ogółem też mieć taką psią apteczkę przygotowaną. My nie mieliśmy tego zrobionego w porę, o czym się przekonaliśmy. Na szczęście nie jakoś bardzo brutalnie, ale właśnie pisu było niedobrze, mieliśmy trochę paniki, ale rozchodziła to na dworze. Więc to tak wygląda i tu nie ma po prostu jakichś bardzo restrykcyjnych przepisów. Psy też mają legowisko dostępne z tyłu, legowisko jest pod moim biurkiem, więc sobie mogą tam poleżeć.

Dobra, co dalej? Jak się żyje psymi na takiej małej przestrzeni? Czy nie jedzą naszego jedzenia? Nie, psy nie jedzą naszego... Dobra, jedzą nasze jedzenia. Dzisiaj zjedliśmy... A dzisiaj furo. Dzisiaj zjedliśmy obiad tylko dlatego, że furia nam pozwoliła, ponieważ sadziła pysk w jedzenie, ale stwierdziła, że jednak go nie zje.

Może jej nie smakowało. Tylko dlatego, że krzyknęłam. Nie, no tak to prawda, to Werka ją odstraszyła. Szczerze mówiąc, żyje się super, bo tak jak mówiłem, psy są przyzwyczajone. Jak mieszkaliśmy w domu, no to dobra, w domu było więcej metrów kwadratowych, ale psy robiły dokładnie to samo.

Czyli z łóżka czasami przechodziły na fotel. I tu robią to samo. Z łóżka, tylko mają trochę bliżej, przechodzą na fotel. O ile ten fotel jest wolny. I dokładnie ta sama kwestia była w domu. W domu może częściej fotel był wolny, bo jak my byliśmy w pracy, to pracowaliśmy jak się krzesła biurowych, to może to im przeszkadza. Lubią patrzeć przez okna, więc koniecznie trzeba im odsłaniać te okna.

Znowuż dokładnie to samo, co w domu. I co jeszcze? A mi na przykład o niebo jest lepiej wychodzić z psami. Nie trzeba czekać na windę, nie trzeba schodzić schodami, nie trzeba... Pracę z przygotowania na spacer jest krótszy. Tak, tak. Ja w ogóle jako programista zasiedziany w domu, któremu kiedyś brakowało witaminy D przez brak wychodzenia na słońce, to w kamperze jest mega super, to, że ten dwór jest tu. To naprawdę wystarczy zrobić duży krokej, żeby z tego miejsca, gdzie siedzę, wyjść na ten dwór. I co prawda Werka to się wychowała praktycznie na dworze.

Tak. I ze zwierzakami, i z końmi, i w ogóle. A ja miałem centralnie na odwrót i to jest ogromna różnica. Tu się chce wychodzić, tak samo z psami. Więc psy chyba też są zadowolone. Częściej jesteśmy na dłuższych spacerach, częściej mają otwarte duże przestrzenie, o co w mieście było trudno. I co prawda nasze psy są we dwie i zaraz się takie dobierają w taką psią grupę dwuosobową, dwupsową i się czują niezniszczalne i pewnie i raczej musimy mieć bardzo pusto dookoła, żeby je puścić luzem, ale nawet na długich smyczach one ganiają jak szalone, czego nie robiły w mieście, bo trzeba było specjalnie pojechać na jakiś wybieg, a nie mieliśmy obok nas żadnego.

Ja mam jeszcze jedno pytanie. Jeszcze jedno pytanie było? Tak. Wtedy skończymy temat pytań z Instagrama. Z tego rodzaju moich ulubionych, ile zarabiacie? Ile zarabianie? No jak, to bardzo dużo. Właśnie ten weekend udostępniliśmy nasze informacje urzędowi skarbowemu. A, w PIC-ie. W picie już jest.

W picie już jest. To jeszcze się w sumie jestem ciekaw tego pytania, czy to jest pytanie a propos tego, ile zarabiamy na przykład na social mediach, to jest bardzo prosta odpowiedź, tracimy. Czas, czas. Tracimy czas. Tutaj też było trochę promocji płatnej, bo chcemy zebrać tę społeczność właśnie was, dzięki za to, że jesteście, na tym pierwszym spotkaniu, żeby właśnie troszeczkę pobudować relacje z innymi zainteresowanymi, zanim zaczniemy robić te kampery zawodowe. Więc na social mediach póki co zdecydowanie tracimy.

Nie mamy żadnych współprac. I ja to kategorycznie nie chcę mieć współprac, bo nie znoszę chwalenia czegoś za pieniądze. To jest bardzo w mojej opinii nie... No ty wiesz, dla jakiego, z kim bym współpracę chętnie wzięła? Nie wiem. Z Kinder Bueno. A, z Kinder Bueno.

Z czekoladami. Jakakolwiek współpraca z czekoladami biorę. Za darmo biorę. Ja jestem. Nie, nie, nie. Nie, nie. Czekolady w ogóle nie pasują do vanlife'u. No, nieważne. W każdym razie na social mediach raczej dokładamy i czasami środków wręcz jakichś drobnych, ale na to nam sprawiać frajdę. My mamy, zawodowo programujemy, tak, no a jak doskonale wiecie, Eldorado może się skończyło, ale my byliśmy w Eldorado, zanim się jeszcze skończyło. Więc, no tak, no, co prawda sprzedaliśmy mieszkanie, ale po sprzedaniu mieszkania ten kamper jest za gotówkę, nie jest leasingowany, więc jeśli pytanie było o to, ile zarabiamy na co dzień, no to tego nie powiemy, ale wejdźcie sobie na jakiś job board dla programistów, to tam zobaczycie.

Może tak na to odpowiemy? Czy coś jeszcze chcesz dodać? Chyba nie. Chyba nie. Chyba nie. No to okej. Co jeszcze? To już było. Cześć Mateusz, znacie kogoś, kto kupił używanego kampera i teraz go remontuje? Nie, nie znamy nikogo takiego. Ściemiasz. No jak ściemią? My nie znamy, no mamy się do niego przyznać?

Chyba trzeba. Tak, tak, dobra, dobra, no to się przyznamy. Tak, znamy Mateusza, który zadał to pytanie. Wspominaliśmy o tym wcześniej, nie wiem, kiedy dołączyliście, czy dopiero teraz, czy później. Wspomnieliśmy wcześniej właśnie, że to jest według nas całkiem fajny pomysł, bo myśmy naprawdę absurdalnie dużo czasu użyli na to, żeby... Ty wtedy jeszcze nie wspomniałeś, że nawet odchodzi sama kwestia przerejestrowania samochodu, gdzie nie spodziewaliśmy się, że to tyle kosztuje nerwów.

A, no właśnie, tak, tak, tak. No to po pierwsze, dlaczego warto kupić? Tak, tak, tak. Używany kamper będzie już kamperem. Tak. Przerejestrowany specjalny, pojazd specjalny, kempingowy i to macie z głowy. No i macie zabudowę zrobioną. I prawdopodobnie, nawet jeśli będziecie go musieli wyczyścić, przepłukać, bądź zmienić zbiorniki, gotowy system wodny. W mojej opinii, system elektryczny, czego się boi większość osób, nie jest najtrudniejszą częścią kampera.

Jest najtrudniejsza woda. Woda, bo przecieka. Łatwiej zrobić przeciekającą wodę, niż przeciekający prąd. Z drugiej strony też nie lekceważcie systemu elektrycznego, bo najczęstszy powód, dla których na przykład kampery pozostają zniszczone, tu czytajcie, palą się po prostu, to jest błędnie zrobiona instalacja elektryczna w samochodzie. Ale, na przykład, Kapitan Przyczepa, o którym już wspominaliśmy, ma gotowe zestawy, które są wręcz wstępnie poskładane, z tego co wiemy, akurat niego nie kupowaliśmy, ale oglądaliśmy jego filmiki, poznaliśmy go też na targach, to jest bardzo fajny gość, który ma gotowe zestawy w cenie części. On jest dystrybutorem, więc zarabia marżę na tych częściach i nie bierze już nic, za co ten zestaw jest gotowy.

Są też gotowe zestawy, takie jak my pokazaliśmy, ale to są bardzo zestawy rozwiązujące bardzo specyficzny problem, jeśli chcecie mieć takie, jeśli chcecie mieć naprawdę w kamperze zbliżony prąd do tego, co macie w domu. To jest rzadkość, żeby rzeczywiście czegoś takiego potrzebować. Albo są też gotowe stacje zasilania, takie jak na przykład EcoFlow Delta.

Też znowu, żebyśmy nie reklamowali tylko EcoFlow. To jest firma, z której mamy, tu nie ma żadnej współpracy, wiemy, że działa. I taka stacja zasilania, która kosztuje mniej więcej 3,5 tysiąca, a w wersji max 6 tysięcy. Tu bym jeszcze sprawdził tylko dokładnie, czy wyjście prądu stałego DC jest wystarczająco mocne. Powinniście mieć przynajmniej 30 amper, jeśli chcecie zasilać tym na przykład piec dieslowy. Jeśli nie, to nawet 10 amper na same światła wystarczy. Taka stacja jest w stanie wam naładować laptopy, odpalić światła i tak dalej, a większa nawet zasilać lodówkę przez jakiś czas.

I to jest gotowiec. Tu nic nie zepsujecie. Jak się zepsuje, to jest gwarancja i jest masę firm. Na przykład firma Bluetti, Anker, przynajmniej kilka jeszcze innych oraz te wszystkie firmy są chińskie, ale to są znane chińskie firmy oraz na 100% jak poszukacie na AliExpress, 20 cina temu, to znajdziecie pewnie jeszcze tańsze. Tu nie wiem, czy bym ryzykował, ale to są super sprzęty, które naprawdę w jednej gotowej postaci robią wam wszystko. Do tego da się wpiąć solary, tam jest wszystko, po prostu wszystko. Znowu godzina gadania by było o tym, ale to najtrudniejsza rzecz w mojej opinii to jest sama stolarka i sieć hydrauliczna, w szczególności odpływowa, bo odpływ musi sam spływać, a w kamperze nie jest tak równo, że tam zrobimy jeden stopień w dół już sobie ścieki popłyną.

Jeśli chodzi o sieć wody świeżej, no to jest pompa ciśnieniowa i plastiku, co tylko brzmi źle, bo to daje ogromną przestrzeń w środku. Kamperwany zbudowane ze stali są po prostu cieśniejsze w środku i są znacznie cięższe, przez co mniej się mieści też mebli. To naprawdę mają całkiem fajną zabudowę w środku. Jasne, że starą, jasne, że wymagającą remontu, ale chyba prościej jest to zremontować. Musimy kiedyś spróbować zrobić to samemu, niż robić wszystkiego od początku. Tylko tu trzeba niestety wziąć pod uwagę, że w takim kamperze naprawdę mnóstwo rzeczy może być bardzo zniszczonych.

Przeciekających, zgniłych, zatęchłych. Tam trzeba rozebrać ściany i to sprawdzić. Ale prościej jest rozebrać ściany i zamontować z powrotem, niż do ściany, która nigdy nie istniała, zaprojektować ją, zrobić, spasować, wyciąć, przykręcić, a potem jak coś się źle przykręci, to odkręcić, przykręcić jeszcze raz po poprawce.

Naprawdę jest prościej. Dobra, czy planujemy wyjeżdżać na inne kontynenty? O, uznajmy, że to jest ostatnie pytanie, bo to już jest półtorej godziny. Tak, tak. Werka, odpowiedz, bo mnie już gardło boli. To moim marzeniem są Stany. Kiedyś na pewno wyślemy kampera za ocean. Śmigłowcem.

Śmigłowcem. A jakaś Afryka, Maroko itd., to prace trwają, żeby Mateusza przekonać? Ogólnie się prawie przekonałem, bo sporo ludzi, których obserwujemy, czy poznaliśmy też na parkach, vanliferów jest teraz w Maroko. I tam rzeczywiście wygląda na to, że jest spoko. Ja się jakoś bałem innych kontynentów. Ja jestem człowiekiem, który lubi wracać tam, gdzie już był, siedzieć w domu. No i mówiłem, że ten vanlife, to mi się samochód podoba, a nie jeżdżenie. Ale no fajnie, ale w Maroko jest delikatny problem z psami, o którym już nie będziemy się teraz rozpowiadać. To nie jest nie do zrobienia, ale trzeba troszeczkę się do tego przygotować.

Myślę, że Maroko i Afryka to w kategoriach urlop, a nie jeżeli praca... A nie tak, a nie tak, bo musielibyśmy psy zostawić. Psy zostawić trochę więcej organizacji. No wiesz, że ze Stanami też byłby trochę problem, albo byśmy, nie jestem pewien, czy można... Przypłynąć statkiem z psami, bo samolotem nie chciałbym lecieć z psami w luku bagażowym, chociaż gdzieś obiło mi się o uszy, że są linie, które pozwalają przewozić psy normalnie jak pasażerów, ale też nie jestem pewien, czy nad oceanem.

Więc to wszystko jest do sprawdzenia. Bardzo byśmy chcieli. To jest do zrobienia. To jest do zrobienia… No i co? I można kampera wysłać po prostu w kontenerze. Tak. No i... I tak, to nam chodziło po głowie dość długo. Ale wydaje mi się, że najpierw zjeździmy Europę.

Porządnie. Bo sama Polska jest ogromna do jeżdżenia. W ogóle kamperem jest bez porównania do latania samolotem, bo w każdym miejscu macie ochotę się zatrzymać. Jak jedziecie jest 500 tysięcy fajnych miejsc w okolicy pewnie waszego miasta rodzinnego albo nie wiem, małej rodzinnej wsi. Naprawdę.

Kamperem to jest zupełnie inna bajka. W każdym miejscu chce się być trzy razy dłużej niż było. O, patrz Werka. Van Clan nas odwiedził. Cześć. Już mówiliśmy. Mówiliśmy o tobie. Chyba się skończył poprzedni live, który prowadziłeś na... Który prowadziłeś na swoim Van Clanie. Wspominaliśmy też o Van Clanie. Jeśli chcecie, dołączyć też do społeczności, ludzi, którzy budują kampery, to mamy...

Mamy też polecajkę. Polecajkę... Musisz ekran. Może ekran? Tu. O, właśnie. Tak. Więc możecie też dołączyć. My tam też jesteśmy. My tam też jesteśmy i jest fajnie. Jest forum. Są też live’y. Akurat na wielkie nieszczęście zrobiliśmy tego live’a. Już puściliśmy w ogóle reklamę i wszystko.

Jakimś cudem... Terminy się zazębiły. Tak. Jakimś cudem terminy się zazębiły. I akurat z Van... Z Van Clanu też był live godzinę wcześniej niż nasz. Następnym razem będziemy to jakoś starać się zdesynchronizować. No dobra. To co? Czy planujemy wyjeżdżać na inne kontynenty? Są takie linie.

Leciałem z Kolumbii z pieskami na pokładzie. O! Ekstra. Jak jesteś w stanie podesłać... Podesłać co to była za linia. Chociaż w sumie pewnie jak są to jak piszemy to znajdzie. Ale jak jesteś w stanie gdzieś podesłać na kontakt@coderoad.pl albo na vanlife@coderoad.pl albo tu na czacie w komentarzu to będziemy wdzięczni.

Dobra, ale właśnie. Pytania nam się skończyły.

Zakończenie

Na sam koniec chcielibyśmy podziękować, że byliście. Że chcieliście przyjść na sam live. Może jest was mniej niż się zapisało i to 7-krotnie. Chociaż trochę jesteśmy zdziwieni. Myśleliśmy, że trochę więcej osób przyjdzie. Skoro tak bezpośrednio przed... Pewnie, że jest miło. Pewnie, że fajnie, że jesteście. Ale spodziewaliśmy się troszeczkę więcej osób na żywo. Bo zapisało się w przeciągu ostatnich pięciu dni.

Niespecjalnie robiliśmy tę promocję tak blisko wydarzenia. Zapisało się 70 osób. W każdym razie... W każdym razie... Na pewno chcemy kontynuować. I wszyscy dostaliście maila. Jak klikniecie odpowiedź na tego maila, to ten mail trafi do nas. Na vanlife@coderoad.pl. I chcielibyśmy się zastanowić, co zrobić na kolejnym live. Bo chcielibyśmy porozmawiać może o jakiejś konkretnej rzeczy. Bo teraz rozmawialiśmy trochę o wszystkim, trochę o niczym. Nie byłem w stanie się rozgadać w te półtorej, prawie...

O, już prawie dwie godziny. O bardzo... Jakichś konkretnych rozwiązaniach technicznych. Kolejny live będzie za dwa tygodnie. A za tydzień będziemy mieli live’a o programowaniu. Ponieważ ja kiedyś robiłem live’y o programowaniu. Będzie też promocja... Będzie też trochę autopromocji. Więc sama nazwa powstała od kursu programowania, który kiedyś stworzyłem. I co drugi tydzień będą live’y o programowaniu. Więc jeśli was interesuje również praca zdalna z kampera, a nie tylko vanlife, to zapraszam was na live’y w tym tygodniu pomiędzy. Czyli raz na dwa tygodnie vanlife, raz na dwa tygodnie programowanie i nauka programowania. Te live’y też są po to, żeby z wami pogadać.

Obiecuję, że nie będę sprzedawał nachalnie kursu. Ale możecie liczyć na jakąś zniżkę. Ale to na tym drugim... Drugim... Drugim... Drugim livie o początkach programowania. Tam też nie ma głupich pytań. Odpowiadam na wszystko. Te live’y kiedyś już prowadziłem. Zrobiłem 53 właśnie takie sesje live.

I wiem, że niektórym osobom brakowało. Więc stąd też była taka motywacja, żeby zrobić tę sesję. Skoro już zrobiliśmy tego kampera, to fajnie z wami wszystkimi pogadać. Dobra. Chyba nie skończyłem tej pierwotnej myśli z mailem. Dostaliście te maile. Jak klikniecie odpowiedź, to napiszcie proszę, czego byście chcieli się dowiedzieć w kolejnym livie.

Jaka część kampera was interesuje. Czy chcielibyście bardziej zobaczyć na przykład jaką zabudowę mamy. Czy chcielibyście zobaczyć jak jest zrobiony ten sprzęt elektryczny. Czy chcielibyście zobaczyć, nie wiem, łazienkę, hydraulikę i tak dalej. Czy macie pytania o stanowisko pracy. Czy na przykład o stanowisko telewizyjno-rozrywkowe.

Że tam gdzieś na ścianie wisi PlayStation. Także tu naprawdę w tym kamperze mamy tak mocno domowo. I jest o coś zapytać. I fajnie byłoby jakbyśmy mogli się wcześniej przygotować do takiej sesji. Pod jakiś konkretny temat. I jeśli macie ochotę, to zróbcie to teraz.

Teraz, czyli zaraz po tym livie. A maksymalnie w przeciągu tego tygodnia. Czyli do live’a o programowaniu. Do 27. Wtedy będziemy sprawdzić odpowiedzi. Zadecydujemy o jakim temacie będziemy mówić na kolejnym livie. A tymczasem bardzo wam dziękujemy. Dziękuję. I widzimy się za tydzień. Bądź przynajmniej za dwa tygodnie.

Tak. Cześć. Trzymajcie się. Pa.

]]>
<![CDATA[Praca zdalna 👨‍💻]]>Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano i nie wiecie, czy za oknem zobaczycie morze, góry, czy może las. Że waszą "drogą do pracy" jest obrót fotela o 180 stopni. A "przerwa na kawę

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/praca-zdalna/68694c922f389f00017e04d6Sat, 05 Jul 2025 18:34:13 GMT

Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano i nie wiecie, czy za oknem zobaczycie morze, góry, czy może las. Że waszą "drogą do pracy" jest obrót fotela o 180 stopni. A "przerwa na kawę" to spacer po plaży albo szybki treking.

Brzmi jak bajka? A jednak – tak wygląda nasze życie od października zeszłego roku. I nie, nie jesteśmy influencerami, po prostu pracujemy zdalnie. Standardowo, 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu.

Dlaczego w ogóle zbudowaliśmy kampera?

Większość kamperów jest zaprojektowana wykorzystywania rekreacyjnego – łóżko, kuchnia, może jakaś kanapa. My potrzebowaliśmy czegoś więcej. Potrzebowaliśmy mobilnego biura i standardu życia porównywalnego do życia w mieszkaniu czy w domu.

Dlatego nasz kamper ma:

  • dwa wygodne kapitańskie obrotowe fotele, które przekręcone w przeciwnym kierunku do kierunku jazdy służą nam za krzesła biurowe,
  • dwa pełnoprawne biurka,
  • dwa monitory zawieszone na ramionach, tak by znajdowały się na wysokości oczu,
  • kupę elektroniki zapewniającej nam prąd i internet niezależnie od miejsca gdzie jesteśmy,
  • a nawet system smart home oparty na Home Assistant!

Tak, to wszystko się mieści i nawet nie jest bardzo ciasno, mimo że kamper ma około 7 m2.

Jak ogarnąć internet i prąd?

Internet (zobacz osobnego posta, a poniżej w skrócie):

  • Router GL.iNet GL-X3000 z anteną Poynting MIMO-4-17 jako podstawa (koszt zestawu ~2500 zł)
  • Starlink Mini jako backup (używamy go zaledwie w 1% przypadków!)
  • Zawsze dwie karty SIM różnych operatorów
  • W Polsce: 80 zł/mc za nielimitowany internet (Orange Flex)
  • Za granicą: 100-220 zł/mc w zależności od kraju

Router LTE/5G zużywa tylko 15 W (360 Wh/dzień), podczas gdy Starlink Mini 30 W, a Standard aż 70 W co bardzo wpływa na żywotność baterii w konfiguracji z internetem dostępnym non stop.

Prąd (zobacz osobnego posta, a poniżej w skrócie):

  • EcoFlow PowerHub 10kWh (zasilacz-bestia za ~50k PLN)
  • Panele słoneczne na dachu
  • Ładowanie z alternatora podczas jazdy (bardzo ważne!)
  • Agregat na wszelki wypadek (którego prawie nie używamy)

Dzięki temu możemy 3 dni gotować na płycie indukcyjnej i w piekarniku elektrycznym bez podłączania do prądu jednocześnie pracując, a oszczędzając i przerzucając gotowanie na gaz, prądu wystarczy na mniej więcej tydzień.

Gdzie pracujemy i jak to wygląda?

Wbrew pozorom, nie parkujemy codziennie na dzikiej plaży z widokiem na ocean (choć czasem się zdarza). Gdy pracujemy, stawiamy na:

  • camper parki (czyli specjalne parkingi dla kamperów) z dobrą infrastrukturą
  • kempingi (tak, nawet w sezonie – spokój i infrastruktura są tego warte)
  • czasem miejsca "na dziko", ale tylko wtedy gdy wiemy, że można to robić legalnie
  • zdarza się nam też na zwyczajnych miejscach parkingowych w miastach (nasz kamper ma 6.4 m, mieści się na większości)

Czemu płacimy za postoje? Bo jak zarabiasz zdalnie, to te 15-40 euro za dobę to nie jest dramat. A komfort pracy bez stresu "czy zadziała internet" – bezcenny.

System hydrauliczny i inne bajery

Zainwestowaliśmy sporo w komfort:

  • System hydrauliczny z 3 pompami wody (zerknij na osobnego posta o hydraulice);
  • Truma Combi 6D do ogrzewania dieslem (nie bez wad, ale bezawaryjne), polecamy artykuł o izolacji w kamperze;
  • Hydroizolacja w łazience i domowe płytki PCV do złudzenia przypominające ceramiczne;
  • Przez chwilę, w poprzedniej wersji zabudowy, nawet mieliśmy piekarnik i zmywarkę, ale zdemontowaliśmy ze względu na ich wagę.

Ile to wszystko kosztowało?

Szczerze? Dużo. Kamper wyszedł nas prawie 250k złotych, z czego najwięcej kosztowało:

  • używane, kilkuletnie auto z niewielkim przebiegiem: ~95k
  • system elektryczny: ~50k PLN
  • izolacja i ogrzewanie: ~20k PLN

Oczywiście da się taniej! Znamy ludzi, którzy zbudowali kampery za około 100k złotych. My po prostu chcieliśmy mieć "dom na kółkach" ze wszystkimi wygodami.

Praktyczne wskazówki dotyczące budowy

Na podstawie naszego doświadczenia:

  • Internet mobilny > Starlink w 99% przypadków w Europie
  • Inwestuj w dobrą antenę zewnętrzną – to game changer
  • Kempingi są warte swojej ceny, gdy pracujesz
  • Smart home w kamperze czy domowe wygody to nie fanaberia
  • Nie oszczędzaj na systemie elektrycznym, jeśli planujesz pracować

Dla kogo to życie?

Szczerze? Praca zdalna z kampera nie jest dla każdego.

Musisz:

  • Mieć pracę, którą da się wykonywać zdalnie
  • Zaakceptować, że czasem internet padnie w środku calla i Twój pracodawca/zleceniodawca nie powinna mieć z tym problemu, jak dokończysz ją wieczorem, o ile nie będzie zdarzało się to nagminnie.
  • Lubić minimalizm (serio, nie ma gdzie trzymać 10 par butów)
  • Być elastycznym (dosłownie – spanie, praca i gotowanie w ~7m² wymaga odrobiny gimnastyki)

Nie musisz:

  • Być programistą (choć w IT nadal najłatwiej jest o pracę zdalną)
  • Mieć oszczędności życia (można zacząć od używanego kampera lub zbudować znacznie taniej niż my)
  • Rzucać wszystkiego od razu (polecamy zacząć weekendów osobówką i wydłużać je o np. piątki czy poniedziałki – zobacz jak wyglądał nasz pierwszy raz)

Jak my do tego doszliśmy?

Moja droga była kręta. Nigdy nie miałem stałej pracy w jednym miejscu, zawsze ciągnęło mnie do choć odrobiny niezależności i wolności w tym, co robię.

Jeszcze na studiach zacząłem od sprzedaży perfum (serio!), gdzie pracowałem 100% na własną rękę, później sprzedawałem nieruchomości, gdzie mogłem dostosować pod siebie grafik spotkań, aż do programowania, gdzie niezależność dawała mi najpierw własna firma i zlecenia a później zagraniczne kontakty. W ten sposób, w 2025 roku, mija mi właśnie 10. rok pracy w IT, oczywiście pracy wyłącznie zdalnej!

Weronika przeszła z pielęgniarstwa na frontend.

Różne ścieżki, ten sam cel – praca, którą można wykonywać z dowolnego miejsca.

Programowanie dało nam tę wolność. Nie dlatego, że jest łatwe – bo nie jest, a próg wejścia do branży niestety ciągle rośnie. Wyłącznie dlatego, że w tej branży praca zdalna to standard, nie wyjątek. I było tak na długo przed COVID-em.

Na zakończenie

Życie w kamperze z pracą zdalną to nie Instagram. To czasem słaby internet, ciasnota i przeciekające okno. Jednakże wolność, przygoda i możliwość zobaczenia świata nie tylko podczas urlopu przyćmiewa dla nas wszystkie jego minusy.

Jeśli marzycie o czymś podobnym, ale nie wiecie, od czego zacząć warto zacząć od małych kroków. Wsadźcie materac do Waszego miejskiego auta i wyjedzcie na weekend. Zacznijcie od kempingu, później przenocujcie na dziko. Zacznijcie, gdy jest ciepło, ale pojedzcie też jesienią lub wczesną zimą. Jeśli macie możliwość przedłużcie weekend o jeden dzień "home office". Sprawdźcie, czy to dla Was! My zaraz po tym, jak się poznaliśmy z Weroniką, pojechaliśmy na 9 dni w Polskę zwykłą osobówką i to późną jesienią!

Oprócz tego warto pomyśleć o nauce umiejętności, która pozwoli pracować zdalnie? Dla nas było to programowanie i dla wielu innych osób właśnie ta umiejętność to klucz do pracy zdalnej i życia w drodze!

Gdy zaczynałem w IT ponad 10 lat temu, programista był postrzegany jako niszowy pasjonat, pracujący za skromne wynagrodzenie w piwnicy. Kilka lat później był to już bardziej pożądany i prestiżowy zawód niż prawnik czy lekarz. Teraz, od około dwóch lat, rzeczywiście mamy spowolnienie, które naturalnie występuje po każdym boomie, tak samo, jak na giełdzie. Nie zmienia to faktu, że osoby, które nauczyły się programować przed boomem, cały czas zarabiają wielokrotności średniej krajowej, pracując zdalnie.

A historia zatacza koło.

Warto uczyć się właśnie teraz, by na kolejnej fali zapotrzebowania być już gotowym do pracy. Bo myślicie, że kto zaprogramuje kolejne narzędzia AI, które tak kochamy?

Jeśli masz ochotę spróbować, kliknij link i odbierz bezpłatny dostęp do kursu "Podstawy JavaScript" czyli języka, który napędza między innymi to, co widzisz w przeglądarce internetowej! W kursie znajdziesz 54 lekcje o łącznej długości aż 12h! Dostęp odbierzesz tutaj: https://lp.coderoad.pl/

Kurs "Podstawy JavaScript" jest częścią większego kursu wprowadzającego do programowania od A do Z – CodeRoad. Cały kurs ma ponad 630 lekcji i 175.5h materiałów oraz mnóstwo ćwiczeń projektów i przykładów. Więcej o kursie dowiesz się tutaj: https://coderoad.pl/

Jeśli wybierzecie inną drogę – grafikę, copywriting, czy cokolwiek innego – ważne, żeby zacząć. Bo kamper sam się nie kupi ani nie zbuduje, a marzenia same się nie spełnią 😉


Chcecie zobaczyć jak wygląda nasze mobilne biuro? Wpadajcie na Instagrama – pokazujemy tam codzienność życia i pracy z drogi. I odpowiadamy na pytania!

]]>
<![CDATA[Cześć, miło Cię poznać! 🚐]]>Pewnie zastanawiasz się, kto stoi za tym projektem i dlaczego w ogóle powstał ZbudujSamKampera.pl? Czas się przedstawić!

Kim jesteśmy?

Jesteśmy Mateusz i Weronika, a razem z nami w tej przygodzie uczestniczą nasze dwa pieski — Furia i Koko.

]]>
https://blog.zamieszkajwkamperze.pl/o-nas/67aa63044454c3000198e82aMon, 10 Feb 2025 20:36:36 GMT

Pewnie zastanawiasz się, kto stoi za tym projektem i dlaczego w ogóle powstał ZbudujSamKampera.pl? Czas się przedstawić!

Kim jesteśmy?

Jesteśmy Mateusz i Weronika, a razem z nami w tej przygodzie uczestniczą nasze dwa pieski — Furia i Koko. Już dwa lata temu postanowiliśmy zamienić tradycyjne cztery kąty na cztery kółka!

Nasza Historia

Spędziliśmy 16 miesięcy na własnoręcznej budowie kampera, dokumentując cały proces (teraz przenosimy to na bloga, work in progress 🚧).

To nie była łatwa droga, ale dziś możemy powiedzieć, że było warto! Teraz łączymy pracę zdalną jako programiści z życiem w drodze, udowadniając, że można żyć inaczej niż "dom-praca-kredyt".

Mateusz 👨‍💻

Od 10 lat pracuję jako programista (zdalnie – nigdy w życiu nie pracowałem z biura). Z wykształcenia jestem inżynierem – skończyłem mechatronikę i fizykę techniczną, ale programowania nauczyłem się sam w dawnych czasach kiedy kursy programowania nie wyskakiwały jeszcze z lodówki. Nie zawsze też miałem taki pomysł na życie, na początku kariery sprzedawałem perfumy i nieruchomości, dopiero później podjąłem decyzje o zmianie programistycznego hobby w pracę.

Zanim poznałem Weronikę, jako programista z już wieloletnim stażem, dużo uczyłem programowania. Moim opus magnum jest CodeRoad.pl – jeden z najbardziej szczegółowych kursów front-endu w Polsce.
Do pomysłu życia w vanie dojrzewałem stopniowo – najpierw testowałem życie w wypożyczonym kamperze, przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz później podróżowałem po Europie zwykłym samochodem osobowym. W obu przypadkach nie przestawałem pracować, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że taki styl życia jest dla mnie!
Jako że nazwa mojego kursu – CodeRoad pasowała idealnie również do vanlife, tak też zostało, mimo że było to zupełnie niezamierzone, gdy powstawał kurs.

Weronika 👩‍💻

Moja droga do życia w kamperze? Z zawodu jestem... pielęgniarką! Przebranżowiłam się na programistkę (zgadnijcie, od kogo się uczyłam! 🥰) i teraz też pracuję zdalnie.

Od zawsze fascynowały mnie podróże i poznawanie nowych kultur, więc gdy pojawił się pomysł życia w kamperze, nawet się nie zawahałam. Dwa miesiące po tym, jak się poznaliśmy, kupiliśmy dostawczaka i rozpoczęliśmy naszą największą przygodę – 16-miesięczną budowę naszego mobilnego domu!

Co Was czeka? Pierwsze live Q&A o vanlife! 🎥

Już 20 lutego 2025 startujemy z regularnym cyklem live streamów. Co drugi tydzień będziemy się z Wami spotykać na żywo, by pogadać o:

🪚 budowie kampera od podstaw
🏡 życiu w kamperze
👩‍💻 pracy zdalnej w drodze
💬 wszystkim, o co zapytacie!

Dołącz do Naszej Społeczności!

Udział w live'ach rezerwujemy wyłącznie dla osób zapisanych do naszej społeczności. Zależy nam na stworzeniu przestrzeni do wymiany doświadczeń i wzajemnego wsparcia. Zero spamu — tylko konkretna wiedza i autentyczne historie!

Dołączając do nas:

✨ Dostaniesz link do każdej sesji Q&A
✨ Jako pierwszy/a otrzymasz informacje o nowych wpisach na blogu
✨ Poznasz krok po kroku proces budowy kampera

Jeśli marzysz o:

🚐 własnoręcznej budowie kampera
🌍 życiu w drodze
💻 pracy zdalnej
...lub po prostu chcesz podejrzeć, jak wygląda alternatywny styl życia, to jesteś we właściwym miejscu!

Do zobaczenia w drodze! 🚐✨

Mateusz 👨‍💻 Weronika 👩‍💻 Furia 🐕‍🦺 i Koko 🐕

]]>